Iza Bieszke, znana jako FitMatka Wymiataczka to przykład kobiety, która pokazuje – chcieć to móc. Rozpoczęciem aktywnego trybu życia nie tylko zrzuciła zbędne kilogramy ale i zyskała pewność siebie. Dziś prowadzi treningi i motywuje innych do zmian. Na co dzień matka czwórki dzieci.

Wywróciłaś swoje życie do góry nogami. Zrzuciłaś wiele kilogramów zaczęłaś żyć aktywnie. Co było dla Ciebie motywacją?

Iza: Moja największa motywacja była chęć zmiany siebie. Nie chciałam być już kobietą „większą”, pocącą się na każdym kroku i wyglądającą jak własną matka czy ciotka. Chciałam być bardziej aktywna, chciałam byś inną mamą. Zawsze mówiono mi, że przy więcej niż jednym dziecku jest tyle pracy że nie ma czasu już na nic… I tak było, uwierzyłam w to. Chciałam to jednak zmienić. Wyglądałam jakbym była dobrze po 40-tce, ale miałam dopiero 29 lat.

Udało się. Zaczęłam ćwiczyć, wychodzić z domu i zmieniać siebie. Nie tylko kilogramy, bo one leciały powoli. Poznawałam nowych ludzi. Ćwiczyłam w fajnym małym gronie. Miałam ten czas, chwilę dla siebie. Tak poszło 56 kg w dół.

Zrzucając kilogramy trzymałaś się restrykcyjnej diety?

Iza: Nie było restrykcyjnej diety. Zaczęłam od zmian w swoim żywieniu czyli pozbyłam się tego co uważałam że jest złe, czyli” białe pieczywo, białe mąki, tłuszcze w szczególności dodawane w postaci sosów, słodycze i napoje gazowane. To są podstawowe rzeczy które postanowiłam odrzucić, zamienić. Nie nazwałabym tego dietą, tylko zmianą nawyków żywieniowych.

Znamy Twoją motywację, a co zazwyczaj radzisz ludziom, którzy chcą się podjąć zmian?

Iza: Przede wszystkim trzeba chcieć i trzeba mocno zacisnąć pośladki, bo długa przed nami droga, która często będzie miała zakręty. Idziemy często sami, będziemy chcieli wiele razy zrezygnować. Fajnie jest znaleźć sobie taką aktywność w której będziemy się czuć się w miarę dobrze. Na początku jest ciężko, każdy tak miał. Najważniejsze to wytrwać w tym postanowieniu. Jednak by się udało to trzeba to co się robi, choć trochę lubić. Zawsze mówię  -znajdź to w czym będziesz czuć się dobrze, bez znaczenia czy to bieganie, Zumba, a może ćwiczenia na sali lub siłowni. Rób to bo chcesz robić, nie bo musisz.

Tylko skąd brać motywację, by wytrwać w tych postanowieniach?

Iza: Motywację można znaleźć na każdym kroku, tylko trzeba chcieć ją zauważyć. Ale przede wszystkim trzeba znaleźć ją w sobie. To my musimy chcieć coś zmienić dla siebie, przy okazji też dla kogoś. Podstawą jest jednak, że to my chcemy czuć się lepiej.

Internet telewizja gazety – jest wszędzie. Jeśli będziemy chcieli, to ją znajdziemy. Każdy z nas jest inny, każdy z nas ma inną pracę, każdy z nas robi co innego, jednym jest łatwiej drugim jest ciężej, ale to każdy z nas musi motywować się sam od środka. Największą motywację trzeba brać ze swoich marzeń, ze swoich postanowień, ze swoich chęci bycia innym.

Wielokrotnie słyszę, nie wiesz jak to jest, jak będziesz miała dzieci, zobaczysz, skończy się bieganie. Jesteś przykładem na to, że jednak można. Jak pogodzić sprawy rodzinne z pasją?

