Gdy się pojawił wielu patrzyło na to z zaciekawieniem, ale i lekką niepewnością. Biegać, pływać, znów biegać? A jednak nowa dyscyplina sportowa – swimrun zagościła w Polsce i stale się rozwija. Pierwsze zawody swimrun w naszym kraju w 2016 roku zorganizowali Gabriela Rolka i Kacper Piech, na co dzień trenerzy biegania, zawodnicy ASICS FrontRunner Poland, ale i organizatorzy imprez biegowych m.in. Etapowej Triady – największego etapowego biegu w Polsce, czy też biegów ulicznych zebranych w Cyklu Tour de Małopolska.

W skrócie swimrun to wyzwanie w którym naprzemiennie zawodnicy pokonują dystans biegiem w terenie oraz płynąc w wodach otwartych. Trasa i dystanse uzależnione są od naturalnego ukształtowania terenu. Zmagania wyróżnia fakt, że wyścigi odbywają się w unikalnych przyrodniczo miejscach.

Skąd u Was swimrun?

Kacper: Imprezy sportowe organizujemy od 2015 r. Są to zarówno biegi uliczne jak i górskie. Swimrunem zainteresowaliśmy się przez przypadek. Na jednym ze spotkań znajomy kolega, który jest triathlonistą, pokazał nam filmy ze Szwecji, z nieznanej nam dotąd nowej dyscypliny sportowej. Miała jednak w sobie to coś. Coś co od pierwszej chwili nas zafascynowało – swoją prostotą oraz faktem, że jest to sport bardzo zdrowy. Naprzemienne bieganie i pływanie powoduje, że możemy pokonywać długie trasy z dużo mniejszym ryzykiem kontuzji niż np. w biegach ultra. Mieliśmy doświadczenie organizacyjnie, więc ledwie po kilku godzinach podjęliśmy decyzję o próbie rozegrania tych zmagań w Polsce. Wybraliśmy miejsce, które najlepiej nadawało się do przeprowadzenia zawodów – jezioro Solińskie w Bieszczadach.

Jako jedyni w Polsce obecnie posiadacie światową licencję, jak udało się Wam ją uzyskać?  

Kacper: Tak jak Ironman narodził się na Hawajach, tak kolebką swimruna jest Szwecja i zawody nazywają się „Ö till Ö”, czyli od wyspy do wyspy. Przed podjęciem się organizacji zawodów w Polsce skontaktowaliśmy się z organizatorami Mistrzostw Świata. Przez rok spełnialiśmy warunki nałożone na wyścigi, które kandydują do miana kwalifikacji do Mistrzostw Świata. Wyścigi, które spełnią te warunki otrzymują rangę ÖTILLÖ MERIT RACE. W 2017 roku przyznano nam to zaszczytne wyróżnienie.

Nie było obaw czy nasz kraj nadaje się na organizację tego typu zawodów? 

Kacper: Raczej nie, cały czas pojawiają są nowe, dobre lokalizacje na całym świecie. Gdy zaprezentowaliśmy propozycję trasy naszego wyścigu w Bieszczadach, to od razu zyskaliśmy aprobatę Dyrektorów światowej serii ÖTILLÖ. Gdzieś zawsze jest mała niepewność, ale pierwsza edycja pokazała, jaki potencjał drzemie w Polsce. Jezioro Solińskie wraz z otaczającymi je Bieszczadami jest nie tylko fenomenem na skalę polską, ale również jest jednym z piękniejszych miejsc z całej Europie.

Organizacja mocno się różni od znanych imprez biegowych?

Kacper: Byliśmy doświadczeni w organizacji, ale swimrun przez swoją nietypowość, dużą liczbę wejść i wyjść z wody wymaga specyficznej logistyki. Zabezpieczenie medyczne też jest większe niż np. na triathlonie. Nie ma np. jednego odcinka, który trzeba zabezpieczyć, a jest ich 12-13. Na szczęście współpracujemy z bieszczadzkim WOPRem i już dużo wcześniej mamy wszystko rozplanowane co do minuty. Pozostaje nam tylko realizacja.

Jakie były pierwsze odzewy, gdy ogłosiliście organizację imprezy w Polsce?

Gabriela: Sporo osób zainteresowało się zawodami, głównie triathloniści ze sporym doświadczeniem, natomiast teraz przy zapisach na kolejne zawody zauważyliśmy, że również ci mniej doświadczeni zawodnicy chcą spróbować nowego wyzwania jakim jest swimrun.

