35. Halowe Mistrzostwa Europy reprezentacja Polski zakończyła z dorobkiem 7 medali, w tym  5 złotych i 2 srebrne. Nie udało się tym samym powtórzyć sukcesu Belgradu, kiedy to zdobyliśmy 12 medali (aż 7 złotych), ale to i tak wystarczyło na ponowne wygranie klasyfikacji medalowej. Możemy jednak mówić również o pechu, nieprzewidywalnych kontuzjach zawodników, którzy zostali wykluczeni z dalszej rywalizacji.

Złoto w pchnięciu kulą

Piątkowa sesja poranna zaczęła się optymistycznie.Jedynie w pchnięciu kulą z trójki zakwalifikowanych na mistrzostwa zawodników do finału awansował tylko Michał Haratyk. Tym samym już było pewne, że tytułu halowego Mistrza Europy z Belgradu nie obroni Konrad Bukowiecki, który pchnął kulę ostatecznie tylko na odległość 20,18. Nieco lepiej poszło Jakubowi Szyszkowskiego, ale odległość 20,28 była o 3 cm za bliska, by awansować. Podczas wieczornego finału nie zawiódł Michał Haratyk. Już w pierwszej próbie uzyskać nowy rekord życiowy 21.65, który jak się okazało, zapewnił mu złoty medal. Tego wieczoru wszystkie swoje mierzone próby zaliczał na odległościach powyżej 21 m. Jak przyznał po zmaganiach dla PZLA – „Naprawdę nie czułem, że mogę tak daleko pchnąć. Jeszcze niedawno na treningach nie przekraczałem 20 metrów i przed mistrzostwami Polski w Toruniu nie chciałem jechać do Glasgow. Dopiero po tamtym starcie zdecydowałem się na przyjazd tutaj.”

Pechowe 400 m

Ten wieczór miał w sobie również smak porażki. Po wygranej porannej serii eliminacyjnej, w kolejnym biegu awansu do półfinału nie uzyskała faworytka Iga Baumgart-Witan. Jak przyznała, choć była przygotowana fizycznie, to zawiodła głowa. Wynik 53.83 dał jej ostatecznie 4. miejsce w serii i dopiero 16. lokatę na listach. Z 2 miejsca w swojej serii z czasem 52.85 do finału awansowała za to Justyna Święty-Ersetic. 

Tego samego wieczoru w serii półfinałowej na dystansie 400 m, ale w rywalizacji panów mieliśmy zobaczyć Karola Zalewskiego. Spore zaskoczenie wywołał fakt, gdy przy jego nazwisku pojawiło się DNS. Podczas eliminacji w jego serii doszło do przewrócenia się zawodników. Sam Karol ledwo utrzymał równowagę. Jak wyjaśnił na swoim profilu społecznościowym – „Po porannych przepychankach myślałem, że wszystko będzie ze mną w porządku.. Ale kiedy adrenalina i rozgrzewka zeszły, po kolei zaczęły pojawiać się kolejne rzeczy. Ostatecznie po pracy z fizjoterapeutami, podszedłem do rozgrzewki z nadzieją, że będę w stanie wystartować.. Ale szybkie rytmy w kolcach potęgowały ból. Nie chciałem ryzykować, bo ból promieniujący od Achillesa w różne strony nie prognozuje nic dobrego. Uznałem, że w tej sytuacji zdrowie jest ważniejsze.”

Tym samym pod znakiem zapytania stał start samej sztafety 4×400 m, która bronić miała mistrzowskiego tytułu z Belgradu. Przed samym wylotem kontuzji doznał Jakub Krzewina. Na szczęście udało się znaleźć rozwiązanie na które jak się okazało przystało IAAF.

Z powodu kontuzji doznanej podczas rozgrzewki, po awansie w eliminacjach ostatecznie w finale trójskoku nie wystartował Adrian Świderski.

800 m polskiego Mistrza po raz pierwszy od 2011 r.

Po raz pierwszy od 2011 r. do finału biegu na dystansie 800 m nie awansował żaden z Polaków. Adam Kszczot już pod koniec ubiegłego roku zapowiedział, że nie zobaczymy go podczas zmagań halowych. Minimum na start w Glasgow wypełnili Michał RozmysMateusz Borkowski. Wydawało się, że awans szanse wywalczyć z nich ma Michał, ostatecznie jednak wyraźne osłabnięciu na końcówce i czas 1:49.35 dał mu dopiero 4 miejsce w serii i przekreślił nadzieje na kolejny bieg.

Pozostały nadzieje, że drugi dzień będzie bardziej optymistyczny. I taki też był, bo przyniósł 3 kolejne medale. Już poranek obfitował w awanse do kolejnych biegów sprinterów: Ewy Swobody, Klaudii Siciarz, Damiana Czykiera i Remigiusza Olszewskiego. Tylko 4. miejsce w biegu na dystansie 60 m Dominika Bochenek nie pozwoliły kontynuacje walki o medale.

