Obecny czas, panującej na świecie pandemii COVID-19, jest trudny dla biegaczy, nie tylko dla licznego grona amatorów, tęskniących za grupowymi treningami czy startami, ale zwłaszcza dla czołowych sportowców, którzy sporo czasu spędzali na przygotowaniach do sezonu. Aleksandra Brzezińska, zawodniczka ASICS FrontRunner Poland, w ubiegłym roku zadebiutowała na królewskim dystansie. Podczas swojego pierwszego startu, wynikiem 2:34:51 wywalczyła tytuł Mistrzyni Polski.

Na przełomie stycznia i lutego spędziła 24 dni na obozie w Iten. Pobyt i treningi na wysokości 2350 m miały pomóc w przygotowaniu do wiosennych startów. Celem był maraton. W połowie lutego podczas Biegu Urodzinowego w Gdyni ustanowiła swój nowy rekord życiowy na dystansie 10 km – 33:35. Na początku marca w Hadze ustanowiła kolejny rekord życiowy – 1:13:55, zajmując jednocześnie 6. lokatę. 21 marca miała wystąpić na Mistrzostwach Polski w Biegach Przełajowych w Kwidzynie. Te ostatecznie zostały przeniesione na 28.11.2020. Tak jak i niemal wszystkie wiosenne biegi, a część została po prostu odwołana. 

Jak radzi sobie z obecną sytuacją? Jak wpływa na formę i jakie ma plany na najbliższe miesiące?

Aleksandra Brzezińska – Obecna sytuacja jest dla nas wszystkich trudna. Wszystkie starty wiosennej części zostały odwołane. Imprezy Mistrzowskie, prestiżowe maratony również. Ale w 100% zgadzam się z tymi decyzjami ponieważ nasze zdrowie i bezpieczeństwo są dla nas priorytetem! Oczywiście, że czuję w środku niedosyt, pewne rozczarowanie, ponieważ po powrocie ze swojego zgrupowania wysokogórskiego w Kenii pobiłam swoje dwa rekordy życiowe: na 10 km i w półmaratonie. Można rzec, że forma życiowa, ale ja dalej czuję, że ta najlepsza dyspozycja dopiero przede mną! To mnie bardzo nakręcało i z niecierpliwością i zaangażowaniem trenowałam do Maratonu we Wiedniu, gdzie, nie ukrywam, celowałam w bardzo dobrą maratońską życiówkę. Wszystkie plany startowe uległy zmianie.

Jesienią chcę wystartować w swoim trzecim maratonie. Na razie jeszcze nie mogę podać gdzie ponieważ jestem w fazie ustaleń i załatwiania, ale chcę biegać z najlepszymi i walczyć o jak najlepszy wynik.

Zrobię wszystko co mogę, aby być tam w swojej najlepszej dotychczasowej dyspozycji.
Niestety formy, którą teraz łapię nie da rady utrzymać tak długi okres czasu. A wypracowanie jej wcale nie jest takie proste nawet przy naszych 100% staraniach. Wiele czynników musi się na to złożyć. Stąd też czuję swego rodzaju niedosyt o którym wcześniej napisałam.

Mimo to nie panikuję. Zawsze staram się wyciągać choćby jeden pozytyw z każdej sytuacji. Teraz mam idealny czas na to, aby popracować nad tym, na co nie miałam dotychczas czasu, a co jest moją dużą rezerwą. W moim przypadku to ćwiczenia wzmacniające, ogólnorozwojowe. To bardzo ważne!

Tak więc w najbliższym czasie główny nacisk będę kładła na wzmacnianie. Biegowy trening również będzie w toku, ale odpowiednimi środkami treningowymi muszę „przygasić“ zbliżającą się formę. Teraz nie ma sensu jej łapać skoro nie ma startów. Jednak chcąc biegać szybko jesienią, w biegach długich nie można pozwolić sobie na długą przerwę. Tutaj niczego się nie oszuka. W tej sytuacji traktuję bieganie jako pracę. Wychodzę do lasu na trening, tak jak normalny człowiek do pracy. Resztę czasu spędzam w domu. Po prostu muszę swoje wybiegać.

Wiem, że dodatkowa praca (po zmodyfikowaniu) którą wykonam na pewno zaprocentuje!
Mimo tego, jestem w dalszym ciągu bardzo zmotywowana do dalszych, mądrych przygotowań. Mając głowę pełną planów i celów, nakreśliłam nowy plan z trenerem i ze spokojem i optymizmem go realizuję.