Hasło „bieganie naturalne” stało się modne zwłaszcza po publikacji książki Chris’a MacDonald’a „Urodzeni biegacze”. Wielu chciało pójść śladem indiańskiego plemienia Tarahumara. Jego członkowie dystanse ultra przemierzali na bosaka. Zarazem pokonywanie w ten sposób miejskich ścieżek wzbudzało spory niepokój, to spowodowało, że zainteresowanie obuwiem minimalistycznym drastycznie wzrosło, zmuszając producentów do szukania nowych rozwiązań. Popularność nowej koncepcji zakończyła się jednak równie szybko jak się zaczęła. Choć mówiło się głośno o tym przez chwilę, to prace nad tym aspektem już trwały od lat i dalej są kontynuowane. 

Boso po trawie

Marka Nike bieganiem naturalnym zainteresowała się już w 1989 r., gdy w laboratorium sportowych w Exeter w New Hampshire rozpoczęła pierwsze badania nad naturalnym ruchem. Przełomem był jednak rok 2001. Projektanci Tob Hatfield i Eric Avatar zauważyli grupę sportowców z uniwersytetu ze Stanford, która trenowała na pobliskim polu golfowym na bosaka. Tak zalecał im ich trener Vin Lananna. Uważał, że taka forma treningu pozwala wzmocnić stopy biegaczy i poprawić ich wydajność. 

Projektanci zaczęli analizować ruch bosej stopy na trawie i wynikających z niej korzyści. W kolejnym roku zaprosili grupę mężczyzn i kobiet do badań, gdzie za pomocą czujników i kamer analizowano pracę stopy. Efektem było wyprodukowanie pierwszego prototypu modelu Nike Free. Przypominał on jednak bardziej pantofel baletowy niż but. Były to niejako silikonowe kapsułki przymocowane do cienkiej siatki. Głównym ich zadaniem miała być ochrona stóp w przypadku nadepnięcia na kamyk czy gałąź. 

Pierwotnie nie był to pomysł komercyjny, ale kilka osób dostrzegło w nim szansę na rozwój. Wpisywał się również idealnie w myśl przewodnią jednego ze współzałożyciela marki Bill’a Bowerman’a – „Chodzi o stopy – nie chodzi o buty”.

Inspiracja w zamrażarce

Zespół Nike wiedział, że musi skupić się na konstrukcji, a przede wszystkim podeszwie buta. Inspirację znaleźli w zamrażarce. Hatfield zauważył, że silikonowe tacki na kostki lodu mogą być dobrym wzorem. Ich kształt i konstrukcja ułatwia swobodne zginanie. Projektanci przyjrzeli się również drewnianym zabawkom węża, którego cięte fragmenty pozwalają na ślizganie się. Zaczęto ciąć podeszwę buta do biegania, by sprawdzić jak w różnych konfiguracjach porusza się i wygina. Tak powstał pierwszy model serii Free oznaczony jako 5.0 wydany w 2004 r. z niekonwencjonalnym kształtem i podeszwy z elastycznego materiału Phylon.

Nike Free 5.0 wydany w 2004 r. Źródło: Nike.com

5.0 oznaczać miał tzw. model przejściowy. Marka wprowadzić chciała system numerowania od 0 do 10, w którym 0 oznaczać miało bieg na boso, a 10 – „normalny” but do biegania. Modele Nike Free wydawane miały być w wersjach od 3.0 do 7.0. Marka miała nawet w planie przez moment utworzenie skali od 0 do 12, ale ostatecznie odeszła od tego. Nigdy też jakoś specjalnie Nike nie trzymał się prostego nazewnictwa z systemem liczbowym.

Poprzednie modele

Nike Free nie był rewolucją. Jak podkreślała sama marka, wywodził się z lekkich, wcześniej produkowanych modeli. Takimi był Cortez czy Nike Sock Racer. Ten drugi był pierwszym butem Nike, który można było nosić bez skarpet, bez sznurówek, wykonany z pojedynczej mono-siatki. Biegaczka Ingrid Kristiansen miała je na sobie, gdy w 1986 r. wygrała Maraton Bostoński.

Nike_Sock_Racer_

Nike Sock Racer Źródło: Nike.com

Kolejnym był Nike Air Rift, który był wczesną próbą zwiększenia naturalnego ruchu. Zaprojektowano go przy  założeniu, że palec u nogi jest istotnym źródłem napędu stopy.

Nike Air Rift Żródło: Nike.com

Innym z modeli był Nike Air Presto ze smukłą konstrukcją składała się z luźnej elastycznej cholewki i cienkiej kratownicy z tworzywa sztucznego po bokach buta, która utrzymywała sznurówki. Ceniony sneakerhead Gary Warnett mówił wówczas o nich: „Nike Air Presto to koszulka na nogę” 

Model cieszył się powodzeniem. 

Ludzie pytają mnie, dlaczego nigdy nie stworzyliśmy Presto 2”, mówił Tobie Hatfield, wyjasniając – „Zawsze mówię im, że robiliśmy – nazywa się Nike Free”.

Nike Free

Nike przez pierwsze lata od powstania Nike Free skupiał się na rozwinięciu linii Free 5.0. W międzyczasie poszedł w bardziej radykalny model do biegania naturalnego, którym został Nike Free 3.0.

Po latach od wydania „piątki”, nowe badania wykazały, że stopa porusza się jak krzywa „s”. Wcześniej skupiano się głównie na maksymalnym zgięciu w kierunku pięta-palce. Projektanci skupili się na odnowieniu podeszwy. Po przetestowaniu setek wzorów, od gwiazd po okręgi, kropki, ukośne linie i inne, ustalili wzór, który zawierał różne sześciokątne nacięcia, ponieważ umożliwiał większą elastyczność pod dziwnymi kątami i lepiej dostosowywał skręcanie i obracanie. Wynikało to z badania, które pokazało, że gdy stopa rozszerza się i kurczy na dwóch płaszczyznach: wzdłuż (od pięty do palca) i w szerokości (przez łuk). 

Nike dalej kontynuuje  badania stopy pod kątem poruszania się i nacisku wywieranego podczas uderzania o ziemię, starając się poprawić elastyczność modelu. Dla marki okazało się to być rozwiązanie, które nie wymagało nowych materiałów lub maszyn – tylko nowego sposobu myślenia. Efektem jak twierdzi marka, jest to, że nowy model Free jest obecnie o 26 procent bardziej elastyczny

Obecnie wersja 5.0 posiada 6 mm drop, a 3.0 – 4 mm. Dodatkowo wersja 5.0 charakteryzuje się asymetrycznym systemem sznurowania, który zmniejszać ma siłę nacisku. 3.0 z kolei posiada wsuwaną konstrukcję pozbawioną sznurowania.

Więcej o modelach Nike Free

Nie dla każdego

Moda na bieganie naturalne, która pojawiła się po wspomnianej na początku publikacji książki, zakończyła się szybko. W ten sposób biegać chciało wiele nieprzygotowanych do tego osób. Efektem była plaga ciągnących się kontuzji. Dlatego też, co zaznacza sama marka, nie powinno się założyć butów Free i od razu ruszyć w nich po życiówkę w maratonie, jeżeli tego typu produkt jest dla naszych mięśni nowością. Warto rozpocząć od spacerów czy bieganie na krótkich dystansach, zresztą to właśnie z myślą o wyjściach na dynamiczne treningi biegowe zostały skonstruowane.