Trójmiejski Ultra Track zorganizowany przez lub Maratoński Truchcik Łubianka przy współpracy ze Sklepem Biegacza od pierwszej edycji zdobył serca biegaczy. W tym roku mimo zwiększenia limitów, listy startowe zapełniły się szybko. Zawodnicy staną do rywalizacji na dystansie ok. 65 km oraz krótszej wersji tzw. „Grubej Piętnastce” – ok. 17,5 km. Większość liczy na zimową aurę. W ubiegłym roku odcinki zamieniły się w lodowisko. Jak będzie w tym? Mówi się o nadciągającym mrozie, jednocześnie wstępna pogoda wskazuje 2 kreski na plusie. Ostatecznie przekonamy się już 17 lutego.

Start w biegu ultra może być piękną przygodą, ale i najgorszym sportowym koszmarem. Nie da się ukryć, ta zabawa wymaga przygotowań, a na co zwrócić uwagę przy starcie w TUT? Choć to impreza rozgrywana nad morzem, wielu nie docenia okolicznych ścieżek Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Te potrafią zaskoczyć. Nie bez powodu przy okazji tego wydarzenia mówi się często – kto wolniej zaczyna, ten szybciej kończy. Najtrudniejsze odcinki Organizatorzy serwują na koniec.

Potwierdza to także Przemek Menziński – Start w TuT-cie, był dla mnie sprawdzianem moich możliwości, głównie chodziło o psychikę czy poradzę sobie 7 godzin biegania w obcym lesie. Uważam za udany start w TuT-cie. W zimowej edycji biegłem jak typowy biegacz z ulicy. Zapłaciłem na 30 km. Kryzys utrzymywał się, aż 10 km. Walczyłem z głową, że muszę biec, muszę. Inni  inaczej do tego podchodzili i na finiszu mnie wyprzedzali. Po biegu był wielki niedosyt, chęć powrotu na start i raz jeszcze stanąć na starcie i pokazać na co mnie stać. Wynik jest nie do cofnięcia, stało się. Na wyniku, bardzo dużo zaważyła moja głupota. Przed biegiem wymieniłem wkładki w butach z innych butów treningowych. Stopy bolały już na 16 km. Nigdy więcej takich błędów. Solidna nauczka przełożyła się na 4 miejsce OPEN w kolejnej edycji biegu. 

Maciej Hewelt mający za sobą start zarówno na długim jak i krótszym dystansie TUT dodaje – 65 kilometrów długości i 1400 metrów przewyższenia to nie przelewki. Bieg na 10 kilometrów jest w stanie pokonać niemal każdy i to praktycznie „z marszu” w krótszym lub dłuższym czasie. W przypadku ultramaratonu taki wyczyn byłby mało prawdopodobny, a już na pewno bolesny. Jednocześnie zwraca uwagę na podstawowe aspekty: 

Wyposażenie

Wcześniejsze treningi to również doskonały moment żeby wykonać kilka prób generalnych sprzętów które użyjemy podczas startu w Trójmiejskim Ultra Tracku. Podczas biegu na 65km powinniśmy zminimalizować szanse tego, że coś nas zaskoczy. Dlatego nie jest to dobry moment na testowanie dopiero co kupionych butów oraz odżywek, które zastosujemy pierwszy raz. Cały sprzęt który wykorzystamy oraz odżywki energetyczne użyjemy powinniśmy przetestować wcześniej na treningu, żeby mieć pewność że ubranie nigdzie nas nie obetrze, a odżywki nie spowodują sensacji żołądkowych.

Część wyposażenia jest nam narzucona (zresztą słusznie) przez organizatora. I będą to: naładowany i włączony telefon komórkowy, kurtka przeciwdeszczowa, naładowana latarka czołowa, folia NRC, numer startowy z chipem (otrzymamy od organizatora), dowód tożsamości, pojemnik na wodę min. 500ml oraz własny kubeczek. Żeby pomieścić całe to wyposażenie, a zarazem mieć z głowy kwestię pojemnika na wodę, warto wyposażyć się w plecak biegowy przystosowany do przenoszenia bukłaka, czyli tak zwany camelbag. Warto mieć dodatkowo również banknot 20 – 50zł „w razie czego”.

Jeżeli chodzi o ubiór, to na profilu całej długości trasy zdecydowanie zalecane jest obuwie do biegania w terenie, z bardziej agresywnym bieżnikiem niż w przypadku butów do biegania na asfalcie. Dodatkowo jeżeli utrzyma się oblodzenie ścieżek w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, pomocne mogą okazać się buty z kolcami, bądź też nakładki.

