Pies, często dodaje się – najlepszy przyjaciel człowieka, ale może być też największą zmorą dla biegaczy, zwłaszcza ten luźno biegający sobie, bez smyczy czy kagańca. Gdy właściciel jest w pobliżu, często pada – „on nic nie zrobi”, tylko dlaczego akurat szczeka na nas? Jak się zachować? Co robić, gdy pies biegnie do nas, a nikogo nie ma w zasięgu wzroku? Czy wiemy jak odczytać jego zamiary? Czy może to my sami sprowokujemy go do ataku?

Na te pytania odpowiada specjalistka w dziedzinie zachowań psów, Iza Buksińska, założycielka Szkoły dla psów Piąty Pazur.

Zapewne większość z nas miała okazję spotkać psa podczas biegania i nie zawsze było to przyjemne doświadczenie. Psy często mimo licznych apeli, puszczane są w lesie luzem. Las dla wielu staje się coraz bardziej przyjaznym miejscem. Tyle tylko, że sielankowe przemierzanie szlaków w jednej chwili może przerodzić się w sporą dawkę stresu.

Jeden z weekendów w czasach pandemii, gdy starty w zawodach w większości ograniczają się do wirtualnej rywalizacji, ruszanie na szlaki jest idealną odskocznią od codziennego życia i okazją do sprawdzenia się na dłuższym dystansie. Też z niej skorzystałam. W jedną z czerwcowych niedziel miałam w planach ok. 80 km z puntu A do B. Tyle tylko, że w okolicach 20 km leśne skrzyżowanie dróg zagrodziły trzy psy, dwa duże i jeden mniejszy. Widząc je już z odległości ok. 80 m od razu się zatrzymałam, mając nadzieję, że właściciel jest gdzieś w pobliżu. Nie było nikogo słychać i widać. Nie było też możliwości obejścia, a psy, gdy tylko mnie spostrzegły zaczęły początkowo warczeć, a następnie biec w moją stronę. Trzymałam w ręku gaz i stałam. Gdy odległość była już niewielka, próbowałam stanowczo krzyczeć „idźcie stąd”. Chyba zadziałało. Przy sporej ilości futra którą miały, ciężko było dostrzec obrożę. Powoli zaczęłam się wycofywać.

Tyle tylko, że już po chwili psy ruszyły za mną. Kolejny raz podeszły jeszcze bliżej. Nie było to najprzyjemniejsze doświadczenie. Czas mijał, a psy nie atakowały, ale i nie pozwalały odejść. Można powiedzieć, że miałam dużo szczęścia, akurat w tym czasie ścieżkę przemierzali inni ludzie, wśród nich biegacz, odciągnęli je… Czy właściwie miałam powody do obaw?

Po czym poznać, że pies może stanowić dla nas zagrożenie?

Iza Buksińska: Dla niektórych zagrożeniem może być już sam fakt, że pies zbliża się do niejako naszej strefy osobistej. Nie wiemy czy pies jest agresywny, czy wskoczy na nas, zaatakuje… Dlatego w takich sytuacjach zawsze musimy być ostrożni. Przy tym dobrze byłoby też zachowywać się odpowiednio. Nawiązując do Twojej sytuacji, powinnaś zatrzymać się, nie ruszać się, dać się psu obwąchać. Jednocześnie trzymać ręce blisko ciała, by nie wykonywać gwałtownych ruchów, których pies może się bać. Dobrze byłoby też nie wpatrywać się w te psy, bo w ten sposób można wymusić kontakt wzrokowy, a one niekoniecznie tego chcą, ale jednocześnie są nas ciekawe.

Najważniejsze

  • Zatrzymujemy się lub idziemy powoli.
  • Staramy się nie wykonywać gwałtownych ruchów.
  • Dajemy się psu obwąchać, nie uciekajmy od niego.
  • Jeżeli nie słyszymy wołania właściciela, to chwilę czekamy dla bezpieczeństwa, obserwując zachowanie psa.

A jak poznamy, że pies ma jednak złe zamiary wobec nas?

Iza Buksińska: Warto pamiętać, że pies od razu nie zaatakuje. Musiałby być agresywny, skrzywdzony bardzo przez człowieka. Nie życzy sobie kontaktu czy też broni swojej posesji lub zwyczajnie akurat zakłócamy mu spokój. Bo też trzeba na to spojrzeć. W takim wypadku mogą być dwie reakcje: może doskoczyć do nas albo w dalszym ciągu tylko szczekać.

