Rok temu świętowaliśmy pierwsze miejsce w tabeli medalowej 34. Halowych Mistrzostwach Europy, teraz przyszedł czas na bicie braw po 17. Halowych Mistrzostwach Świata w Lekkoatletyce, które kończymy z dorobkiem 5 medali, 3-cim miejscem w klasyfikacji medalowej oraz 4-tym w klasyfikacji punktowej. Bez wątpienia to najlepszy występ Polaków w historii imprezy. Szczególny nowy jej rozdział zapisała męska sztafeta 4x400m.

4×400 m

Niesamowity, wręcz nieprawdopodobny rekord świata uzyskała nasza reprezentacja 3:01.77 w składzie: Karol Zalewski, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Jakub Krzewina, pokonując niezwyciężoną od 14 lat reprezentację Stanów Zjednoczonych. To oni od początku objęli prowadzenie. Bieg rozpoczął Fred Kerley pokonując okrążenie w 44,84 i zyskując ok. 10 m zapasu nad polskim reprezentantem Karolem Zalewskim, który jednocześnie przekazał pałeczkę Rafałowi Omelko z przewagą przed Dylanem Borlee z Belgi.

Drugą zmianę w reprezentacji USA rozpoczął Michael Cherry, indywidualny srebrny medalista na 400 m. Biegnący na polskiej zmianie Rafał Omelko nie odpuszczał. Na trzecie miejsce przesunął się Jereem Richards z Trynidadu i Tobago. Na trzecią turę wyruszył Aldrich Bailey, 4 zawodnik z sobotniego finału. Polski reprezentant Łukasz Krawczuk nieznacznie się zbliżał. Asa Guevara z Trynidadu i Tobago utrzymywał trzecie miejsce. I wreszcie ostatnie przekazanie pałeczki na której rozegrało się wszystko. Vernon Norwood z USA, który przypieczętował zwycięstwo drużyny w Portland dwa lata temu ponownie miał dopełnić formalności, ruszając na tor z 4-metrową przewagą. Jakub Krzewina nie tylko nie zamierzał odpuści, ale i na ostatnich metrach wyprzedził reprezentanta USA, który zaczął wyraźnie słabnąć.

To dla nas wielki szok i niespodzianka – potwierdził Rafał Omelko dla IAAF – Celowaliśmy w europejską płytę, ale tak naprawdę nie spodziewaliśmy się takiego wyniku i nigdy nie marzyliśmy o rekordach świata.

Aniołki Matusińskiego

Przed startem panów sporo emocji dostarczył występ damskiej sztafety tzw. Aniołków Trenera Matusińskiego. W sztafecie 4×400 m również faworytkami była reprezentacja USA. W swoim składzie miały świeżą mistrzynię i wicemistrzynię świata z indywidualnych zmagań Courtneya Okolo i Shakimę Wimbley. Obyło się bez niespodzianek i to one wspólnie z Quanera Hayes i Georganne Moline rezultatem 3:23,85 sięgnęły po złoto, osiągając drugi najlepszy wynik w historii.

 – Nie trenujemy razem w normalnym sezonie, ale jak tylko startujemy jako reprezentantki USA wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Wyszłyśmy mówiąc, że zamierzamy dać z siebie wszystko – powiedziała IAAF Hayes.

Jamajka przekroczyła linię na drugim miejscu, ale wkrótce została zdyskwalifikowana, gdy okazało się, że pobiegły nie w tej kolejności jaka była zgłoszona. Oznaczało to, że Polska drużyna w składzie: Justyna Święty-Ersetic, Patrycja Wyciszkiewicz, Aleksandra Gaworska oraz Małgorzata Hołub-Kowalik zdobyła srebro ustanawiając także nowy rekord kraju – 3:26.09. Nieco zaskakująca zmianą był bieg brązowej medalistki Mistrzostw Europy Justyny Swiety-Ersetic, która tym razem pobiegła na drugiej zmianie, a nie ostatniej jak biega zazwyczaj.

– Poprawiłyśmy rekord Polski (o blisko 3 sekundy) co nas bardzo cieszy. Mam nadzieję, że zaskoczyłyśmy nie tylko składem, ale i poziomem biegu. – śmiała się w strefie mieszanej Justyna Święty-Ersetic do PZLA.pl

Po dyskwalifikacji Jamajki, Wielka Brytania i Irlandia Północna awansowały na trzecie miejsce z wynikiem 3: 29,38.

