„Dzień dobry, jakie są najlepsze buty na asfalt/w teren” – to pytanie, które często otrzymują osoby na co dzień związane ze sprzętem biegowym. Odpowiedź – „nie ma takich”, bywa uznawana za brak wiedzy, czasem kompetencji. Tymczasem, to jedyna słuszna odpowiedź, którą każdy zadający takie pytanie powinien uzyskać.

Przyjacielskie rady…

Przypuśćmy, że Mietek poszukuje butów do biegania, jego przyjaciel Zdzisiek polecił mu model marki X, w którym biega od lat. Wiesiu stawia na „Y”, a Staszek jest zwolennikiem „Z”. Roman zaś powiedział, że kupuje najtańsze, po co przepłacać, za jego młodzieńczych czasów nie było wyboru i biegał w tenisówkach. Któremu przyjacielowi Mietek ma zaufać?

– Skoro Zdzisiek maraton zrobił w 3:30, Wiesiu w 4:15, a Staszek w 4:40, a Roman jeszcze nigdy nie pokonał królewskiego dystansu, to jednak „X” muszą być najlepsze – pomyślał Mietek i poszedł do pierwszego pobliskiego sklepu. Pewnie poprosił o swój rozmiar, znany doskonale z butów do garnituru w którym chodzi na co dzień. Założył, ale okazał się jakiś mały, pewnie sprzedawca przyniósł mu nie ten rozmiar – pomyślał. Skonsultował to z przyjacielem. Zdzisiek w rozmowie telefonicznej powiedział, że ma wziąć odrobinę większy i się nie przejmować, bo przecież niewygodę jakoś rozbiega, nie ma lepszego modelu.

Pierwszy trening z kolegami, pogoda sprzyjała, ok. 8 stopni Celsjusza i słońce przyjemnie świeciło na ścieżkach nadmorskich. Gdy przyjaciele pochłonięci byli oglądaniem widoków, Mietek w myślach miał tylko ciągłe uwieranie butów. Zdzisiek wciąż podkreślał jakie to one są dobre. Po 2 km Mietek zrezygnował, tak się biegać nie da. Wiesiu tylko zażartował, bo mówił mu, że to jednak „Y” jest lepszy, a Roman się uśmiał, bo przecież mówił, że mógłby założyć tenisówki i nie przepłacać. Mietek jednak nie przyznał głośno, że to w nich wyszedł na pierwsze swoje bieganie, wydawały mu się strasznie sztywne, nie miał już 10 lat i tej wagi jak kiedyś, gdy biegał w takich na zajęciach wychowania fizycznego. Ból uniemożliwił mu również pokonanie pętli. W końcu biegać dopiero zaczynał, a nigdy wcześniej ze sportem związany nie był, poza tym szkolnym 45-minutowym przymusem.

ścianka z butami Biegowa Stolica Polski

Oferta butów biegowych może wprawić w bóle głowy przeciętną osobę przy wyborze. Nie wspominając już o jednym ze Sklepów Biegacza Warszawa-Powiśle, gdzie oczom ukazuje się 15 m ściana z niemal 300 parami. Główny widok po wejściu do środka, ale nie ma się co dziwić, to buty wciąż są stawiane na pierwszym miejscu wyposażenia każdego biegacza. Można zaoszczędzić na spodenkach czy koszulkach (choć z czasem warto zainwestować i w nie zapewniając sobie większy komfort), ale nie powinno na butach, to prawda głoszona przez wielu doświadczonych biegaczy. Gdyby istniał but idealny, czy potrzebny byłby wyścig zbrojeń w nowe technologie?

Odpowiedni dobór

Nie ma reguły jakie będą dla nas najlepsze. Buty same nie biegają, nie uchronią nas też w pełni od kontuzji jeśli naszą specjalnością jest samo klepanie kilometrów. Zdarza się, że lubimy je nawet winić za bóle, ale na co dzień daleko nam do treningu uzupełniającego. Ważne są także takie elementy jak ćwiczenia czy rozciąganie, które pozwalają zmniejszyć ryzyko kontuzji, nie ma co ufać, że zrobią to tylko same buty. Wracając do tematów butów, dobry dobór wymaga czasu. Nie można sugerować się tylko tym co mówią inni, choć oczywiście może być to jakiś punkt odniesienia. Czasem samego przekonania by model po prostu przymierzyć, choć jego wygląd zupełnie do tego nie zachęca. Z butami jednak jest trochę jak z książką, nie powinno oceniać się po okładce. To, że dany model jest dla kogoś dobry wcale nie oznacza, ze dobry będzie i dla nas. Różnimy się i to nie tylko pod kątem rozmiarów. Różnimy się budową anatomiczną, a także siłą mięśni.

