Pies jest dobrym motywatorem do rozpoczęcia aktywności. Zmotywuje nas do wyjścia na spacer, nawet gdy niekoniecznie jesteśmy do tego skłonni. Bywa, gdy jesteśmy aktywni, chcemy, by został naszym towarzyszem biegowego treningu.

Mówi się, że biegać można z każdym psem, o ile nie ma przeciwwskazań zdrowotnych. Zresztą w ostatnich latach, narodziła się również oficjalna dyscyplina – Canicross. Ta wywodzi się z krajów północnych, ma swoje określone zasady, ale wciąż jest dostępna niemal dla każdego. 

O jakich głównych aspektach warto pamiętać zaczynając biegową przygodę z psem? Wyjaśnia Iza Buksińska, założycielka Szkoły dla psów Piąty Pazur, biegaczka, mająca na koncie liczne starty w zawodach dogtrekkingu. Triumfowała w m.in. Polskiej Lidze Dogtrekkingu i w Pomorskim Pucharze Dogtrekkingu. 

Czy w jakiś warunkach powinniśmy odpuścić trening z psem np. tak jak dzisiaj, podczas upału?

Iza Buksińska: Tak, jak najbardziej. Treningi z psami, tym bardziej jeśli chodzi o rasy północne, ale też i krótkowłose, bo one mają mniej ochrony, lepiej nieco ograniczyć od wiosny do końca lata lub też jak robią to często profesjonalni sportowcy, trenować dużo mniej. Jeśli trenują, to wieczorami albo nocami, aby temperatura była możliwie najniższa. Warto pamiętać, że w ciągu dnia asfalt czy chodnik jest bardzo nagrzany, więc wybierajmy raczej ścieżki leśne. Oczywiście wybierajmy bardziej zacienione ścieżki niż nasłonecznione.

Czy jest jakiś maksymalny dystans, który powinniśmy pokonywać z psem?

Iza Buksińska: Jeżeli dopiero zaczynamy, pamiętajmy, że nawet jeśli my jesteśmy profesjonalnymi biegaczami i bez problemu pokonujemy dystans 50 km, to pies tyle nie zrobi. Pies też musi stopniowo dojść ze swoją formą. Możemy na początku wyjść z założenia, że pies to taki drugi człowiek, który uczy się biegać. Nie zrobimy więc z nim na początku 50 km, tylko zaczynajmy od kilku, tak, by sprawiało tu mu frajdę i by nie było dla psa problematyczne. Dobrze zadbać też o systematyczność, bo forma u psa też rośnie stopniowo.

Czy powinniśmy robić przerwy w trakcie treningu?

Iza Buksińska: Zwłaszcza w ciągu lata jak najbardziej m.in. na wodę. Dobrze byłoby, gdyby pies mógł się zamoczyć w jakimś zbiorniku. Tutaj chodzi głównie o brzuch, jeżeli polejemy psa od wierzchu, to może się nawet zaparzyć jeśli jest duże słońce. Należy tego unikać, jeśli więc już to dać wodę. Na wierzchu i po bokach pies ma tyle futra i takie zabezpieczenie, że też nie powinno mu się nic stać.

Czy możemy poznać po zachowaniu psa, że już nie chce biegać?

Iza Buksińska: Może się zdarzyć tak, że nie będziemy w ogóle w stanie poznać. Pies ma bodziec wyzwalający jakim jesteśmy my. My biegniemy…biegniemy…, a okazuje, że pies utyka, bo np. wbiła mu się szyszka w opuszki, jak to się zdarza u większych psów, albo coś innego się wbiło. Możemy tego nie zauważyć. Dobrze byłoby robić sobie przerwy, nawet na wodę. Wtedy zazwyczaj pies pokazuje nam wszystkie te rzeczy związane z jego bólem. Jeśli pies faktycznie się już zapiera, to już wtedy zdecydowanie powinniśmy odpuścić. Lepiej zrobić sobie marsz, by wyjście dla psa też było przyjemnością.

Jeżeli powrócimy do tych samych emocji, tej samej sytuacji jeszcze raz, pies będzie pamiętał, że został postawiony w nieprzyjemnej sytuacji. Powinniśmy ich unikać. Jeśli zdarzyło się, że akurat na tej drodze pogryzł się z jakimś psem. Czy też była jakaś inna nieprzyjemna sytuacja dla niego, zmieńmy trasę. Nie wybierajmy wówczas drugi raz tej samej drogi.

Jedno z częstszych pytań osób zaczynających biegową przygodę z psem dotyczy kwestii sprzętowych. Biegać z psem na smyczy czy szelkach?

Iza Buksińska: W kwestii sprzętowej, jeśli już to szelki. Te powinny być podpięte do amortyzatora, który łączy człowieka z psem, a człowiek powinien mieć specjalistyczny pas, nieobciążający kręgosłupa. Wówczas możemy spokojnie biegać. Trzeba jednak psa nauczyć podążać do przodu. Wiadomo, że w rasach północnych jest to o wiele prostsze, ale spokojnie, każdego psa możemy tego nauczyć.

Jeżeli chcemy psu zróżnicować spacery od treningów biegowych, dobrze, gdyby w trakcie spacerów korzystamy ze smyczy, przypinanej tak, by miał oczywiście swobodę. Jeżeli idziemy pobiegać do lasu, to dobrze, gdyby to były szelki typu guard, w których łopatki są wolne od jakichkolwiek napięć. Żaden pasek nie naciska. Warto o tym pamiętać, praktycznie wszystkie inne paski naciskają i utrudniają poruszanie się.

