Temperatury za oknem coraz wyższe. Upał to nie powód by odpuszczać, ale na pewno trening wymaga coraz lepszego zaplanowania. Las osłoni nas nieco od promieni słonecznych, ale skwar wciąż będzie odczuwalny. Najlepszą porą na wyjście jest poranek lub wieczór, jednak nawet wtedy istotne staje się odpowiednie nawodnienie organizmu. W odróżnieniu od niektórych zwierząt jak choćby gepardy, jesteśmy w stanie biegać przy wysokich temperaturach. Głównie dlatego, że się pocimy, ale wraz z potem podczas wysiłku tracimy niezbędne do prawidłowego funkcjonowania mikroelementy. Z jednej strony należy pamiętać o ochronie przed odwodnieniem, z drugiej – nie należy popadać w paranoje. Należy starać się regulować pragnienie, by nie spożyć zbyt dużej ilości. Nadmiar też bywa szkodliwy.

Skoro płyny stają się niezbędnym towarzyszem letnich ścieżek, pozostaje pytanie jak je zabrać? Rynek jak zawsze oferuje nam kilka rozwiązań, najbardziej popularne wśród trailowych biegaczy to bukłak i miękkie bidony tzw. softflaski. Co lepsze? Jak zawsze znajdą się zwolennicy jednego i drugiego. Jak to już codziennym życiu bywa, musimy wybrać sami. Nie ma idealnego rozwiązania.

Bukłak

Bukłak jest wynalazkiem niezwykle prostym, zarazem funkcjonalnym. Powstały z potrzeby. Był rok 1988, w środku teksańskiego lata rozgrywany był 100-milowy wyścig rowerowy „Hotter’N Hell 100”. Udział w nim zamierzał wziąć Michael Eidson, Przed startem stał nad rowerem i rozmyślał – „jak do diabła może zabrać odpowiednią ilość wody?”. Rama rowerowa może pomieścić tylko określoną ilość, a zatrzymywanie się i wyciąganie z plecaka butelek przy tak wysokich temperaturach stwarzało zagrożenie życia. Szukał odpowiedzi. Z zawodu był ratownikiem, wykorzystał więc worek z kroplówki z karetki pogotowia. Włożył go do białej skarpety, która miała być swego rodzaju izolatorem. Rurkę przypiął do koszulki klamerką. Tak narodził się pierwszy Camelback. Wówczas Eidson stał się pośmiewiskiem. Mało kto zdawał sobie sprawę jaki to będzie przełom, jak ułatwi to pokonywanie długich odległości zawodnikom różnych dyscyplin sportowych.

Przez lata produkt przeszedł sporą metamorfozę i stale jest  usprawniany. Obecnie w niektórych modelach duży wlot umożliwia pełny dostęp do wnętrza bukłaka, tym samym jego sprawne czyszczenie, które bywa zmorą dla użytkowników, zwłaszcza gdy pokusimy się o słodkie napoje. Wymagają czyszczenia od razu, a jak to już bywa, po długich wycieczkach czy startach to jedna z ostatnich rzeczy na którą człowiek ma ochotę.

bukłakBukłak nie tylko zwalnia nas z potrzeby trzymania napoju w rękach czy sięgania do plecaka, chlupoczący napój podczas aktywności w swoich odgłosach bywa irytujący. W bukłaku można się go łatwo pozbyć poprzez usunięcie powietrza. Żeby nie było jednak tak kolorowo, podczas długich wypraw warto kontrolować zapasy. W odróżnieniu od butelek czy bidonów, nie widzimy kiedy jego zawartość się kończy. Zbyt szybko przyzwyczajamy się do ciężaru by oceniać zawartość po tym. Na biegach ultra potrafi być to złudne. Z drugiej strony bukłak pozwala nam lepiej kontrolować poziom nawodnienia. Łatwiej pić nam częściej, ale mniejsze ilości.

Reasumując, bukłak to dobre rozwiązanie dla osób, których irytuje ciągle wyciąganie i chowanie butelek z plecaka. Raczej sprawdzi się przy dłuższych dystansach. Trzeba jednak wyraźnie zwracać uwagę na jego szczelne zamknięcie przed włożeniem do plecaka, które pozwoli uniknąć zalania ekwipunku. Zdarza się, że niektórzy krytykują bukłak i picie z rurki za smak plastiku. To jeden z głównych powodów dla których warto inwestować w produkty od sprawdzonych marek. Inaczej może pozostać nam niesmak, na długo.

Zalety 
– szybki dostęp do picia nawet w trudnym terenie;
– łatwy transport 1-2 l  napoju bez konieczności noszenia pustych butelek;
– równomierne rozłożenie ciężaru na plecach.

Wady
– mimo coraz większych udogodnień, jego czyszczenie wciąż jest najbardziej uciążliwe porównując z softflaskami;
– wymagana kontrola zawartości, łatwo nie zauważyć kiedy się kończy;
– wymaga od  nas zabranie tylko jednego rodzaju płynu

Softflask

Alternatywą dla bukłaków są miękkie bidony – softflaski. Znacznie młodsze wynalazki, bo ich koncepcję zaprezentowano dopiero w 2008 r. Bardziej komfortowe od tych tradycyjnych bidonów. Dostępne o różnych pojemnościach, z rurką bądź też zakręcanym ustnikiem, który zapobiega przelewaniu się płynów. Niezwykle poręczne. Po skonsumowaniu zawartości można je łatwo złożyć i schować nawet do kieszeni. Przy niektórych plecakach można je umieścić w kieszonkach z przodu. Bardziej przydatny, gdy lubimy różnorodność napojów. W przypadku posiadania ilości dwóch lub więcej możemy kombinować z płynami, które chcemy zabrać ze sobą. Do jednego wlać wodę, a do drugiego np. izotonik. Łatwy do trzymania w ręku podczas aktywności. Jeżeli biegamy bez plecaka, należy jednak pamiętać, że trzymany w ręku wpływa na inne rozłożenie ciężaru podczas wysiłku. Może przy pojedynczych wyjściach tego nie odczujemy, ale z czasem wpłynąć to może na nasza technikę biegu i przeciążenia. Zarazem gdy walczymy z czasem podczas zawodów, dużo szybciej napełnimy w nim płyn niż w bukłaku.

softflaski

Wady:
– mniejsza pojemność;
– zmiana rozłożenia ciężaru podczas biegu.

Zalety
– możliwość zabrania różnego rodzaju napojów
– łatwość schowania do kieszeni
– szybsze napełnienie softslasku np. podczas zawodów

Przy decyzji czy bukłak czy softfalskwarto rozważyć kilka aspektów: odległość planowaną do przemierzenia, to czy zabieramy plecak, a także warunki pogodowe. Tu akurat bardziej pod kątem zimy, napój w softflaskach szybciej zamarza. W bukłaku optymalna temperatura utrzymywana jest nieco dłużej, odrobinę „ogrzewa” go ciepło naszych pleców, ale przy bardzo niskich temperaturach przyda się i szczególna uwaga przy zabezpieczeniu rurki i ustnika.

Z doświadczenia – bukłak przydaje się na wycieczkach, softflaski – na zawodach, gdzie na częstych punktach można spokojnie uzupełniać napoje. Pozostaje jednak każdemu sprawdzić swoje preferencje. Jedno jest pewne, przewaga bukłaków i softflasków nad zwykłymi bidonami czy butelkami jest taka, że w miarę opróżniania płynów, zajmują coraz mniej miejsca. Nie wymagają tym samym noszenia pustych butelek i zmniejszają chęci ich pozbycia się gdzieś na trasie – zgodnie z zasadą – biegam, nie śmiecę.