9 kwietnia w Krakowie SKLEPBIEGACZA.PL oraz marka Salomon zorganizowała spotkanie z Tomem Owensem, czołowym zawodnikiem z teamu Salomon, który przyjechał do Polski wesprzeć drużynę Salomon Suunto w pierwszej edycji Sztafety Górskiej. Tom startował na pierwszej zmianie, odcinek ok. 29 km z 1400 metrów przewyższenia pokonał w czasie 2:32:41 ostatecznie drużyna zajęła 4 miejsce. Jak przyznał, mocno techniczne warunki spodobały się mu. To w takim terenie czuje się najlepiej.

Podczas spotkania każdy mógł bliżej poznać tajniki treningów i życie codzienne jednego z najlepszych zawodników.

Tom zajmuje 13-te miejsce w światowym rankingu ITRA, a jego podejście do treningów jest dość nietypowe jak na zawodnika tak wysokiej klasy. Ma za sobą liczne sukcesy m.in. zwycięstwo w Tromsø Extreme Skyrace i 4. miejsce na Mistrzostwach Świata w IAU Trail. Góry kocha za swobodę poruszania się, niesamowite krajobrazy i często techniczny teren.

Na co dzień mieszka Glasgow w Szkocji. Terenu słynącego ze zmiennej pogody. Nie przepada za nią, ale w pewnym sensie jak przyznaje – takie warunki same w sobie muszą budować charakter. Rywalizuje zarówno na krótszych jak i dłuższych dystansach, choć preferuje te pierwsze, a najbardziej polubił zawody typu skyrunning. Niektórzy nazywają go Mistrzem Jedi biegania po szlakach. Choć sam to określenie podczas spotkania usłyszał po raz pierwszy.

Bieganiem zainteresował się dopiero w wieku 22-23 lat. I jak żartuje, pewnie dlatego, że zaczął tak późno, to wciąż biega. Wcześniej grał w piłkę nożną na dobrym poziomie, był bramkarzem. Grywał też w tenisa, dziś chciałby do tego wrócić, jednak ograniczenia czasowe obecnie na to nie pozwalają. Łączy pracę doradcy w środowiskach ekologicznych z bieganiem na wysokim poziomie. Praca działa jednak na korzyść, liczne badania terenowe wymuszając poruszanie się spacerem do różnych miejsc, co jest idealnym treningiem dla niego.

Tom Owens

Trening

Skoro o treningu mowa, przez długi czas biegał bez zegarka, nie kontrolował swojego tętna czy tygodniowego kilometrażu. Na te parametry zerka od kiedy zaczął używać sprzętu, ale nie są to dla niego istotne dane. Nie jest typem analityka. Sam trening bywa zróżnicowany w zależności od tego gdzie akurat się znajduje i kiedy może sobie pozwolić na bieganie. Nie ma również swojego trenera, wszystko co robi oparte jest na samopoczuciu. Nie jest to typowe podejście w samej Szkocji. Nie brakuje tu klubów sportowych, gdzie można uzyskać poradę czy skorzystać ze spotkań. Restrykcyjny plan nie wchodzi u niego jednak w grę – jak dodaje. Ceni sobie niezależność. Bazuje na swoim doświadczeniu. Po latach biegania już wie co wpływa na niego najlepiej.

Od zawsze był typem szybkościowca. To na to też zwraca szczególną uwagę, skupiając się w treningu. Nie jest jednak istotny dla niego sama pojedyncza jednostka. Liczy się systematyczność,, która jest podstawą w każdym sporcie. Zazwyczaj preferuje trening 5×5 min w przerwie minutowej czy też 8 x 3 minuty. Można odnieść wrażenie, że podejście do Toma do biegania jest bardzo swobodne. Jego życiówki wynoszą: 5 km – 15:51  10 km- 33:02, w półmaratonie – 1:11:51, ale w maratonie dopiero – 2:42:37. Jednak jest to stary wynik uzyskany w 2004 r. podczas Maratonu Londyńskiego. Rok wcześniej w debiucie na mecie zameldował się po 2:58:08. Teraz zapewne spodziewać by się można lepszego rezultatu. Oczywiście Tom przyznaje, że chciałby biegać szybciej maraton, ale nie da się zrobić wszystkiego od razu. Musiałby poświęcić czas na przygotowania, a obecnie ma inne priorytety. Być może kiedyś wystartuje w jakimś wiosennym maratonie w walce o lepszy rezultat.

Sporty uzupełniające to przede wszystkim rower zarówno górski jak i crossowy. Od 3-4 lata, zazwyczaj w okresie zimowym, dokłada trening siłowy 2 razy w tygodniu po ok. 40 minut. Głównie jako prewencję przed kontuzją, raczej unika w nim dużych ciężarów. Nie przepada także za typowym treningiem siłowym w formie podbiegów góra-dół. Preferuje pętle w której podbiegi są elementem trasy.

W ciągu 10 lat mimo licznych startów tylko 2 razy nie ukończył zawodów. Stara się zawsze dobiec do mety, ale nie za wszelką cenę. W trakcie sezonu dzieli sobie zawody na traktowane treningowo, czyli takie w których w razie drobnej kontuzji może sobie pozwolić na gorszy wynik,  i te istotne – priorytetowe, w których zależy mu na jak najlepszym rezultacie.

Skąd zamiłowanie do skyrunningu?

Tom słynie z umiejętności technicznych. Wychowywał się w Londynie, nie wiedział czym jest skyrunning, ale rodzice zabierali go na spacery do Lake District, obszaru słynącego z dużych przestrzeni, jezior i wzgórz. Jako dziecko czuł się bardzo dobrze w takim terenie. Gdy przeprowadził się do Szkocji, w bardziej techniczne góry ma bardzo blisko. Spędza w nich dużo czasu. I jak przyznaje, to przekłada się na sukcesy. Nie boi się szybkim zbiegów, mimo, że dla niektórych mogą być one dość ryzykowne.

Choć ubiegły rok zmagał się z kontuzjami, udało mu się zająć m.in. 5 miejsce podczas zawodów CCC. Obecny rok zapowiada się owocny. Tom jest także jednym z faworytów na tegoroczne Mistrzostwa Świata Skyrunning organizowane w Szkocji. To zresztą na tych ścieżkach trenuje na co dzień.

baner trail