W tej chwili, na edycję w 2018 roku miejsca zostały wypełnione w 100% bardzo szybko, na niektórych dystansach w ciągu paru dni. Zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania.

Największe obawy zawodników przed startem to mokre buty?

Gabriela: Mokre buty to bardzo często pojawiający się temat. W ogóle pływanie w butach na początku wydaje się być bardzo dziwne. Jednak te obawy są całkowicie nieuzasadnione, jak przyznaje większość zawodników którzy ukończą zawody. A bieganie w mokrych butach? Każdy ultras robił to wielokrotnie podczas biegów na których pada deszcz ;). Swimrun jako nowa dyscyplina sportu wykształciła swój specyficzny sprzęt. Składa się on ze specjalnej pianki dedykowanej do swimruna, czepka i okularów pływackich, butów – zazwyczaj przystosowanych do biegu w terenie, wyselekcjonowanych w taki sposób, aby szybko wpuszczały i wypuszczały wodę z butów, aby nie ciążyła ona nadmiernie w trakcie biegu, wiosełek pływackich, które zakładane na ręce pomagają nam płynąć szybko i przejąć część obowiązków nóg, które nie mogą nam pomagać ze względu na buty, pull bouy – czyli element wypornościowy, który znów pomaga nam w utrzymaniu pozycji pływackiej w wodzie, zaburzonej przez obecność butów. Oczywiście buty można ściągać na czas pływania, ale jest to zupełnie nieopłacalne czasowo, ponieważ zmian ląd – woda jest tak dużo, że lepiej jest cały sprzęt mieć na sobie cały czas.

Sami też wystartowaliście w swimrunie?

Gabriela: Tak. Uważamy, że aby dobrze organizować zawody trzeba samemu spojrzeć na imprezę oczami zawodnika. Na początku na drodze stał jednak dość duży problem – mój brak umiejętności pływackich! Potrafiłam pływać tylko żabką ;) Zaparłam się jednak w sobie i w ciągu dwóch tygodni nauczyłam się pływać kraulem. Podczas każdej wizyty na basenie pływałam coraz dłużej i już po 3 tygodniach wystartowaliśmy z Kacprem na zawodach na wyspie Uto, gdzie rozegrane zostały pierwsze tego typu zawody na świecie! Wrażenia były niesamowite! Na trasie byliśmy ponad 2 godziny, a wydawało się jakby minęło niecałe pół godziny. Ciągłe zmiany bieg, pływanie, wyspa, zatoka, otwarte morze, to wszystko powodowało niezapomnianą radość z pokonywania kolejnych kilometrów. Później wystartowaliśmy też na zawodach w Niemczech i po raz drugi w Szwecji tym razem w miejskiej odmianie swimruna – w centrum Sztokholmu.

Po tych doświadczeniach, waszym zdaniem większe znaczenie ma pływanie czy bieganie?

Gabriela:  Zależy jak ułożona jest trasa. Nie ma tak naprawdę dwóch takich samych swimrunów, przebieg trasy wyznacza natura, a stosunek biegania do pływania na różnych zawodach może się bardzo różnić. Mówi się, że niektóre swimruny są bardziej pod pływaków, a inne bardziej pod biegaczy. To wszystko zależy od wyścigu i subiektywnej oceny startujących.

Kacper: W praktyce wygląda to tak, że na odcinkach biegowych pracujemy nogami, a na pływackich rękami. Czyli na lądzie odpoczywają ręce, a w wodzie odpoczywają nogi. Dzięki temu, możemy pokonać długie dystanse zmniejszając ryzyko kontuzji.

Fot. swimrunpoland.com

Start parami ze względów bezpieczeństwa?

Gabriela: Głównie tak, zwłaszcza na ostatnich odcinkach pływackich występuje już bardzo duże i nawarstwione zmęczenie. Partner jest w stanie udzielić tej pierwszej pomocy i zaalarmować medyków, że pojawił się problem. Usłyszeliśmy kiedyś bardzo ważne słowa od organizatorów Mistrzostw Świata: „Mamy bardzo dużo zabezpieczenia medycznego na trasie, ale tak naprawdę to wy wszyscy tutaj jesteście pierwszą pomocą dla swojego partnera.  Ilość naszego zabezpieczenia ratowniczego zwiększa się więc o ilość startujących zawodników.

