Biegi górskie też mają swoją ekstremalną odmianą zapewniającą sporą dawkę adrenaliny, jest nią skyrunning. O bieganiu ponad chmurami rozmawiamy ze specjalistką w tej dyscyplinie Natalią Tomasiak z Salomon Suunto Team, V zawodniczką cyklu Pucharu Świata Skyrunning Extreme oraz reprezentantką Polski w biegach górskich.

Czym właściwie jest skyrunning?

Natalia Tomasiak – Skyrunning jest oficjalną dyscypliną zrzeszoną w Międzynarodowej Federacji ds. Biegów Wysokogórskich (International Skyrunning Federation – ISF). ISF reprezentuje biegi typu skyrunning – powyżej 2000 m.n.p.m na trudnym, wymagającym terenie. Obecnie ten sport jest zdefiniowany za pomocą 4 dyscyplin, które nie są oparte wyłącznie na dystansie, lecz przede wszystkim na stopniu trudności. Stopień ten określany jest za pomocą dwóch wyznaczników: stopnia przewyższenia (vertical climb) oraz skomplikowania trasy. Te dwa czynniki wykorzystywane są przy organizacji biegów typu extreme rozgrywanych na dystansach powyżej 50 km oraz:

  • Sky –  min. 20 km, a max. 30 km. Rozgrywane na wysokościach od 2000 m. do 4000 m. Suma przewyższeń nie jest niższa niż 2000 m.
  • Ultra – na dystansach od 60 do 110 km, z dużą ilością przewyższeń.
  • Vertical – suma przewyższeń to minimum 1000 metrów na dystansie do 5 km. Vertical charakteryzuje się bardzo mocnym podbiegiem (nie ma zbiegu). Na każdy 1 km trasy przypada nie mniejszy niż 200 m podbieg.

Najważniejsze informacje dotyczące ISF to przede wszystkim: obecnie do ISF przynależy 35 państw członkowskich, 5 państw stowarzyszonych oraz 4 państwa aspirujące,

Federacja należy do International Climbing and Mountaineering Federation – UIAA. UIAA to Międzynarodowa Unia Alpinistyczna. UIAA została powołana do życia w Chamonix w roku 1932. Zrzesza ona obecnie 80 organizacji w 58 krajach. Jednocześnie UIAA jest oficjalnie uznawana przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski.

Cykliczne wydarzenia sportowe organizowane przez ISF:

  • Skyrunner® World Series (23 biegi w 12 państwach) – co roku
  • Continental Championships– co roku
  • Vertical World Circuit – co roku
  • World Championships – co dwa lata

Skyrunning, wysokie przewyższenia, najczęściej nasuwające się pytanie – w tych biegach jest więcej biegania czy wspinaczki?

Natalia Tomasiak: Oczywiście więcej jest biegania. To wszystko uzależnione jest od rodzaju trasy. Na trasach skyrunningowych mamy często do czynienia z dużymi przewyższeniami czy trasami rozgrywanymi w trudnych, wysokich górach. Z reguły trasy są bardzo techniczne, a w biegach typu Extreme, na trasie jest wiele ekspozycji oraz łatwe elementy wspinaczkowe. Extreme to biegi raczej dla osób, które mają spore górskie doświadczenie.

Który z biegów jest najlepszy na debiut w tego typu imprezie?

Natalia Tomasiak: W Polsce namiastkę skyrunningu możemy przeżyć na zawodach rozgrywanych w Tatrach. Bieg Marduły czy Bieg Granią Tatr z pewnością wpisuje się w tą dyscyplinę.  Jeśli chodzi o starty zagraniczne polecam szczególnie trasy we włoskich Alpach. Imprezy typu Royal Skymarathon Gran Paradiso czy Kima Trophy z pewnością są bardzo wirówkowe. Trudne technicznie i naprawdę ciężkie, ale warte polecenia są zawody w Tromso oraz Glen Coe w Szkocji

Wspomniałaś o Skyrunning Extreme, sama też w nim startowałaś. Czym charakteryzują się takie biegi w odróżnieniu od samego skyrunningu?

Natalia Tomasiak: Extreme jak sama nazwa wskazuje musi zawierać nieco więcej trudności. Te trasy z jednej strony śmiało możemy przypisać do dystansów ultra, wszystkie mają bowiem więcej niż 42 km, z reguły nie przekraczają raczej 60 km. Charakteryzują się dużą ilością przewyższeń, rozgrywane są często na dużych wysokościach i przede wszystkimi maja sporo odcinków technicznych. Mówię tutaj nie tylko o ekspozycji, ale bywa, że trasy są poprowadzone poza szlakami w terenie bardzo nieprzyjemnym dla biegania. Często trzeba wspomagać się rękoma, sporo jest elementów wspinaczkowych.