Można to porównać do założenie paska od spodni człowiekowi na ramiona. Przy tym np. chcesz akurat zrobić zakupy. Jesteś w stanie poruszać się, ale w bardzo ograniczonym ruchu jeśli chodzi o ręce. U psów jest podobnie. Złe szelki sprawiają, że ruch mają bardzo ograniczony, a bark musi pozostać bez żadnych napięć. Inne szelki typu julus czy spin się do sportu nie nadają. Są kontuzjogenne.  W profesjonalnym sporcie stosuje się szelki typu sled.   

Dodatkowo zróżnicowanie: smycz i szelki da też wiedzę psu co go czeka – czy tylko krótki spacer czy bieganie. Niewiedza bywa zaskakująca dla niektórych psów. Widząc, że wybieramy szelki, pies  już wie co go czeka i będzie emocjonalnie przygotowany.

Na co dzień zajmujesz się szkoleniem psów, dlaczego to tak istotny aspekt?

Iza Buksińska: Nawet jeśli pies się zgubi, a ludzie będą wydawać jakiekolwiek prośby w stosunku do psa, typu siad, odejdź i zobaczmy, że pies takie rzeczy robi, to znaczy, że ma swojego człowieka. Być może pies się zerwał albo pobiegł za zwierzyną. Wiemy jednak, że ten dom gdzieś tam jest, trzeba go poszukać.

Na co dzień przeprowadzam konsultacje behawioralne, na których rozwiązuje zachowania problemowe z którymi zgłaszają się właściciele psów, ale również oferuję zajęcia indywidualne  lub grupowe w terenie czy też na placu szkoleniowym.

Jak się zaczęła Twoja przygoda ze szkoleniem psów?

Iza Buksińska: Przygoda ze szkoleniem zaczęła się od Pioruna, którego zdjęliśmy z łańcucha. Zmylił nas bardzo jego piękny wygląd i jego słodkie oczka. Okazało się, że miał tzw. problem z zasobami. Wszystko co było przyniesione do domu np. przyniosłam siatki z zakupami, to on już podchodził i patrzył co może sobie wziąć np. bułki. W żaden sposób nie można było mu tych bułek zabrać, bo się rzucał z zębami. Miałam wówczas podstawową wiedzę na temat psów, od dziecka zawsze były u mnie psy:  pudel, bulterier, tereir szkocki, a nawet yorkshire terrier, zróżnicowanie było więc dość duże, ale nie miałam doczynienia z tak dużym psem. Piorun waży ok. 33 kg, więc jest to kawał byka. Jak taki kawał byka pokaże zęby, to już jest niefajnie.

Otwieramy zapisy na szkolenie Pierwsze Posłuszeństwo z Psem poprzez formularz zgłoszeniowy…

Opublikowany przez Szkolenie Psów Gdańsk PIĄTY PAZUR Czwartek, 12 maja 2016

Na początku też nieco źle z nim postępowaliśmy. Wymuszaliśmy, by oddał te bułki, nie dając nic w zamian. On po prostu bronił tego zasobu (nazywam to problemem z zasobami). Później się dowiedziałam, że Piorun miał kilka nieudanych adopcji, dlatego też trafił na łańcuch. Żył tam z innymi psami. Prawdopodobnie mając jedną miskę, jedną budę, psy musiały walczyć o swoje. Stwierdziłam, że w żadnym przypadku Pioruna nie oddamy. Zaczęłam z nim pracować u specjalistów. Jedna z pań z którą współpracowałam na samym początku powiedziała, że bardzo dobrze nam idzie, że mam dryg do pracy z psami. Mi się to również bardzo podobało, widziałam postępy, przemianę Pioruna. Pani Lilianna podkręcała śrubkę i zachęcała mnie do udziału w kursie trenerskim. Myślałam o takim, jak na studentkę w środku studiów wówczas, były to ogromne koszta, ale udało się i zaczęłam uczestniczyć w kursie, jeździć na seminaria. Zaczęłam szkolić osiedlowe psy, chciałam pomagać tym psom tak jak pomogłam Piorunowi.

Po około roku dołączyć do nas drugi pies – Rudy i tu tez była walka o to, by zaczęli się dogadywać. Piorun był jedynakiem, musiał się więc pogodzić z tym, że jest drugi pies. Rozwijałam wiedzę, umiejętności i od 4 lat prowadzę szkołą. Pasja stała się pracą i na odwrót. Sprawia mi to dużo satysfakcji.

Każdą rasę i w każdym wieku psa możemy szkolić?

Iza Buksińska: Gdy pies jest zdrowy, niezależnie od jego wieku, jest w stanie się nauczyć. Nie mówimy tu o psach starszych z demencją, nie widzi, nie słyszy, nie ma kontaktu z właścicielem, zostaje nam stymulacja i zabawy węchowe. Gorzej, gdy jest pies z problemami medycznymi.  Młody pies chłonie jak gąbka, wykorzystujmy to. Oczywiście, gdy bierzemy psa ze schroniska 5 letniego, to nie jest tak, że nie da się go wyszkolić. Da się. Tylko bądźmy świadomi, że potrzeba na to trochę więcej czasu niż z młodszym psem.

Wszystkie szczegóły o szkoleniach psów oferowanych przez Izę dostępne są na stronie: www.piatypazur.pl/