Nie od dziś wiadomo, że biegać można zacząć w każdym momencie, a ta forma aktywności potrafi dodać pewności siebie w codziennym życiu. Historia biegowa Gosi może być wielu bliska.

Gosia Bieniek jest mamą dwójki dzieci, żoną, pracownikiem na etacie i jak dodaje –  jest zarażona bieganiem. Ceni sobie nie tylko samą aktywność, ale i lubi wiedzieć co nowego w biegowym sprzęcie słychać.

Jak rozpoczęła się jej biegowa przygoda i jak godzi codzienne obowiązki z treningami? Zapraszamy do rozmowy.

Pamiętasz swoje biegowe początki?

Gosia Bieniek: Myślę, że powinnam się cofnąć do czasów liceum. Już wtedy nauczycielka wf-u widziała we mnie biegowy potencjał, kilka razy zabrała mnie na zawody, a ja bez żadnego przygotowania zajmowałam miejsca na podium. Zawsze miałam duszę sportowca, lekka, opanowane podstawy akrobatyki, w tych dziedzinach miałam same szóstki i wyróżniałam się na tle rówieśników.

Pamiętam, w kwietniu 2015 wyszłam pobiegać, pochwaliłam się tym faktem na portalu społecznościowym, kolega zauważył, zaprosił mnie na wspólne treningi z grupą biegową…  no i przepadłam. Od tamtej pory biegam i ciągle się zastanawiam dlaczego tak późno zaczęłam.

Na co dzień wychowujesz dwójkę dzieci, jak udaje Ci się znaleźć czas na bieganie?

Gosia Bieniek Nie od dziś wiadomo, że matki to mistrzynie organizacji, potrafimy zarządzać czasem, koncentrujemy się na obowiązkach, ale również doceniamy bardziej każdą wolną chwilę i bardziej ją wykorzystujemy.

Życie nauczyło mnie, że muszę być bardzo elastyczna w swoich planach i działaniu. Nie zawsze to co sobie wymyślę, uda się zrealizować. Codziennie dochodzą niespodziewane zdarzenia, a to urodziny kolegi, a to trzeba upiec ciasto na festyn w przedszkolu. Więc nawet jeśli rano ułożę popołudniowy plan, to życie bardzo szybko go weryfikuje.

W bieganiu super jest to, że gdy trafi się „okienko” to ubieram buty i lecę, nie ma czasu na zastanawianie się, czy mi się chce, po prostu korzystam z chwili, wychodzę z domu i wtedy nie ma mnie dla nikogo. To czas tylko dla mnie, czas na refleksję, odstresowanie. Czasami śmieję się, że wychodzę na terapię i coś w tym jest. Zawsze wracam zmęczona, ale szczęśliwa z nową energią do działania.

Więc wolisz biegać sama?

Gosia Bieniek: Kiedyś biegałam regularnie w grupie, myślę, że dzięki niej nie zrezygnowałam. Spotkania w tygodniu późnym wieczorem w miłym towarzystwie, organizacyjnie nie było to zbyt skomplikowane, a rodzina nie odczuwała mojej nieobecności. Po jakimś czasie potrzebowałam jednak zmiany, przestało mi wystarczać „klepanie” kilometrów. Dołączyłam do grupy, która trenuje. I choć fascynacja moja była ogromna, czułam się jakbym odkrywała bieganie na nowo. Było wszystko: treningi na bieżni, podbiegi, interwały, praca nad techniką, to na ten moment musiałam odpuścić. Niestety, treningi odbywają się w określonych dniach o konkretnych godzinach i nie udaje mi się ich pogodzić z życiem rodzinnym. Ale nie poddaję się na ten moment, cieszę się każdym wyjściem z domu, każdym przebiegniętym kilometrem, a wiem że na pracę nad sobą przyjdzie lepszy czas.

Gosia Bieniek

Fot. Pro-fiz.pl

Czyli jednak ważna jest równowaga, umiejętność nieprzekładania biegania ponad rodzinę? Można zaobserwować, że to się zdarza niektórym, gdy zachłysną się treningami, zwłaszcza na początku przygody trochę za bardzo.

Gosia Bieniek: W moim przypadku nawet nie możemy mówić o równowadze, dla mnie rodzina zawsze będzie na pierwszym miejscu. Na trening mogę sobie pozwolić, w czasie wolnym. Na szczęście mam również wspaniałego męża który rozumie moje potrzeby i często, gdy widzi, że mam zły nastrój sam mnie wygania z domu. Tak to działa, szczęśliwa mama i żona przekłada się na harmonię w całym domu. Nie mam parcia na progres, wyniki i życiówki, biegam bo sprawia mi to radość i daje spełnienie, więc bez  obaw, nikt z moich bliskich na moim hobby nie ucierpi.

A jak dzieci patrzą na to, że ich mama biega? Ciągnie ich do tego sportu?

Gosia Bieniek: Dzieciaki to moi najwięksi fani. Córka zawsze chwali się w przedszkolu gdy przywiozę puchar z zawodów. Wszyscy w grupie wiedzą, że mama Natalki jest „sportowa” tak mnie przedstawiła już, gdy miała trzy latka, więc ciągle muszę trzymać formę.