Jeżeli dopiero rozpoczynamy przygodę ze sportem powszechnie uznawanym za najprostszą formą aktywności, to wcale nie potrzebujemy butów z górnej półki. Ważne jednak by zaopatrzyć się w takie, które pomogą, a nie zaszkodzą. Takie, które zachęcą, a nie zniechęcą do sportu. Tu więc jednak sklepy specjalistycznie wygrywają z dyskontami. Głównie dzięki temu, że pracownicy starać się będą wybrać odpowiednie modele pod względem wielu aspektów.

Zacznijmy od początku. Pierwszą rzeczą jaką należy zrobić, to określić swój rodzaj stóp. I wcale nie chodzi o rozmiar (ten istotny będzie w kolejnym etapie), lecz o to jak stawiamy stopę tzn. czy wystarczą te z kategorii „neutralne”, a może mamy tendencję do nadpronacji i nie posiadamy specjalistycznych wkładek? Tak zwani pronatorzy potrzebują dodatkowego wsparcia, w budowie obuwia bądź też wkładki, która zwłaszcza w mocno zaawansowanych przypadkach pozwoli na odtworzenie prawidłowej osi. Głownie chodzi o to jak amortyzowany jest nasz ruch.

Dla przykładu – u osoby, która ma małą pronację, ale biega w obuwiu z dużą stabilnością pojawić się mogą: bóle łydek, zapalenie ścięgna Achillesa, czy zespół pasma biodrowo-piszczelowego. Zaś na odwrót – osoby z dużą pronacją biegające z małą amortyzacją mogą nabawić się kontuzji przeciążeniowych: stopy, piszczeli. Warto jednak zaznaczyć, ta tematyka jest bardzo rozległa i indywidualna, a każdą z kontuzji najlepiej zdiagnozować od podstaw pod okiem dobrego fizjoterapeuty. Ile osób tyle głosów. Zdarza się, że spotykam pronatorów biegających w obuwiu przeznaczonym dla osób neutralnych uznających wszelkie najnowsze systemy za tylko aspekt marketingowy. Niektórzy z nich może nie od razu, ale po jakimś czasie zaczynali odczuwać dolegliwości. Nie zawsze jest bowiem tak, że coś poczujemy od razu. Są też osoby którym nic nie dolega, ale jak przyznają ze sportem są związane od wielu lat i znają swoje możliwości, pracują nad techniką i wzmacnianiem.

Przymierzając się do zakupu należy rozważyć także takie kwestie jak: waga, kilometraż tygodniowy i nawierzchnia po której najczęściej się biega. W celu dobrania odpowiedniego bieżnika i amortyzacji.

Jeszcze jedna kwestia z którą można się spotkać – drop. Mówiąc najprościej jest to różnica pomiędzy wysokością pięty i palców. To niejako przekłada się na nasz styl biegu. Najczęściej oscyluje w granicach 8-12 mm. Im jednak mniejszy, tym bardziej wytrenowana dana osoba być powinna. Mogą się bowiem pojawić np. bóle łydek. Czasem słychać też o bieganiu naturalnym, ale ten aspekt zarezerwować lepiej dla doświadczonych zawodników, których aparat ruchu jest po prostu przystosowany do tego by wziąć na siebie takie obciążenia albo chociaż próbować stopniowo, i pamiętać, że jest to proces długoterminowy. Nic w bieganiu nie przychodzi w ciągu chwili.

Co równie ważne, gdy idziemy do sklepu – załóżmy skarpetki w których będziemy planować biegać. Buty muszą bowiem dobrze trzymać stopę i jednocześnie dawać odrobinę przestrzeni. Nigdy bowiem nie kupuje się na styk. Zawsze ok. pół rozmiaru większe (czasem i większe, zależne od przeznaczenia – na jakie dystanse). Zaoszczędzimy w ten sposób problemów z otarciami czy też zmniejszymy ryzyko utraty paznokci. Skarpeta zaś skarpecie nierówna, choćby pod względem grubości. Nieco jesteśmy to wstanie skorygować mocniejszym bądź też luźniejszym wiązaniem, ale lepiej po prostu dobrze dopasować od razu.

Przekonaj się sam…

Mietek pokusił się o odwiedzenie sklepu. Sprawdzono mu rodzaj stopy, wypytano jak na wizycie lekarskiej – zażartował, ale z zaciekawieniem słuchał. Pomierzył różne pary. X już znał, chciał spróbować tych polecanych przez Wieśka i Staszka, założył Y i Z, ale otrzymał także model „A”, który zasugerował mu obsługujący go pracownik i to w nim poczuł się najlepiej. To ich nie chciał ściągać już z nóg. Bo o „najlepszym modelu” dla Ciebie, powiedzą Ci najzwyczajniej twoje stopy. Dlatego zastanawiając się nad wyborem warto skorzystać z porady w sklepie specjalistycznym i przymierzyć różne modele.

mapa sieć sklepbiegacza.pl