Tyczka zdominowana przez Polaków

Sporych emocji dostarczyła rywalizacja tyczkarzy. Zawody zdominowali Polscy reprezentanci, broniący tytułu Piotr Lisek oraz brązowy medalista z Belgradu Paweł Wojciechowski. Wydawało się, że ten pierwszy ponownie sięgnie po najcenniejszy medal, oddawał bezbłędne skoki aż do wysokości 5,85. Dokładnie taki sam wynik 2 lata temu zapewnił mistrzowski tytuł. Paweł Wojciechowski chwilę zawahania miał już na wysokości 5,65, gdzie oddał 2 nieudane próby. Potem zaliczał, zazwyczaj w drugiej próbie kolejne wysokości, także 5,85. Wtedy było już pewne, że złoto i srebro trafi do Polaków, ale z kolejną wysokością 5,90 uporał się już tylko Paweł Wojciechowski, ustanawiając swój rekord życiowy i odbierając tytuł koledze z reprezentacji.

Zaskoczona Ewa Swoboda

Tuż po starcie tyczkarzy na 60 m zwyciężyła Ewa Swoboda, która nie kryła swojego zaskoczenia. Jak przyznała mediom, po biegu była początkowo przekonana, że jest 2 lub 3. W tym toku już Ewa na swoim koncie ma największą liczbę startów z wszystkich finalistek. W 15 startach 14 razy była najlepsza. W Glasgow wynikiem 7,09 za plecami zostawiła m.in. Dafne Schippers czy Asha Phillips.

Damska sztafeta na medal

Po cichu wielu liczyło, że kolejny medal do puli dołoży Justyna Święty-Ersetic. Niestety tym razem zajęła dopiero 6 miejsce z czasem 52.64. Komentując swój bieg dla PZLA – „Ten start to kwintesencja biegania w hali. Wąsko, przepychanki„.

Justyna w ubiegłym roku została podwójną złotą medalistką Mistrzostw Europy na stadionie. 2 lata temu na hali w Belgradzie zdobyła brązowy medal.

Justyna wspomniała jednak, że „jutro będzie lepiej”. Chodziło oczywiście o niedzielny występ sztafety 4×400 m. Tu dziewczyny nie zawiodły. W składzie: Anna Kiełbasińska, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik oraz Justyna Święty-Ersetic wywalczyły pewny złoty medal, tym samym obroniły tytuł z Belgradu. Tyle, że teraz w składzie Patrycję Wyciszkiewicz zastąpiła Anna Kiełbasińska, specjalizująca się dotąd głównie na dystansie 200 m i startująca w sztafecie 4x100m, a w tym sezonie notująca spory progres na dystansie 400m. Polki uzyskały czas 3:28.77, 2 miejsce zajęła reprezentacja Wielkiej Brytanii (3:29.55), a 3. Włoch (3:31.90). 

Przy problemach zdrowotnych zawodników, ostatecznie skład 4x400m uzupełnił specjalizujący się w krótszych dystansach, na 110m przez plotki (w Glasgow startował na dystansie 60 m przez płotki) Danian Czykier. Tu pojawiła się szansa na medal, przez 350 m Damian kończący zmagania odpierał ataki, ostatecznie zdecydowało ostatnie 50m, a wynik 3:08.40 pozwolił na zajęcie 4. miejsca. Dla Damiana był to pierwszy start na dystansie 400m na hali. Zwyciężyła reprezentacja Belgii (3:06.27), przed Hiszpanią, która ustanowiła nowy rekord kraju (3:06.32) i Francją (3:07.71)

Mistrz i wicemistrzyni 1500 m

W niedzielny wieczór przed zmaganiami sztafet do puli medalowej swoje sukcesy dołożyli: Marcin Lewandowski i Sofia Ennaoui. Marcin obronił swój tytuł, a wynikiem 3:42.85  wyprzedził Norwega Jakob’a Ingebrigtsen’a (3:43.23) oraz Hiszpana Jesus’a Gomez’a (3:44.39). W startującym kolejnym biegu kobiet srebro wywalczyła Sofia Ennaoui (4:09.30). Pewnie wygrała Laura Muir (4:05.92), dla której był to już drugi medal podczas tych mistrzostw. W piątkowy wieczór była niepokonana również na dystansie dwukrotnie dłuższym, na którym ustanowiła nowy rekord mistrzostw – 8:30.61. 

W niedzielę na półfinałach rywalizację w biegu na 60 metrów przez płotki zakończyli Klaudia Siciarz i Damian Czykier. Klaudia Kardasz w pchnięciu kulą zajęła ostatecznie 5. miejsce, a Tomasz Jaszczuk w skoku w dal – 6. To samo miejsce przypadło Sylwestrowi Bednarkowi w sobotnim finale skoku wzwyż, tym samym nie obronił mistrzowskiego tytułu sprzed 2 lat.  

Pełne wyniki

W historii startów w Halowych Mistrzostwach Europy Polska zdobyła łącznie 60 złotych, 49 srebrnych oraz 73 brązowych medali. 

Kolejne Halowe Mistrzostwa Europy zostaną rozegrane za 2 lata w Toruniu!

baner-odwilz-cen-nike