Syn lat 9 bardzo chętnie mi towarzyszy podczas treningów, ale na rowerze lub hulajnodze, męczyć to on się za bardzo nie lubi. Za nim już kariera piłkarza, aktualnie jest karateką, co będzie dalej nie wiem. Do niczego go nie zmuszam, otwieram tylko drzwi i wspieram. Na pewno mogę na niego liczyć jeśli chodzi o morsowanie, to nasza nowa zajawka, pierwszy wspólny sezon za nami i już nie możemy doczekać się jesieni.

Córka lat 6 trenuje piłkę ręczną, uwielbia z nami jeździć na zawody biegowe, gdy tylko jest możliwość startuje w biegach dla dzieci, a kolekcjonowanie medali sprawia jej ogromną radość. W niej widzę większy zapał, uwielbia jeździć ze mną na stadion, przebiega ze mną kilka kółek, a gdy wracamy dopytuje kiedy znowu ją zabiorę.

Strasznie zazdroszczę kolegom, którzy przebiegają ze swoimi trochę starszymi dzieciakami dłuższe dystanse na zawodach, wierzę, że za kilka lat ja też tego dokonam i to będzie spełnienie moich marzeń.

Skoro o marzeniach mowa, każdy ma swój jakiś cel biegowy, jaki jest Twój?

Gosia Bieniek: Wiem, że pytasz o maraton, to przecież marzenie każdego biegacza. Wiele osób mnie pyta dlaczego go jeszcze nie przebiegłam. I wiesz co przebiegnę, tylko jeszcze nie teraz. Ja po prostu nie ma tyle czasu. Kiedyś królewski dystans wydawał mi się czymś nieosiągalnym, dziś wiem że dałabym radę, tylko kwestia odpowiedniego przygotowania. Spokojnie, kiedyś na pewno nadejdzie ten dzień, daję sobie max dwa lata.

Masz swoje wymarzone miejsce na maratoński debiut?

Gosia Bieniek: Pomysł jest w zarodku, nie zastanawiałam się jeszcze. Na pewno przedyskutuję  temat z doświadczonymi biegaczami i wybiorę jakąś łatwą trasę w naszym kraju. Postaram się, aby było to miasto w którym jeszcze nie byłam, wspólnie z przyjaciółmi raz w roku wybieramy bieg i ruszamy na podbój i łączymy go zwiedzaniem miasta w którym odbywają się zawody.

Preferujesz asfalt czy jednak teren?

Gosia Bieniek: Ze względu na to, że mieszkam w dużym mieście muszę być „asfaltowa” i zdecydowanie jestem. Do najbliższego lasu mam co prawda tylko 4 km, jednak nie czuje się w nim bezpiecznie i nie lubię biegać w nim sama. Ale jak tylko mam wolny dzień w tygodniu z mężem, a dzieciaki są w placówkach, zabieram go tam na biegową randkę. Rzadko mamy okazję biegać razem, ale zawsze celebrujemy te chwile.

Mamy również to szczęście, że rodzice mieszkają 100 km od nas w Beskidach, więc staramy się tam bywać jak tylko czas na to pozwala, a punktem priorytetowym każdych odwiedzin jest hasanie po górach. Za każdym razem tam nabieram szacunku dla biegaczy trailowych, uważam że to nadludzie z sercem jak dzwon. I choć uwielbiam górskie wycieczki, wiem że nie jestem do nich stworzona, bo po prostu boję się rozwinąć prędkość, strach przed upadkiem, czy kontuzją mnie zjada. Ale wierzę, że to się kiedyś zmieni potrzebuję tylko większego doświadczenia, hmm chyba czas pomyśleć o przeprowadzce do małego domku w górach.. ;)

Co Ci dało bieganie?

Gosia Bieniek: Wiem, że to nudne i oklepane, ale powtórzę po wszystkich, na pewno dodało mi pewności siebie. Dziś nawiązywanie nowych kontaktów, zaczepianie obcych ludzi to dla mnie norma, nie mam z tym żadnych problemów.

Bardzo lubię jeść, dobrze i dużo, a dzięki tak intensywnej aktywności nie muszę się martwić o wagę i kalorie, mam zasadę, że i tak się je wybiega. Mogę sobie pozwolić na ukochane słodycze, ciasta i ciągle dobrze wyglądam, czy to nie brzmi wspaniale? Może to dziwnie, ale po 30-tce pozbyłam się kompleksów, jeszcze nigdy nie czułam się tak dobrze w swoim ciele, zdaję sobie sprawę że to zasługa nie tylko biegania, ale zapewne ono dołożyło sporą cegiełkę to podniesienia mojej samooceny.

Bieganie bieganiem, ale w Twoim przypadku trzeba też chyba dodać, że interesujesz się sprzętem i nowinkami biegowymi?

Gosia bieniekGosia Bieniek: Zdecydowanie tak, śledzę co dzieje się w świecie biegowym i nie mogę wyjść z podziwu jak szybko wszystko się zmienia. Nowe kolekcje pojawiają się co kilka miesięcy, każda marka prześciga się z wprowadzaniem nowych technologii, udoskonaleń, a ja ze względu na charakter mojej pracy w Sklepie Biegacza, muszę być na bieżąco ze wszystkim.

Gosia prowadzi FanPage Gdzie nogi poniosą, który traktuje przede wszystkim jak swój pamiętnik.