Profesorskie 800 m

Sztafety zapewniły sporo emocji, ale worek medalowy otworzył w sobotę Adam Kszczot, określany żartobliwie jako „Profesor 800 m”. Adam od początku był faworytem, w tym roku zdobył wyróżnienie IAAF World Indoor Tour. Na swoim koncie ma także srebrne medale z ostatnich trzech mistrzostw świata na hali oraz stadionie. Wreszcie dołożył ten najcenniejszy. Tempo narzucił od połowy dystansu, pokonując ostatnie 400 m w 55,77.

Moje pierwsze złoto świata na hali, teraz mam ładny zbiór wszystkich trzech medali –  powiedział Kszczot dla IAAF, który wynikiem 1:47,47 i zwycięstwo dedykował swojemu rocznemu synowi. Dodając – Może wyglądało to na łatwiznę patrząc z zewnątrz, ale był to bardzo trudny wyścig, szczególnie umysłowy. Wiedziałem, że Hiszpanie będą mnie obserwować, ale byłem na to gotowy, wiedziałem, jak sobie z tym poradzić. Współpracowałem ze znanym psychologiem, więc bardzo mi to pomogło – kontynuował.

Poczatkowo po srebro z wynikiem 1:48:01 sięgnął medalista Hiszpanii U23 z 2015 roku -Saul Ordonez przed brytyjską nadzieją Elliota Gilesa – 1:48,22. Drew Windle z USA, który na ostatnich 40 m przesunął się z 4 na 2 miejsce został zdyskwalifikowany za przepychanki. Po analizach materiału wideo komisja przyjęła apelację zespołu amerykańskiego, przywracając Windle na 2 pozycję.

Srebrne 1500 m

W walce o medale nie zawiódł także Marcin Lewandowski w rywalizacji na dystansie 1500 m. Do finałowej zmagań na 7,5 okrążeniach 200 m bieżni. Najmłodszy w stawce 18-letni Etopczyk Samuel Terefa z mistrzem z 2012 r. Abdelaati Iguider z Maroka pierwsze 200m pokonali w 33,91, próbę prowadzenia próbował objąć Ben Blankenship z USA przemierzając 400m w 1: 15.84. Dopiero jednak po osiągnięciu 800 m w 2:23,68 rozpoczęła się prawdziwa walka o złoto. Terefa wyszedł na prowadzenie i już go nie oddał, meldując się na mecie po 3:58.19. Ostrym finiszem popisał się Marcin Lewandowski zdobywając ostatecznie srebrny medal (3:58.39), brąz odebrał Aman Wotez (3:58.43). Wyraźnie rozczarowany swoim wynikiem, mówiąc – przyjechałem tutaj po złoty medal, a nie po brąz.

Brąz w skoku o tyczce

5-ty medal dla Polski, tym razem brązowy, zwieńczający zmagania mistrzostw, w skoku o tyczce wywalczył Piotr Lisek. Zawody trwały ponad 2,5 godziny. Startowała najsilniejsza konkurencja jaka kiedykolwiek zakwalifikowała się do finału. Rekordowo 13-tu zawodników uzyskało rezultat ponad 5,6 m, 9-ciu pokonało 5,7 m, a 6-ciu przekroczyło 5,8 m w konkursie. Ostatecznie wynikiem 5,9 m zwycięstwo przypieczętował Francuz Renaud Lavillenie, przed Amerykaninem Sam Kendricks i Piotrkiem Lisek.

Konkurs był prawdziwą bitwą, konkurencja była bardzo długa i bardzo intensywna – potwierdził zwycięzca.

S

Dorobek 5-ciu medali, w tym najcenniejsze 2 złota, jak już wspomniano na początku, to najlepszy Polski występ na halowych Mistrzostwach Świata jak . Tyle samo medali przywieźli zawodnicy w 1999 r. w Maebashi, ale wtedy w dorobku było tylko jedno złoto.

W punktacji medalowej Polska reprezentacja zajęła 3 miejsce, lepsi okazali się tylko reprezentanci Stanów Zjednoczonych – łącznie 18 medali (w tym 6 złotych) oraz zawodnicy Etiopi – również 5 medali (ale 4 złote).

Biorąc pod uwagę tabelę punktową, w której punktuje 8 zawodników, Polska zajęła 4 pozycję:

  1. Stany Zjednoczone – 208 pk
  2. Wielka Brytania i Irlandia Północna – 67 pk
  3. Etiopia – 57 pk
  4. Polska – 50 pk
  5. Niemcy – 39 pk

Dla Polski punkty w indywidualnych startach zdobyli także:

4. Justyna ŚWIĘTY-ERSETIC (400 m) 51.85
5. Sylwester BEDNAREK (skok wzwyż) 2.25
5. Paulina GUBA (pchnięcie kulą) 18.54
8. Konrad BUKOWIECKI (pchnięcie kulą) 20.99

Kolejne Halowe Mistrzostwa Świata odbędą się w chińskim Nankini.