Bartek Gorczyca zawodnik SALCO GARMIN TEAM na swoim koncie ma już 7 medali Mistrzostw Polski. W samym kwietniu tego roku zdobył dwa medale tej rangi, 14 kwietnia wywalczył srebrny medal Mistrzostw Polski w biegach górskich stylem anglosaskim na dystansie 10 km, a już tydzień później 21 kwietnia podczas biegu Wielka Prehyba sięgnął po brązowy medal Mistrzostw Polski w długodystansowym biegu górskim. Bartek na swoim koncie ma także zwycięstwa m.in. w Biegu 7 Dolin w 2017 r. na dystansie 100 km oraz dwukrotnie triumfował w Łemkowyna Ultra Trail na dystansie 150 km w 2015 i 2016 r.

Jakie były biegowe początki Bartka? Jakie dystanse lubi najbardziej? I co planuje w tym roku? Zapraszamy do rozmowy.

Swoją przygodę z bieganiem zaczynałeś od startów na stadionie?

Bartek Gorczyca: Przygodę z bieganiem w ogóle rozpocząłem jeśli się nie mylę w drugiej klasie gimnazjum. Zostałem wyznaczony przez nauczycielkę WF-u do jednej ze zmian sztafety 10x1km. Miałem kilka tygodni na przygotowanie się, a że podchodziłem zawsze ambitnie do powierzonych mi zadań to zacząłem trenować zbytnio nikomu o tym nie mówiąc. Wychodziłem wieczorami prawie codziennie i bez większego pojęcia biegałem od pół godziny do godziny do póki wystarczyło mi sił. Po kilku tygodniach treningu z czasu około 3:30 na 1 km na żużlowym stadionie urwałem jakieś 30 sekund.

Po zawodach i okresie zimowym, gdy zapał trochę ostygł nadeszła 3 klasa gimnazjum. Chęci wróciły, a ja w ten sam sposób zacząłem przygotowywać się do gimnazjady i biegu na 1000m. Wygrałem zawody gminne, później powiatowe, a na końcu ku zdziwieniu wszystkich…i mojemu w sumie też….wygrałem na gimnazjadzie wojewódzkiej z chłopakami biegającymi w klubach lekkoatletycznych. Dokładnie do dziś pamiętam, że pobiegłem wtedy 2;47:50 na 1000 m. Do dziś jeśli się nie mylę w szkole podstawowej w Skołyszynie nadal widnieje mój rekord.

Pamiętam, gdy rodzice przyjeżdżali patrzeć na mnie na zawodach jak dobieglem na metę po 1km lub 1500m zawsze mówiłem, że czuje iż jest to dla mnie za mało…że się nie zmęczyłem…gdzie wtedy bym pomyślał, że będę biegał po 150km…nie mówiąc już o tym, że będzie to po górach.

Na zawodach wojewódzkich wypatrzył mnie trener z lokalnego klubu ULKS Technik Trzcinica. Zaprosił mnie na trening i do tego, żebym spróbował swoich sił w prawdziwych poważnych przygotowaniach. Okres licealny minął pod znakiem prawdziwych treningów. 2-3 dni w tygodniu po szkole dojeżdżałem na stadion do Trzcinicy na ważniejsze treningi. Pozostałe dni trenowałem w domu. Pierwsze zakresy, interwały, siłownia, ćwiczenia na płotkach, podbiegi itd itd… Startowałem oczywiście w zawodach na różnych dystansach 1000m, 1500m, 3000m, 5000m, a także w biegach z przeszkodami na 2000m i 3000m…właśnie w tych ostatnich czułem się najlepiej. W tym biegu liczyła się nie tylko szybkość, ale i siła. Pasowało mi to…choć nadal jeszcze nie wiedziałem, że istnieją biegi górskie.

MP Białystok 2010

MP Białystok 2010 Fot. archiwum Bartka Gorczycy

W ostatniej klasie liceum zwieńczeniem moich treningów był brązowy medal MP juniorów w biegu na 3000m z przeszkodami. W tym samym roku zdobyłem również I klasę sportową – był to rok 2010. Po ukończeniu liceum treningi lekkoatletyczne nadal gościły w moim grafiku choć w zawodach na bieżni startowałem już co raz mniej. Brałem udział w biegach ulicznych na 5 czy 10km. 

