Jeszcze w marcu 26-letni Krzysztof Celejewski, były wojskowy startował w zawodach ciesząc się z pokonanych kilometrów i otrzymanego medalu na mecie. 5 km pokonał w 23:15, ale dopiero się rozkręcał. Przynajmniej miał taką nadzieję. W kwietniu już nie miał okazji. Los wystawił go na ciężką próbę. Z powodu wypadku musiał przejść amputację nogi. To odebrało mu możliwość pełnienia wymarzonych obowiązków czy spełniania się sportowo. Krzysiek choć stracił nogę, nie traci jednak marzeń.

Czym dla Ciebie jest sport, bieganie?

Krzysztof: Sport, przede wszystkim bieganie od wielu lat było dla mnie odskocznią od problemów codzienności.  Wbrew pozorom, nawet po ciężkim (fizycznie) dniu wyjście na przebieżkę kilkunastokilometrową było niczym naładowanie akumulatorów, jeśli w tym czasie nie ograniczała mnie żadna kontuzja. Bieganie również miało bardzo pozytywne znaczenie na układ nerwowy.  Wpływ na to miały oczywiście endorfiny które po biegu w pewnym sensie oczyszczały umysł i pozwalały z dystansem spojrzeć na pewne sprawy.

Pamiętasz swoje początki?

Krzysztof: Początki swojego biegania datuje na jesień 2012r. , od kiedy zamieszkałem w Białej Podlaskiej. Brałem udział w wielu „eventach” organizowanych przez klub biegacza „Biała Biega” m. in. Test coopera i biegi okolicznościowe (Noworoczne, z okazji dnia kobiet, z okazji andrzejek itp.).

Na poważnie bieganiem się zająłem się od początku 2015r. (można powiedzieć było to moim postanowieniem noworocznym) kiedy to zapisałem się na 10 PZU Półmaraton Warszawski który odbył się 29 marca 2015r. Mając niemal 3 miesiące na przygotowanie się i dzięki mojej znajomej Monice Królikowskiej-Chudek, która w tym czasie pomagała mi w treningach udało mi się uzyskać świetny wynik 1:35:24. Od tego czasu bieganie stało się moją pasją. Zacząłem regularne treningi i pochłonął mnie ten sport całkowicie. W głowie wciąż krążył pomysł żeby spróbować pobiec Maraton. Niestety ostatnim moim biegiem w którym wziąłem udział jako „pełnosprawny” był bieg Tropem Wilczym 4 marca 2018r. właśnie w Białej Podlaskiej na 5km.

Chęć rozwoju przerwał wypadek?

Krzysztof: Niestety na początku kwietnia zdarzył mi się wypadek komunikacyjny. Wpadłem pod pociąg towarowy w wyniku czego amputowano mi lewą nogę oraz doznałem paru innych urazów. Amputacja była jak wyrok – to był koniec marzeń o byciu żołnierzem zawodowym, nie wspominając nawet o bieganiu.
Po 10-ciu dniach od wypadku zostałem wypisany ze szpitala do domu i do dnia dzisiejszego jestem na utrzymaniu rodziny, która na każdym kroku stara się mnie wspierać.

Twoje obecne marzenie?

Krzysztof: Moim największym marzeniem na dzień dzisiejszy jest całkowite usamodzielnienie się. Zawsze starałem się być niezależny, dlatego obecna sytuacja w której się znalazłem jest dla mnie trudna. Moja Chrzestna, Katarzyna Majewska zorganizowała dla mnie zbiórkę pieniędzy na rehabilitację i protezę na tyle zaawansowaną, że będę z powrotem mógł wrócić do aktywnego życia i samodzielności.  W chwili obecnej poruszam się na „topornej” protezie tymczasowej w której uczę się dopiero stawiać pierwsze kroki i chodzić. Być może z czasem zacznę myśleć o powrocie do sportu, jest wiele możliwości dla osób niepełnosprawnych w tym zakresie, wiele organizacji, jednak myślę że na dzień dzisiejszy to jeszcze za wcześnie.

Krzysztof walczy o powrót do sprawności. Jeśli chcecie wspomóc powrót do sprawności, szczegóły znajdziecie na stronie zbiórki.