Jeśli szczeka, to też się zbytnio nie powinnyśmy tym przejmować. Po prostu nas odstrasza. Łatwo powiedzieć: „nie denerwuj się”. Powinniśmy zrobić głęboki wdech i wydech. Jest ciężko trzymać na wodzy takie negatywne emocje, ale spróbujmy, to pomoże nam i psu.

Jeżeli pies zaczyna kąsać, często zdarzają się takie sytuacje w trakcie biegu. Kąsanie, czyli lekki chwyt przednimi zębami, oznacza to, że pobudzony został instynkt łowiecki. W ten sposób psy potrafią odreagować swój stres. No chyba, że mamy psa, który już otwiera i zaciska szczękę, to w tym wypadku dobrze byłoby się już ratować. Wówczas musimy zatroszczyć się przede wszystkim o swoje bezpieczeństwo.

Uprzedzając już pewnie Twoje pytanie, skąd wiedzieć, jakie pies wysyła sygnały? Uważam, że każdy właściciel psa, ale również BIEGACZ powinien wiedzieć jakie są sygnały stresu, sygnały grożące i sygnały ataku. Staram się edukować swoich kursantów, aby wiedzieli co robić ze swoim psem lub z psem, którego nie znają.

Wspomniałaś, musimy się ratować, ale jak się ratować?

Iza Buksińska: Na pewno nie biec, nie uciekać. Jeśli mamy psa zaciskającego szczęki, najlepiej, zakładam, że niemal każdy biegacz ma przy sobie telefon, dzwonić po policję, straż miejską. Jeżeli mamy możliwość, wejdźmy na coś wyższego, by pies nie miał możliwości nas sięgnąć.

I tak naprawdę najlepiej nagrywać sytuację, wówczas mamy sprawcę. Policja czy inne służby mogą szukać właściciela. Nie miałam jeszcze sytuacji, by ktoś z biegaczy został pogryziony, ale był niedawno przypadek choćby w USA, gdzie kilkuletnia dziewczynka szła z psem rasy Amstaff, gdy biegacz przebiegł obok nich, pies się wyrwał. Biegacza uratował murek obok ogrodzenia. Agresję u psa mógł wzbudzić po prostu bieg. Jeśli więc mijamy psy, warto przejść z biegu do np. truchtu czy marszu, aby w psie nie wzbudzić emocji związanych z biegiem. Nie każdy pies to lubi.

Nawiąże do swojej sytuacji, miejsce poza zasięgiem. Liczymy zatem na to, że ktoś się pojawi?

Iza Buksińska: Tak naprawdę, dobrze, że miałaś ze sobą gaz. To jedno z rozwiązań, nie mówię, że najlepsze, ale też ostateczne. Trzeba się ratować, trzeba dbać o swoje bezpieczeństwo. Musimy zrobić wszystko, by nie zostać pogryzionym.

[Rozmawialiśmy na ławeczkach, podszedł pan z innym psem. Iza spokojnym tonem poprosiła, by pies się nie zbliżał. Pan nie posłuchał. Zaczęło się głośne szczekanie i widoczne niezadowolenie psów Izy, Rudego i Pioruna, jak i psa przechodzącego właściciela]

No cóż poprosiłam. Tu chyba pan myślał, że będzie miłe spotkanie na smyczach. Prawie nigdy tak nie będzie. Smycz zaburza psią komunikację- czyli mowę ciała psa. To jest też istotny aspekt przy biegaczach. Jeśli pies jest na smyczy, a przebiegamy blisko niego, to szanse, że zareaguje są dużo większe. Gdyby przeszedł wolno jak zwykły spacerowicz, to pies by nie zareagował.

Biegacze zazwyczaj nie wiedzą jak się zachować przy spotkaniach z psem. Zdarza się odpychają takiego psa, a to go jeszcze bardziej pobudza. Dobrze, gdyby każdy biegacz był wykształcony tzn. wiedział jakie są sygnały stresu u psa i jak reagować. Ludzie nie mający nigdy psa, albo co gorsza bojący się psa, będą uciekać. To może tylko pobudzić psa, by biegł niejako za swoją „zdobyczą” jeśli można to tak określić. Takim zachowaniem pobudzamy instynkt łowiecki, a taki kończy się na pogryzieniu.

Wracając do spotkań, na drodze widzimy psa, ale gdzieś jest w pobliżu kręci się ktoś, kto może być potencjalnym właścicielem, czy krzykiem np. – „proszę zabrać tego psa”, możemy pobudzić też psa do reakcji?