Iza: Owszem często my kobiety i nasze otoczenie mówi nam, że to się skończy jak będą dzieci…. Miałam o wiele lepiej i łatwiej. Jak zaczynałam już miałam 4 dzieci, w tym najstarszy miał wtedy 9 lat, a najmłodsza 1.5 roku, więc tata musiał pomagać w obowiązkach. Najczęściej przypilnowaniu, dzieci były wykopane i gotowe do spania. Angażowanie jak się ma możliwości ojca, babci, cioci czy wujka, naprawdę nie jest aż tak straszne. Dzięki temu my możemy pójść pobiegać albo na fitness, czy też po prostu poćwiczyć u siebie w domu. To jest nasza chwila kiedy możemy odpocząć od naszych dzieci i obowiązków domowych. Gdy zaczęłam jeździć już na biegi to dzieci jeździły z nami. Gdy ja biegłam, one czekały z tatą. Chodząc na fitness też się często zdarzało że zabierałam swoje dziewczynki. Niektóre miały w tym czasie swoje jakieś dodatkowe zajęcia i udało się to jakoś godzić. Dzisiaj już jest o tyle fajnie że jeździmy razem i nasze dzieci uczestniczą zarówno w biegach jak i zajęciach które czasami prowadzę, jeśli jest oczywiście taka możliwość Dzięki angażowaniu dzieci w nasz świat, w naszą pasje wszystko staje się łatwiejsze bo wszyscy jadą w jednym kierunku na jednym wózku.

Chciałam tylko dodać też tutaj że znam kilka świeżych mamusi, które niedawno rodziły i wróciły na ścieżki biegowe. Radzą sobie doskonale zarówno w domu jak na trasach. Udaje się to połączyć, trzeba tylko tego naprawdę chcieć. Nie można szukać ciągle wymówek, że dziecko i praca, a to coś tam jeszcze innego. Po prostu trzeba chcieć. Pójść i zrobić, jak wymówi to jedna z moich koleżanek – mniej gadania więcej przebieranie nóżkami.

Zdarzyły się sytuacje w których trzeba było zrezygnować z czegoś np. startu z uwagi na przeziębienie/zajęcia dziecka?

Iza: Oczywiście że zdarzały. Dzieci były chore i na trening nie mogłam pójść, mąż w pracy do bardzo późna Niestety nie było opieki do dzieci, siła wyższa. W takich sytuacjach nie ma się nad czym zastanawiać, trening albo wykonany w domu albo po prostu już nie było na niego siły. Zawsze powtarzam, jeśli dzisiaj się nie udało, uda się zrobić jutro albo pojutrze. Na pewno nadrobię wszystko. Na szczęście miałam kilka tylko takich sytuacji gdzie dzieci chorowały. Zdrowie nam dopisuje i oby tak było dalej.

Dziś sama prowadzisz zajęcia, łatwo przekonać kobiety do zmian w swoim życiu?

Iza: Tak, teraz prowadzę zajęcia dla kobiet i nie tylko. Jest trochę tak, że większość kobiet nie wierzy w siebie. Nie wierzy w to, że może cokolwiek zmienić. Martwimy się o to czy ktoś kto opiekuje się naszym dzieckiem, czy aby na pewno sobie poradzi. Zdarza się, myślimy o tym, że tylko my wiemy co dziecko chce w danym momencie. Tylko my znamy jego zachowanie, tylko my się z nimi dogadamy. Nieprawda. Dla chcącego nic trudnego. Babcia, ciocia, wujek, przyjaciółka, sąsiadka, tata przede wszystkim, na pewno sobie poradzą. Dziecku nic się nie stanie. Często bywa też tak, że kobieta chciałaby coś zmienić, chciałaby coś zacząć dla siebie robić. Nie ma jednak wsparcia drugiej osoby, a jest to bardzo potrzebne. Gdy wiesz, ta druga osoba będąca obok ciebie pomoże ci w tym, a nie będzie znów mówić – idziesz na siłownię czy idziesz na zajęcia, spacer a ja muszę zostać z dzieckiem. Przecież to jest nasze dziecko Pamiętajmy o tym, podział obowiązków powinien być. Muszę dodać, poznałam takie kobiety, które potrzebowały dosłownie pstryczka palcami żeby pokazać im, nawet nie pokazać tylko powiedzieć – słuchaj musisz znaleźć dla siebie te 30 minut, żeby właśnie odpocząć od tego całego dziennego zamieszania: pracy, prania sprzątania, gotowania. Potrzebowały czasami dosłownie tylko tych kilku słów i potrafiły to zmienić.  Potrafiły pójść i zrobić coś dla siebie. Zawsze powtarzam, że szczęśliwa mama to test to szczęśliwy dom i szczęśliwa rodzina. Gdy my mamy zły humor i jesteśmy ciągle zmęczone, odbija się to nareszcie i nikt mi nie powie, że nie, bo wiem że tak jest.

odzież-damska