Ola Bazułka, obok Karoliny Smolarczyk, Moniki Węgrzyn, Reginy Piechowskiej, Michała Dudczaka i Marcel Broja, zasiliła Buff Team Poland w roku ubiegłym. Jego trzon od początku powstania, czyli od  powstał 27 września 2017 r., stanowią: Marcin ŚwiercMartyna Kantor, Anna Kącka Marcin Rzeszótko.

Ola ma dość krótki staż typowo biegowy, ale od razu wskoczyła na wysoki poziom. Zwłaszcza, gdy chodzi o bieganie w stylu alpejskim. Zawsze była aktywna, dominowała jazda na rowerze, rolki czy też narciarstwo. 

Ulubione ćwiczenie do wykonania w domu?

Ola: Zdecydowanie są to pompki w różnych modyfikacjach. Bardzo lubię też stabilizację i osobiste wyzwania, które stawiam sobie, aby domowe akrobacje były na coraz wyższym poziomie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Buff Team Poland (@buffteam_pl)

Ulubiona potrawa z ryżu lub makaronu?

Ola: Uwielbiam dania z makaronem w roli głównej. Wystarczą pomidory świeże lub suszone, szynka parmeńska, szpinak lub brokuł, a do tego świeżo starty ser Grana Padano i mamy pyszne danie. Dla nieco bardziej cierpliwych polecam Cannelloni z farszem mięsnym i sosem pomidorowym.

Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda biegowa?

Ola: W 2017 roku wzięłam udział w pierwszych zawodach „pod górkę”. Był to wyścig na skocznię. Wygrałam, więc nic dziwnego, że postanowiłam zostać na dłużej, a może nawet na zawsze… Co ciekawe, w moim życiu wcale nie było wtedy biegania. Zdecydowanie wolałam inne rozrywki sportowe, a potruchtać wychodziłam na chwilkę raz w tygodniu.

Był to bieg Barbarian Hill, bieg na skocznię narciarską im. Adama Małysza w Wiśle. Do pokonania 250 m trasa nachylona pod kątem 35 stopni. Ola zwyciężyła z czasem 5:10:00. Bieg na skocznię narciarską nie był przypadkowym wyborem. Ola studiując dziennikarstwo relacjonowała konkursy skoków narciarskich. 

Co uważasz za swój największy sukces?

Ola: Myślę, że on dopiero nadejdzie. Mam wysokie wymagania względem siebie samej, więc coś, czego czasami ktoś mi gratuluje, dla mnie wydaje się jeszcze bardzo małą rzeczą. Jestem natomiast zadowolona z tego, że pomimo wielu trudności wciąż upieram się przy swoim i poddawanie się nie leży w mojej naturze.

Ulubione zawody?

Ola: Na szczyt, zatem biegi alpejskie. Pod górkę biega mi się najlepiej, choć półmaratony górskie to starty, na które najbardziej czekam.

Najlepsze biegowe wspomnienie?

Ola: Zdecydowanie to dekoracje i momenty, w których zbliżam się do mety ze świadomością, że już nikt mnie nie dogoni. Zawody to w dodatku cała masa przygód i cudownych ludzi, których uwielbiam poznawać. Każdy start równa się kolejnej przygodzie.

Najgorsze biegowe wspomnienie?

Ola: Brak postaw fair play wśród zawodników oraz wynik rywalizacji wypaczony przez zachowania organizatora. Te wypadki przydarzyły mi się na szczęście raz, ale były trudne moralnie do zaakceptowania. Przydarzył się też start, podczas którego czułam się tak fatalnie, że każdy krok wiązał się z „walką o przetrwanie”. Na mecie byłam wrakiem człowieka, a wkrótce byłam zmuszona przyjrzeć się swojemu zdrowiu. Sama zatem nie wiem, czy gorszy był ten bieg, czy pobieranie krwi, którego panicznie się boję…

Ulubione miejsce do biegania?

Ola: Zdecydowanie Tatry.

Preferowany dystans?

Ola: Byle pod górkę.

Film lub książka o bieganiu, który/ą polecasz?

Ola: Może to dziwne, ale nie zaczytuję się w pozycjach o bieganiu. Sięgam po literaturę faktu, a oprócz reportaży chętnie wybieram książki związane z Podhalem. Lubię też biografie sportowców i ludzi gór. W tym dziale polecam biografię Petera Sagana, a także książki o Wandzie Rutkiewicz, Halinie Krüger-Syrokomskiej i obowiązkowo o panu, który urodził się w tej samej dzielnicy, co ja – Jerzym Kukuczce. W mojej kolekcji jest też trochę pozycji z zakresu szeroko pojętej psychologii sportu oraz treningu mentalnego.

Pierwsza rzecz, którą zrobię po zakończeniu kwarantanny?

Ola: Spotkam się ze znajomymi i rodziną, pójdę w Tatry z plecakiem pełnym naleśników na całodniową wyprawę i kupię bilet nad morze albo Mazury. Kto to wie, gdzie mnie poniesie.

Największe biegowe marzenie?

Ola: Jest głęboko w sercu i niech tam pozostanie.

Biegowy idol/ wzór?

Ola: Nie mam. Mój wzór to zlepek sukcesów i osobowości kilku osób, specjalizujących się w różnych dziedzinach. Niekoniecznie sportowych.

oferta Buff