Iza Buksińska: Możemy pobudzić psa. Ten może się przestraszyć i co gorsza zaatakować. Niektóre psy są agresywne z lęku. Dobrze byłoby napomknąć właścicielowi, ale nie krzyczeć intensywnie, chyba że jest bardzo daleko. Właściciel powinien mieć psa na oku. To jest złożony temat. Co na przykład zrobić, gdy pies jest koło nas, ale nie jest agresywny w stosunku do nas?

Nie zakładajmy od razu, że pies jest agresywny. To powinniśmy odczytać po sygnałach. Gdy widzimy psa zagubionego, który już pobudził swój instynkt, dobrze byłoby się zatrzymać, stanąć do niego bokiem, nie na wprost, aby się na nim czasem nie pochylić.  Możemy go taką postawą przestraszyć. Dobrze byłoby ukucnąć, ale nie wyciągać ręki do psa, bo to też może być dla niego narzucające się, a co za tym idzie nieprzyjemne. Będziemy dla psa obcym człowiekiem w nowej sytuacji, gdzie nie ma właściciela. Rękę można wystawić blisko ciała, tak aby pies mógł poznać nasz zapach.

Pies  będzie chciał podejść, obwącha jakie zapachy mamy na sobie. Dobrze gdybyśmy się w tym czasie nie ruszali. Czasami, gdy nie ma właściciela możemy psa przytrzymać, a właściciel powinien szybko do nas podejść. Przypadki są różne. Coraz częściej ludzie pracują z psami. Wiadomo, w sytuacji, gdy jest las, nie ma nikogo, możemy założyć, że pies może być agresywny, ale nie bądźmy też pesymistami. Może się okazać, że pies się po prostu zagubił. Znajdziemy go w środku lasu, a mieszka 50 km dalej…Nie każdy pies jest agresywny, pies jest socjalny, to od właściciela zależy jak pies się zachowuje.

Jeszcze jedna ważna rzecz, jeśli chodzi o emocje psa. Nie ma znaczenia czy pies jest duży czy mały, York czy Rottweiler, emocje w psie będą zawsze takie same. Niestety, zazwyczaj ignorujemy małe psy i biegniemy dalej, ale gdy spotykamy Rottweiler’a, to już jest w nas strach. Należy pamiętać, że niezależnie od wielkości, pies przeżywa takie same emocje. Czy ktoś biega czy ktoś chodzi, pies ma swoje zachowania, które może pokazać bez względu na wielkość. Mały pies może narobić o wiele więcej szkód niż duży. Czasem się śmiejemy, gdy mały pies warczy, ale i w małym psie są emocje. Trzeba się zapytać siebie jakbyśmy się zachowali. Małe psy potrafią szybciej pokazać zęby i zaatakować, nawet przez ignorancję.

Jedna z rad biegaczy, na wiosce to się rzuca kamień albo patyk, pies odchodzi. Działa?

Izabela Buksińska: Kamieniami lepiej nie, by nie skrzywdzić psa. Natomiast patykiem możemy pokazać, że chcemy się z nim bawić. Wiele zależy od sytuacji, gdzie jesteśmy, w jakim miejscu. Może też się okazać, że przez taką reakcję pies tylko z nami pójdzie dalej, bo damy mu wiele uwagi.

Jak już wspominałaś, nie każdy pies jest agresywny i niebezpieczny, zdarza się że pies przyłącza się do biegacza, co zrobić?

Iza Buksińska: Najlepiej byłoby sprawdzić dookoła co się dzieje. Czy jest to środek lasu, czy w pobliżu zamieszkania, czy ma obrożę z adresówką. Kiedy ją ma jesteśmy w stanie skontaktować się z właścicielem. Pies jest zwierzęciem socjalnym, potrzebuje człowieka. Jeśli ktoś zawoła – „o jaki fajny pies”, da mu tym samym uwagę, pies może sobie pomyśleć – o jacy fajni ludzie i jeszcze sobie dreptają, to będę biegł z nimi, to jest całkiem normalne. Trzeba jednak pamiętać, że taki pies ma jakiś dom. Może sam jest zagubiony i jest już daleko od swojego domu, potrzebuje naszej pomocy. Jeśli biegniemy, pies już mógł być po przebytych kilometrach, nie zostawiajmy go samego.

Zastanawiacie się jak biegać z psem? O tym przeczytacie w rozmowie z Izą Buksińską: Jak biegać z psem?