Natomiast na mój pierwszy bieg górski zapisałem się w roku 2011r. Był to Półmaraton Limanowa Forrest. Najlepsze w tym wszystkim  było to, że…nie wiedziałem do samego momentu startu, że jest to bieg po górach,  ba, w ogóle nie wiedziałem nadal, że istnieją biegi górskie. Kilka kilometrów asfaltu i wbiegliśmy w las….góra, dół, nie wiedziałem co się dzieje, nie byłem na to przygotowany. Po 17km dobiegaliśmy do stacji narciarskiej, gdzie usytuowana była meta. Myślałem, że to koniec, aż tu nagle skierowali mnie na stok…wtedy była to dla mnie pionowa ściana…a przecież już widziałem metę…koniec mego cierpienia. Zawody skończyłem na 18 pozycji, rozwalone stopy od zbyt ciasnych jak się ukazało na biegi górskie butów. Nie pamiętam czy na drugi dzień mogłem chodzić..

Wiem, że nie wystartowałem już w kolejnym  biegu górskim przez rok. Postanowiłem, że wrócę na ten sam bieg w 2012 i się odkuje. Wróciłem po roku treningów do Limanowej i skończyłem bieg na 2 miejscu za Danielem Wosikiem. 

Kolejny rok to już co raz częstsze starty w górach. Pierwsze zwycięstwa w takich biegach jak Visegrad Maraton, Bieg 7 Dolin na 66km czy też I edycja Ultramaratonu Bieszczadzkiego, gdzie na ostatnim kilometrze wyrwałem zwycięstwo Arturowi Jabłońskiemu. Nie ukrywam, że zanim jeszcze udało mi się wygrywać było kilka wpadek m. In. Bieg Marduły w roku 2013 i moje 17 miejsce…coś w stylu pierwszego biegu górskiego…W końcu nigdy nie byłem w Tatrach…skąd mogłem wiedzieć, że są takie wielkie!? 

Jako dziecko za komunijne pieniądze kupiłem sprzęt turystyczny (tak, wiem gdzie podziały się pieniądze z komunii :)). Schodziłem wtedy z tatą mnóstwo szlaków, ale w Tatry mnie nie zabrał… :) Dalszą moją historię znacie…

Podsumowując, pierwsze lata ze sportem, a raczej lekkoatletyką wiele mnie nauczyły. Zdobyłem mnóstwo doświadczenia i nauczyłem się jak trenować oraz rozumieć swój organizm. Nabycie techniki biegowej od podstaw, które w latach późniejszych doskonale przekłada się na dłuższe  biegi. Charakter do walki i wykonywania ciężkich treningów – to zostało do dziś i przekłada się zarówno w sporcie jak i w życiu. 

Czym dziś dla Ciebie są starty w górach?

Bartosz Gorczyca: Starty w górach są dla mnie w zasadzie sposobem na życie. Przygotowując się do biegów, trenując, ciągle zdobywając wiedzę i czuję, że spełniam się w tym co robię. Nie wyobrażam sobie bym mógł robić coś innego. Start w ważnych zawodach za każdym razem jest zwieńczeniem moich przygotowań i poświęcenia, które w to wkładam

Jaki jest Twój ulubiony dystans i dlaczego?

Bartosz Gorczyca: Każdy dystans od maratonu wzwyż jeśli tylko odbywa się w górach jest dla mnie świetną zabawą. W zasadzie im więcej tym lepiej. Lubię pokonywać kolejne kilometry nawet, gdy jestem zmęczony. Dobrze jest spojrzeć na mecie na swój zegarek i zobaczyć, że po raz kolejny dokonało się czegoś co dla większości ludzi jest czymś niewyobrażalnym. 

Jakie są Twoje plany startowe na ten rok?

Bartosz Gorczyca: W tym sezonie jednym głównym celem jest tylko i wyłącznie B7D na 100km w Krynicy. Wszystko pod niego podporządkowuję. Poza tym wystartuję w takich biegach jak: Bieg Rzeźnika Sky Ultra, Bieg Marduły i na jesień albo któryś dystans Łemkowyny albo jeden z dystansie Ultramaratonu Bieszczadzkiego. Niestety terminy dwóch ostatnich imprez się pokrywają, trzeba będzie podjąć decyzję. Z zagranicznych biegów wybieram się w lipcu na festiwal biegów Ehunmilak Ultra Trail w Kraju Basków, gdzie będę chciał pobiec w środkowym dystansie tzn 88km. Rok temu biegałem tam maraton [na dystansie 42 km jest ok. 2300 m przewyższeń] – zakochałem się w tamtych terenach [Bartek zwyciężył w Marimurumendi Maraton – relacja].