Pandemia COVID-19 zmieniła sposób funkcjonowania każdego z nas. Odwołane zawody, konieczność odizolowania się od biegowych znajomych i przyjaciół. Jak w obecnej sytuacji radzi sobie Natalia Tomasiak, zawodniczka Salomon Suunto Team i reprezentantka Polski w biegach górskich? Jakie ma rady na przygotowanie się do startów w biegach górskich. Jakie ma obecnie cele sportowe? Zapraszamy do rozmowy. 

Jak sobie radzisz w obecnej sytuacji?

Natalia Tomasiak: Jestem w tej „dobrej” sytuacji, gdzie na czas ogólnopolskiej kwarantanny wyjechałam do rodziców. Tu dosłownie 100 m od domu mam las i stare drogi leśne. Mogę wyjść i się po prostu poruszać. Jestem w Krynicy-Zdrój, to mała miejscowość. Nie ma tu dużych skupisk ludzi. Mimo, że jestem w domu, unikam spotkań. Nawet znajomi śmieją się, że widzą moje auto, ale się nie spotykamy. Widuję się tylko z domownikami, a od czasu do czasu jak muszę, to wychodzę do sklepu. Ćwiczę więcej w domu. Staram się w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek. Unikam spotkań towarzyskich, ale nie ukrywam – wychodzę biegać w odosobnione miejsca. I faktycznie na tych ścieżkach gdzie bywam, nikogo nie spotykam.

Jak obecnie mogę przygotować się do biegów górskich trenując w domu, choćby lipcowego DFBG, który już mamy nadzieję, odbędzie się w normalnych warunkach?

Natalia Tomasiak: Można powiedzieć w ostatnim czasie nakładają się dwie kwestie. Widzę to choćby rozpisując treningi swoim zawodnikom. Odwołanie startów wpłynęło na spadek motywacji treningowych u niektórych. Dlatego też ostatnio zrobiłam wyzwanie na Instagramie [Natalia zachęcała do treningu w domu przedstawiając różne ćwiczenia]. Było to zarówno pozytywne dla wielu osób, ale też i dla mnie. Myślę, że takim wyzwaniem, co zresztą potwierdzały wiadomości, zmotywowałam wiele osób. I tu właśnie, choćby myśląc o starcie w DFBG, najważniejsze, to nie tracić motywacji. Dalej trenować. Oczywiście nie katować się jakimiś bardzo intensywnymi treningami. Tak naprawdę nie do końca wiemy, kiedy będziemy mogli wystartować w zawodach. Choć miejmy nadzieję, że będzie to już czerwiec/lipiec. Dlatego warto zluzować z dwóch powodów. Po pierwsze – by nie obciążać za mocno organizmu, a po drugie – dostajemy trochę w kość przez całą obecną sytuację. Dochodzi inny aspekt. Wiele osób zadręcza się. Dużym problemem jest dla nich też to wszytko co się dzieje dookoła m.in. fakt, że nie mają pracy, a tym samym dochodu… To też jest obciążenie, dlatego nie ma co się jeszcze zamęczać treningami. By też w pewnym momencie nie powiedzieć – po co ja to robię, skoro nie ma zawodów. Najważniejsze byśmy starali się cały czas ruszać, robić coś dla zabawy, Nie poddajemy się, ruszamy się. Nie może być tak, że teraz zupełnie odpuszczamy. Nie ma złotego sposobu na trening w domu. Trzeba sobie z tym radzić. Nie zasugeruje, by osoby np. wchodziły na wersalkę po 15 razy, bo to gór nie zastąpi w żaden sposób. Natomiast obecnie to świetny czas, by nadrabiać zaległości w naszych ćwiczeniach stabilizacji.  Jak ktoś nie ma pomysłu jak ćwiczyć albo chce zobaczyć jak ja ćwiczę, to wszystkie ćwiczenia znajdzie u mnie na Instagramie. Nie trzeba próbować wszystkich. Niektóre są bardziej wymagające, ale może kogoś to zainspiruje.

 

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 

 

Post udostępniony przez Natalia Tomasiak (@natalia_tomasiak)

Pandemia wywróciła nam wszystkim plany startowe, masz jakieś cele sportowe, które masz nadzieję w tym roku uda się zrealizować?

Natalia Tomasiak: Moje wszystkie tegoroczne cele sportowe właśnie legły w gruzach. Nie mam obecnie na to pomysłu. Nie zdradzałam jakoś mojego kalendarza na ten rok, ale miał być on taki trochę bardziej skiturowo-biegowy. Dzisiaj jestem na Cyprze, jakby ktoś się pytał ;) Oczywiście nie poleciałam. Za miesiąc miałam w planie wyjazd narciarski, chciałam zjechać z Mont Blanc. Może nie jest to super wyzwanie, ale za mną chodzi już od 2 lat. Postanowiłam, że w kwietniu się z tym zmierzę, na tym mi bardzo zależało. Raczej to też się nie uda. Kolejne zawody na które się wybierałam, to były Azores Trail Run w maju. Mam już kupione bilety, które zresztą nie były tanie. Wiemy, że zawodów już na pewno w tym czasie nie zorganizują, zobaczymy czy do tego czasu wrócą połączenia lotnicze czy nie. Uznaliśmy, że jak będzie bezpiecznie, najwyżej pojawimy się tam treningowo. W czerwcu planowałam wyjazd na Islandię. Okaże się jak to będzie, choć wieści nie mamy zbyt dobrych. Druga część sezonu niekoniecznie była przeze mnie zaplanowana. Miałam jakieś pomysły, miałam je doprecyzować, ale przy obecnej sytuacji na razie nic z tym nie robię. Nie nakręcam się. Jestem osobą, która lubi trenować, nie muszę mieć startów, po to, żeby wyjść na trening. Czekam jak się wszystko potoczy. Jest tak dużo fajnych imprez na których jeszcze nie byłam, więc jak już się uspokoi, to na pewno coś fajnego sobie zaplanuję. Jak już mówiłam, nie potrzebuję startu w zawodach, by mieś motywację. Mogę sobie sama wyznaczać jakieś wyzwania. Lubię rozwój sportowy, więc nawet jak się nie uda z zawodami, to wsiądę np. na rower itd. To polecam zresztą wszystkim. Trenujmy dla zdrowia, dla zabawy, dlatego, że nam się to podoba, czerpmy z tego jak najwięcej radości. Nie trenujmy tylko dla osiągnięcia celu sportowego, bo w tej całej sytuacji może to nas tylko zdemotywować. Trzeba to przetrwać. Nie ma co się załamywać, a robić tyle ile można. Tego się obecnie trzymam. 

Zdjęcie główne – Fot. Konrad Rogozinski