Arkadiusz Gardzielewski, wielokrotny medalista mistrzostw Polski, przebywa aktualnie na obozie w Jakuszycach, gdzie przygotowuje się do jesiennego startu. Cel pozostaje niezmiennie ten sam – walka o minimum i start w przełożonych o rok Igrzyskach Olimpijskich.

Jakie są jego jesienne plany? Jak biega się mu w najnowszym modelu Asics Metaracer w którego powstawaniu uczestniczył? W czym tkwi sekret tego modelu? O tym rozmawiał Damian Bąbol z Arkiem podczas transmisji Live prowadzonej na koncie Sklepu Biegacza.

–  Moje jesienne plany były determinowane przez komunikaty. W kwietniu ogłoszono, że walki o minimum zostają zawieszone do końca listopada. Poprosiłem od razu swojego managera o start w maratonie w Walencji [zaplanowany na 6 grudnia 2020]. To będzie pierwszy szybki maraton, który spełnia wszystkie wymogi. Dlatego szybko zabukowałem sobie ten start. Wiedziałem, że wszyscy liczący się na świecie zawodnicy, którzy planują zrobić minimum, zrobią dokładnie to samo. Jak dla mnie trasa w Walencji jest najszybsza, startowałem tam w 2011 r. Biegałem też w Berlinie, który uważany jest za najszybszy maraton, ale ja bym z tym dyskutował. W planach startowych decydował czynnik – minimów – wspominał.

Arek na wiosnę wystartować miał w kwietniu w Düsseldorf Marathon. To tam miał powalczyć o przepustkę do startu w wyczekiwanej imprezie. Bieg z uwagi na panującą pandemię odwołano. Nie był to łatwy czas dla zawodników. Arkadiusz przygotowywał się do startu m.in. na obozie w USA. Po powrocie czekała wszystkich uczestników zgrupowania przymusowa kwarantanna. Na 2 tygodnie został zamknięty w małym mieszkaniu. Jako osoba biegająca 200 km tygodniowo, której organizm potrzebuje się zmęczyć, nagle został zamknięty w czterech ścianach, poradzenie sobie z tym to było wycwanienie – jak przyznawał. 

Czołowy zawodnik grupy Asics FrontRunner Poland od dwóch lat uczestniczył w pracach nad stworzeniem najnowszego modelu japońskiej marki Metaracer, który do oficjalnej sprzedaży trafił w tym roku. 

W całym procesie powstawania modelu wyjątkowa była przede wszystkim skrupulatność. Czas testowania był naprawdę długi. Wyglądało to tak, że dostawaliśmy parę. Wszystko odbywało się oczywiście w tajemnicy. Testowałem te buty, trenowałem w nich, po czym wypełniałem specjalną ankietę. Na początku odsyłaliśmy ją razem z butami do Japonii. Zwracaliśmy uwagę na to co powinno zostać poprawione i faktycznie te zmiany były wprowadzane. Dostawaliśmy kolejną parę, biegaliśmy i znów dzieliliśmy się wrażeniami. Co ciekawe, z Polski testowałem te buty razem z m.in. Błażejem Brzezińskim i nasze wnioski się pokrywały. Cieszyliśmy się, że mieliśmy wpływ na to jak te buty będą ostatecznie wyglądać. Często mieliśmy sporo zastrzeżeń do butów startowych. Tutaj mogliśmy wziąć udział w tworzeniu buta od podszewki.

W trakcie projektowania największe zastrzeżenia miałem przy drugiej parze. Jak dla mnie brakowało troszeczkę amortyzacji po wewnętrznej stronie kostki przez co kostki się uginały. To momentalnie zostało poprawione w kolejnej odsłonie. Zdarzało się, że cholewka była nieco niedopasowana. Widziałem też co piszą inni zawodnicy m.in. szybki Niemiec Richard Ringer [brązowy medalista Mistrzostw Europy na 5000 m]. Co cieszyło, wszyscy zawodnicy pisali głównie o tym samym. To co wykrywaliśmy testując te buty, w kolejnych edycjach było poprawiane. W sumie przetestowałem ok. 6 par. Dzięki różnej kolorystyce mogłem je rozróżnić.

Biegam już długo. Testowałem różny sprzęt, głównie obuwie. Często jak ktoś nam dawał coś innowacyjnego, to braliśmy to na wiarę. Dla mnie Metaracer to były pierwsze buty, po założeniu których powiedziałem – WOW, w tym bieganiu da się coś jeszcze zmienić. Wcześniej było tak, że człowiek nie wierzył, że już wiele można zmienić. Buty były już robione tyle lat, a tu taka drastyczna różnica. Na mnie zrobiły bardzo duże wrażenie.

Największa różnica wynikała z dodania płytki karbonowej. Czuć tę moc w wybiciu. Krok jest zupełnie inny. [W MetaRacer płytka została osadzona w przedniej części. Płytka ma kształt dwustronnego pazura homara, rozciąga się od śródstopia do palców.]

Poza tym zakrzywiona podeszwa wymusza na nas bieganie ze śródstopia. Biegamy szybciej. Gdy pobiegłem w butach na dystansie 10 km, pierwszy raz do dawien dawna miałem zakwaszone przywodziciele. Zastanawiałem się co się stało, tyle lat człowiek biega, nie ma żadnej przerwy. To pokazało jak buty angażują inne grupy mięśniowe, jak wymuszają inną pracę. Dzięki temu jednak krok jest bardziej dynamiczny, możemy osiągać szybsze czasy.

Mataracer ma cieńszą piankę [niż słynne, krytykowany model Nike Vaporfly%]. Od innych startówek różni się również wspomnianą zakrzywioną podeszwą [technologia Guidesole]. Ta podeszwa sprawdza się również w innym modelu w którym zacząłem biegać w tym roku, czyli Glideride. Ona wymusza to przetoczenie stopy przez śródstopie. To jest to z czym zawodnicy – amatorzy mają problem. Stawiają stopę na pięcie i nie potrafią wybić się do przodu, przez to wahadło przednie jest mniej efektywne. To jest element butów, który poza płytką, wprowadza największe różnice.

Większość biegaczy amatorów z którymi rozmawiam chce popracować nad techniką. Chcą wykorzystać swój potencjał. Te buty troszeczkę pomagają pominąć ten proces, przez to, że wymuszają to przetoczenie stopy i wybicie ze śródstopia. To wszystko przekłada się na lepsze wyniki na mecie. Jeżeli będziemy mieć wyższą kadencję i mocniej się wybijać, ten krok będzie dłuższy, dynamiczniejszy.

Metaracer to typowy but wyścigowy, startowy. Osobiście startuję w nich tylko i wykonuję szybkie treningi tempowe. Na długie wybieganie lepiej wziąć buta z dużą amortyzacją. Na takim treningu nie wykorzystamy potencjału modelu Metaracer. On jest przeznaczony tylko do szybkich biegów. Inne treningi wykonuję w Glideride, a II zakresy wykonuję w Roadhawk ewentualnie w Cumulusach – kończy Arkadiusz

Więcej o modelu: Asics Metaride – w pogoni za szybkością.

Sprawdź Metaracer w sieci SKLEPBIEGACZA.PL