Kacper: Przede wszystkim trzeba pamiętać, że pierwszy wyścig odbył się w formule dwuosobowych teamów. Pojawiają się tu więc względy historyczne. Organizatorzy Mistrzostw Świata podtrzymują tą tradycję na swoich zawodach, ale pojawia się również bardzo wiele zawodów w formule startów indywidualnych. Swimrun to sposób poruszania się i tak jak istnieje wiele rodzajów biegów czy triathlonów tak wiele będzie odmian swinruna. Ogromnym plusem jest fakt, że ten sport tworzy się na naszych oczach i nie jest zamknięty w sztywne ramy.

Skoro mowa o parach, między zawodnikami nie może być różnicy  10 metrów?

Kacper: Tak, jest o odległość która pozwala mieć kontakt ze swoim partnerem i  być w stanie szybko zareagować gdyby coś było nie tak.  Już na etapie dobierania sobie partnera trzeba zwracać uwagę, że biegniemy razem, płyniemy razem, a nie tak, że jeden płynie szybciej i czeka na brzegu. Chodzi właśnie o względy bezpieczeństwa. Dlatego nie wolno na trasie się rozstać, choćby np. jeden wolał być już na brzegu, bo mu jest już zimno. To jest klucz zawodów, radość i zmęczenie dzielić razem.

W triathlonie często mówi się, że wynik zależny jest od sprzętu, głównie tyczy się to roweru, czy w swimrun ma on znaczenie?

Kacper: W swimrunie dużo większe znaczenie ma zgranie z partnerem i dobra komunikacja, sprzęt nie ma aż talk dużego znaczenia, bardziej poprawia nasz komfort w trakcie zawodów.

Po organizacji swimruna już organizacja biegów tradycyjnych nie jest taka sama?

Gabriela: Każde nowe zawody to nowe doświadczenia, które pomaga organizować pozostałe zawody na wyższym poziomie. Przed zeszłoroczną edycją nie zmrużyłam oka w noc poprzedzającą zawody,  ale jak się wszystko udało i widzieliśmy radość zawodników na mecie, czuliśmy ogromną satysfakcję.

Kacper: Dla nas ta impreza to duża osobista satysfakcja. Przeprowadziliśmy pierwszy wyścig w Polsce i jako jedyni przedstawiciele z naszego kraju uczestniczymy w spotkaniach mających na celu dyskutowanie o tym, w jakim kierunku powinien zmierzać swimrun. Zainteresowanie nim rośnie bowiem lawinowo. Mamy wpływ na to co się dzieje i sprawia nam to ogromną radość.

Fot. swimrunpoland.com

Swimrun dopiero kształtuje się, czy zatem jest w planach ustalanie proporcji dystansów pływania do biegania?

Kacper: Właśnie na ostatnim spotkaniu poruszaliśmy ten temat. Czy jest sens zamykać ten sport  w sztuczne ramy? Czy usystematyzować jak np. w triathlonie? Po dyskusji uznaliśmy, że swimrun jest sportem, który wyznacza naturze. Tak jak na biegach górskich ważny jest przybliżony dystans, a nie dokładnie co do metra wymierzona trasa, sztucznie przedłużana lub skracana do okrągłego dystansu jak dzieje się to np. w biegach ulicznych. Ten sport jest wręcz wpasowany w naturę, gdzieś będzie pływania więcej, gdzieś mniej. Ogólnie trasa powinna być konstruowana w taki sposób, aby nie faworyzować nadmiernie biegania lub pływania.

Gabriela:  Dzięki temu nie ma i nigdy nie będzie dwóch takich samych swimrunów, więc triumfator jednego wyścigu niekoniecznie będzie faworytem na innej trasie.

Jakie macie dalsze plany na rozwój tej dyscypliny?

Gabriela:  W zeszłym tygodniu oficjalnie ogłosiliśmy drugą lokalizację zawodów, nad którą pracowaliśmy już ponad rok. Tym razem chcemy zaprosić zawodników w Mazury, aby zmierzyli się z najdłuższym jeziorem w Polsce, posiadającym największą ilość wysp, w tym największą wyspę śródlądową w Polsce, czyli Jeziorem Jeziorak z metą zawodów w urokliwej Iławie. Zawody odbędą się 18 maja 2019, a zapisy planujemy rozpocząć we wrześniu tego roku.

Trzymamy kciuki za udaną organizację! 

Szczegóły odnośnie wyścigów dostępne na stronie swimrunpoland.com.

bane-wyprzedaz-lato-2018-etapII