W 1982 r. doświadczony maratończyk i biegacz ultra, dyrektor Oregon Road Runners Club, Bob Foote, zaczął szukać nowego wyzwania w którym mógłby się sprawdzić wraz z przyjaciółmi. Za sobą miał już 35 ukończonych maratonów i 13 biegów na dystansie ultra. Potrzebował nowego wyzwania. Wpadł na pomysł biegu z pobliskiego, rodzinnego Mount Hood do jednego ze swoich ulubionych miejsc na weekendowe wypady, plaży w Pacific City, co dawało łączny dystans ok. 320 km. Wiedział, że inni biegowi pasjonaci to podchwycą. Było to coś nowego, wyjątkowego, jednocześnie dostępnego dla większości. Nie miał to być bowiem bieg indywidualny, lecz sztafetowy, ze zmianami co ok. 5 mil.

Pierwsza edycja wystartowała 7 sierpnia 1982 r. Udział wzięło osiem 10-osobowych drużyn. Strefy zmian zaznaczono sprayem na drodze. Restrykcyjne trzymanie się zasady odległości sprawiło, że jedna ze stref zmian znalazła się w samym środku ruchliwego skrzyżowania w Portland. Na szczęście nic nikomu się nie stało.

Nie trzeba było długo czekać. Sztafeta szybko zaczęła się rozwijać, a chętnych do przeżycia niezapomnianej przygody nie brakowało. Wymagało to zmian organizacyjnych, również ustalenia bezpieczniejszych stref zmian. W 1989 roku wydarzenie przerosło możliwości miasta Pacific City i przeniosło się do społeczności nadmorskiej Seaside w stanie Oregon. W kolejnych latach zmianie ulegał zarówno dystans jak i liczba osób w zespole. Obecnie startuje nawet ok. 13 000 osób.

Europejska edycja

Zawody nie ograniczyły się tylko do Stanów Zjednoczonych. Zaczęły powstawać biegi partnerskie na świecie, w tym również pojawił się pomysł na edycję europejską, którą w tym roku zorganizowano po raz pierwszy. Ta odbyła się w dniach 28-29 czerwca w Holandii.

Jednym z głównych partnerów wydarzenia jest marka Nike, która wspiera inicjatywę już od niemal 40 lat. Od 1983 r. wystawia swoje drużyny, złożone zarówno z pracowników jak i zaproszonych gości. Nie zabrakło takiej również podczas europejskiej edycji, gdzie w jednej z ekip wystartowała Kasia Biernacka ze Sklepu Biegacza, która wspomina – „W drużynie byłam wspólnie z 3 osobami z Niemiec i 4 z Rosji. Sama sztafeta nie była skierowana na rywalizację a na wspólną integrację i zabawę.

W Hood to Coast Europe rywalizowały 8-osobowe zespoły, które do pokonania planowo miały mieć łączny dystans 240 km w maksymalnym czasie 24 godzin. Wyścig rozpocząć się miał w najwyższym punkcie Holandii, w przepięknym lesie South Limburg w Brussummerheide Park a zakończyć na Zandvoort na Morzu Północnym. Ostatecznie organizatorzy musieli dokonać zmian.

Jak dodaje Kasia – „Trasę podzielono na 24 odcinki. Każdy z uczestników miał przebiec 3 zmiany. Dystans poszczególnych odcinków był różny, zarówno pod względem odległości jak i poziomu trudności, zmiany miały od 8,5 km do około 18 km. Niestety, przed startem pierwotny, łączny dystans 240 km musiał zostać zmodyfikowany ze względu na panujące wysokie temperatury. W sobotę termometr wskazywał 33 stopnie Celsjusza, w związku z czym organizatorzy podjęli decyzję o skróceniu sztafety o pierwszą zmianę.

Na miejsce startu zostaliśmy zawiezieni autobusami wraz ze wszystkimi uczestnikami oczekującymi na odprawę. Był tam ogromny parking, gdzie zostaliśmy przydzieleni do konkretnych samochodów, którymi przemieszczaliśmy się do wybrzeża, na linię mety. Przed startem odbyło się również krótkie spotkanie z Mo Farah’em i Paulą Radcliffe.

Paula Radcliffe i Kasia Biernacka

Od startu w aucie spędziliśmy całą noc, jeżdżąc na miejsce zmian i dopingując siebie wzajemnie. Nie obyło się bez małego zamieszania związanego z oznaczeniem trasy. Drogi w Holandii oznaczone są strzałkami, podobnymi do tych, które wskazywać miały trasę biegu, w skrócie nazywanego H2C. Dużo osób pomyliło trasę, nocna zmiana zamiast 9 km pokonała dystans 16 km, ja na swojej nadłożyłam ok. 0,5 km, a na kolejnej zmianie, prawdopodobnie z uwagi na złą, wcześniej podaną informację (wszyscy biegli już zgodnie z właściwymi strzałkami), zamiast 14 km przebiegłam prawie 17 km. Teoretycznie niewielka różnica, ale finiszowałam już przed 14 km, więc trochę byłam zaskoczona, że dystans mija a zmiany nie widać. 

Niektórzy skarżyli się również na brak kibiców, być może wiązało się to z ich specyficznymi godzinami biegu, choć zawodnik z Niemiec, który uczestniczył w Oregonie, twierdził,  że kiedy  tam startował, miejscowi tym żyli i było mnóstwo kibiców. Miałam szczęście biec o wschodzie słońca, gdzie kończąc zmianę grała muzyka i kibiców też nie brakowało. Był to chyba najlepszy odcinek ze wszystkich, poza oczywiście finiszem.

Swoje zmagania skończyliśmy około południa, wspólnie dołączyliśmy do ostatniej zmiany, finiszując na Zandvoort Beach, gdzie czekała na nas impreza na plaży z basenem i licznymi atrakcjami.”

„Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w sztafecie, było to wspaniałe doświadczenie i motywacja do dalszego zaangażowania się w środowisko biegowe oraz przede wszystkim znajomości i cudowne wspomnienia.” – kończy relację Kasia. 

W Hood to Coast Europe Relay sklasyfikowano 134 zespoły.

baner-PB-750x300-wyprzedaz-lato-2019-obuwie-meskie