Natalia Tomasiak

Fot. archiwum Natalia Tomasiak

Trudne technicznie odcinki, trawersy, można uznać za niebezpieczny start?

Natalia Tomasiak: To jest kwestia indywidualna. Dla mnie te trudności techniczne nie stwarzają  problemów, czuje się na nich pewnie. Co więcej mam nawet poczucie, ze sporo na nich zyskuję.  Zauważyłam jednak, że bywa podczas biegu, że widzę wśród innych biegaczy dyskomfort kiedy mają pokonać jakąś ekspozycję. Teoretycznie wypadki nie powinny się zdarzać, ponieważ nie każdy może wystartować w tego typu zawodach. Np na Glen Coe organizatorzy wymagali przysłania swoich przejść wspinaczkowych. Na samych zawodach w newralgicznych miejscach stoją ratownicy. Niemniej jednak wypadki się zdarzają, jak np XY – jedna z faworytek biegu w zeszłym roku w Tromso.

Czy w tego typu zawodach wymagany jest specjalny ekwipunek na start?

Natalia Tomasiak: Można powiedzieć, że biegi skyrunningowe z reguły zamykają się w ciągu jednego dnia, rzadko kiedy odbywają się po zmroku, a jednak ekwipunek bardziej zbliżony jest do tego co muszą zabierać biegacz na dystansach ultra. Ponieważ Skyrunning niesie za sobą również trudności w przygotowaniu dobrych punktów odżywczych, bywa, że musimy dużo więcej jedzenia zabierać ze sobą.

Twój najtrudniejszy start?

Natalia Tomasiak: Ten najtrudniejszy to chyba przede mną. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku, ale póki co nie mogę jeszcze zdradzić. Do tej pory chyba najgorzej biegło mi się w zeszłym roku podczas Royal Skymarathon Gran Paradiso. Nieco przeforsowałam z wycieczkami biegowymi przed startem i w drugiej części biegu po prostu nie byłam sobą. Technicznie był to dla mnie najłatwiejszy start, ale organizm odmawiał mi współpracy, było gorąco, a ja źle znoszę wysokie temperatury. Z kolei jeśli miałabym powiedzieć, który start wydaje mi się najtrudniejszy technicznie to chyba było to Salomon Glen Coe w Szkocji. Tam naprawdę było sporo wspinania.

Za co najbardziej polubiłaś tego typu biegi?

Natalia Tomasiak: Za to co niesie ze sobą definicja Skyrunningu. Wysokie góry, trudności techniczne powodują, że zawody z definicji musza być rozgrywane w miejscach wyszukanych, malowniczych, czasami mniej popularnych wśród turystów. Jest trudno, jest technicznie, ja to lubię. Wynika to prawdopodobnie z tego, że zanim zaczęłam biegać troszkę się wspinałam i doskonale mi wychodzi połączenie tych dwóch elementów. Poza tym te biegi są naprawdę trudne i nigdy nie wiesz czy je ukończysz, co przynosi dodatkowe emocje.

Natalia Tomasiak

Fot. archiwum Natalia Tomasiak

Czy zatem w przygotowaniu do tego typu biegów należy skupiać się mocno na przewyższeniach niż samym pokonywanym dystansie?

Natalia Tomasiak: I jedno i drugie. Tutaj nie ma taryfy ulgowej, ale jeśli chodzi o extreme to na pewno trzeba w dużym stopniu skupić się na przewyższeniach oraz trudnościach technicznych.  Przykładowo bieg na dystansie 64 km rozgrywany w ramach Festiwalu Biegowego pokonałam w ok. 6 godz. 35 min, a bieg w Tromso, który jest krótszy – dystans 57 km pokonałam w 10 godz. Różnica jest właśnie w przewyższeniach, w Tromso było ich prawie dwa razy tyle co w Krynicy.

Z Twojej perspektywy skoro tyle o przewyższeniach mowa, kije przydatne czy nie?

Natalia Tomasiak: Kije to kwestia bardzo indywidualna. Zawsze podkreślam osobom  dla których prowadzę treningi oraz swoim zawodnikom, że jeśli chcecie biegać z kijami to należy się nauczyć ich używać. Kije tyle samo mogą pomagać co przeszkadzać. Miałam kije na Gran Paradiso, tam było mało skał i kamieni, było się od czego odpychać, natomiast nie wzięłabym w życiu kijów na Trofeo Kima czy na Skyrace Tromso, tam jest moim zdaniem za dużo bloków skalnych pomiędzy które wchodzą te kije, a to może znacznie utrudniać bieg.

baner trail