Mariusz Karmelita, znany jako Turbo Mario, jest biegaczem, triathlonistą, który na co dzień zmaga się z cukrzycą typu 1, nazywaną również cukrzycą insulinozależną. Jak uważa, nie przeszkadza mu to w codziennej aktywności, walce o nowe rekordy życiowe. Został pierwszym zawodnikiem z Polski, który ukończył dystans Ironmana.

„Możesz więcej niż myślisz, a ograniczenia istnieją tylko w Twojej głowie. Cukrzyca to nie choroba, to tylko mała przeszkoda, których w życiu pełno” – to Twoja dewiza życiowa?

Turbo Mario: Tak. Co do pierwszej części, jak to nazwałaś mojej życiowej dewizy, przekonałem się już wielokrotnie, że to co było kiedyś sufitem, obecnie jest punktem wyjścia do następnych celów. Wiadomo, realizacja marzeń musi być rozsądna i długotrwała, bo co to za marzenia, które spełniają się szybko. Pewne granice do których dążyłem, a które wydawały się mało realne, już osiągnąłem. Kolejne wynikają z tego, że ciągle mi mało i skoro udało mi się osiągnąć nie realny czas na dychę jeszcze rok temu to czemu nie postawić poprzeczki wyżej. Możemy osiągnąć wiele. Pytanie brzmi: jak bardzo tego chcesz? Co do cukrzycy: wszyscy obecnie na coś narzekają, jednych boli nóżka innych rączka, jeszcze inni nie mają czasu, bo praca rodzina etc, niektórzy są za gubi, inni za chudzi…. wymówki można mnożyć. Ja mam cukrzycę i co z tego. Mam marzenia i chcę je realizować, mimo wszystko. A cukrzyca… no i co mi to przeszkadza :))).

Sport towarzyszył Ci od zawsze?

Turbo Mario: W sumie tak. Tata był nauczycielem WF i zaszczepił we mnie miłość do sportu. Zaczęło się od hokeja na trawie a skończyło na bieganiu i triathlonie. Ja ukończyłem poznański AWF i teraz sam zaszczepiam miłość do sportu dzieciom i młodzieży.

Znany jesteś jako „Turbo Mario”, skąd ta ksywka?

Turbo Mario: Po moim 9 maratonie w życiu, moja żona stwierdziła, że muszę się jakoś pokazać, bo moje wyniki są naprawdę dobre jak na kogoś kto nigdy jako junior nie uprawiał LA a do tego ma cukrzycę. Więc założyłem fanpage i nazwałem się Turbo Mario (bo szybki a mario bo mam na imię Mariusz).

Trening z cukrzycą wymaga u Ciebie lepszego zaplanowania? Twoje rekordy są godne podziwu jak na amatora m.in. 10 km w 37:33.

Turbo Mario: To prawda, muszę planować co czasami doprowadza moją rodzinę do szewskiej pasji, bo często pytam, kiedy mogę wyjść na trening? To ciężko czasem zaplanować, gdy masz dzieci. W zależności od typu treningu muszę odpowiednio wcześniej zaplanować również ilość podawanej insuliny do posiłku (zazwyczaj zmniejszyć jej ilość) by nie było problemów w czasie treningu, bo i za mały i za duży cukier powoduję problemy. A moje rekordy… cóż podobno dobre, choć ja ciągle marzę o lepszych. Z tego na dychę jestem bardzo dumny 37:33, ale półmaraton (1:26:39) i maraton (3:07:29) są dla mnie zdecydowanie poniżej moich możliwości, i w sumie na dychę też jest do poprawienia :)

Kiedy zmuszony jesteś zrezygnować z treningu?

Turbo Mario: Tylko wtedy gdy jest ulewa (zwykły deszcz nie jest przeszkodą) i jeszcze, gdy organizm wyraźnie mówi: „dziś odpuść zaplanowany trening” (bardzo rzadkie, może raz na 3 miesiące). Cukrzyca nigdy nie wpływa na to czy zrobię trening czy nie.

Jesteś pierwszym Polakiem, który ukończył dystans Ironmana zmagając się z cukrzycą, miałeś wsparcie lekarzy w starcie czy jednak słyszałeś – odpuść sobie, nie powinieneś?

Turbo Mario: A kto miałby mnie powstrzymać? Moją rodzinę „wychowałem” w poczuciu ,że mąż i Tata jest zdrowszy niż zdrowi, i cukrzyca to nie choroba i w niczym nie przeszkadza. Lekarzy nie pytałem bo miałem doświadczenie 10ciu lat biegowych i jakoś dawałem radę to czemu teraz miałbym nie ogarnąć. Wiadomo bałem się czy dam radę, czy ukończę, ale cukrzyca nie miała prawa dojść do głosu i nigdy nie „zwalił” bym na nią winy gdyby mi się nie udało. Gdybym odniósł porażkę to byłaby moja wina, nie cukrzycy.

Mimo to miałeś obawy, że cukrzyca popsuje wszystko?

Turbo Mario: Fakt jest taki, że na tak długim dystansie, jedzenie, a co za tym idzie ilość insuliny, którą sam muszę dawkować za trzustkę, jest tak samo ważna jak przygotowanie fizyczne, no bo: „jak nie wlejesz do baku paliwa to nawet najlepszy silnik nie pojedzie”. Obawy mam przed każdym startem, ale taki jestem i nie ma co roztrząsać. Prawda jest taka, że czasem zazdroszczę zawodnikom na stracie, że nie muszą myśleć o cukrze, ale staram się oddalać szybko te myśli.

Na koniec, masz jakieś rady dla osób, które chorują na cukrzycę, a boją się zacząć?

Turbo Mario: kontroluj się często, i testuj co u Ciebie sprawdza się najlepiej bo u każdego z nas sprawdza się co innego. Nie ma uniwersalnej metody na to jak opanować glikemię w czasie wysiłku. Znajdź swój sposób metodą prób i błędów. I przede wszystkim: nie bój się, cukrzyca to nic strasznego a sport to najlepsze dodatkowe lekarstwo.

baner pegasus 35