Nawet jeżeli w dniu startu będzie ładna pogoda, musimy pamiętać że jednak nadal jest to zima a start następuje w godzinach porannych, dlatego należy zabrać ze sobą wygodne sportowe rękawiczki oraz czapkę lub chustę na głowę. W przypadku odzieży warto zachować znaną przez biegaczy zasadę trzech warstw, które stanowią bielizna termoaktywna (warstwa I), bluza biegowa (warstwa II) oraz kurtka biegowa (warstwa III). Pozwoli nam to przygotować się na wszystkie ewentualności. Ze spodniami jest łatwiej ponieważ powinny sprawdzić się dowolne zimowe wersje wygodnych leginsów lub dresów.

Więcej o tym jak ubrać się w chłodne, mroźne dni

Wspomagacze

Na Trojmiejskim Ultra Tracku przewidziane są trzy punkty odżywcze: po 22km, 42km i 55km. W tych miejscach można liczyć na wodę, colę, izotonik oraz herbatę i przekąski, takie jak drożdżówki, rodzynki czy banany. Kryzysy na tak długiej trasie mogą nas złapać jednak w każdym momencie, dlatego warto mieć doładowanie w postaci żeli lub batonów energetycznych, które podratują nas w ciężkich chwilach. Przypominam że ważnym jest, żeby były to odżywki wcześniej sprawdzone na treningach. Organizator zastrzega również, by każda odżywka zabierana na trasę była opisana naszym numerem startowym, co pomoże zlokalizować uczestników wyrzucających śmieci do lasu podczas biegu. Jako wsparcie biegu/marszu dobrze sprawdzają się również kijki do biegania, natomiast jeżeli nie mamy wcześniej przećwiczonej techniki biegu z nimi, mogą nam one prawdopodobnie bardziej przeszkadzać niż pomagać.

Najlepszym wspomagaczem, co na własnym przykładzie mogę potwierdzić, jest możliwość zorganizowania sobie na trasie suportu w postaci znajomego, który pobiegnie z nami ostatnie 10 kilometrów trasy. Taka osoba z pewnością wesprze nas na ciężkich ostatnich kilometrach, a rozmowa z nią odwróci naszą uwagę od zmęczenia [zgodnie z regulaminem Organizator zezwala na bieg w towarzystwie ale tylko i wyłącznie na ostatnich 10 km trasy].

Przed biegiem

Dzień przed startem należy odebrać pakiet startowy w biurze zawodów [Sklep Biegacza w Gdańsku. Biuro czynne w godz. 13-20:00]. Dobrze jest wieczorem spakować do plecaka całe wyposażenie jakie chcemy zabrać oraz przygotować ubranie żeby leżało gotowe do narzucenia rano na siebie. Numer też warto przypiąć zawczasu wieczorem. Nie próbujmy nowych pomysłów kulinarnych na kolację przed biegiem, a raczej sprawdzonych wcześniej dań. Start przewidziano na godzinę 7:00 więc dobrze być tam minimum pół godziny wcześniej. Rano powinniśmy wrzucić na ząb np. banana oraz bułkę z dżemem, które będą lekko strawne i dadzą trochę energii od samego początku biegu. Z doświadczenia polecam również posmarowanie sudokremem wszystkich powierzchni ciała, które mogą być narażone na obtarcia, ze szczególnym uwzględnieniem pachwin. Mężczyźni mają również często problemy z obtarciami sutków, więc warto wcześniej zabezpieczyć je taśmą opatrunkową.

TUT trojmiejski Ultra Track

W trakcie biegu

Kluczowe są pierwsze kilometry, kiedy na pewno wszyscy ruszą mocnym tempem. Pamiętajcie że trasa ma 65 kilometrów, a jej pierwsza część jest najłatwiejsza i najłagodniejsza. Bliżej mety będziemy zmagać się ze stromymi podbiegami i zbiegami, na które warto zachować energię. Warto więc rozłożyć siły i początek potraktować ulgowym równym tempem, by zachować siły na drugą część trasy i w razie dobrego samopoczucia tam trochę przyspieszyć. Miejcie również oczy dookoła głowy, żeby w razie dogonienia przez biegnącego szybciej biegacza móc ustąpić mu miejsca na węższych fragmentach ścieżek. No i trzeba pamiętać o dwóch najważniejszych zasadach:

– Nie wyrzucamy śmieci do lasu!
– Widząc osobę potrzebującą pomocy przerywamy bieg, udzielamy pierwszej pomocy i informujemy organizatora

Walka z kryzysami

Na 65 kilometrowej trasie możemy liczyć się z tym, że spotkamy kryzys w postaci bólu, zniechęcenia braku wiary w ukończenie i tym podobne. Tego typu kryzysy bardzo często mijają i czasem trzeba je po prostu przeczekać. Doskonale sprawdza się w takich sytuacjach oszukiwanie naszego umysłu, w postaci dzielenia trasy na krótsze kawałeczki. Jeżeli zostaje nam do pokonania np. 20 kilometrów, jest to zniechęcająca informacja dla naszego umysłu. Jeżeli jednak będziemy sobie wytyczać krótkie zadania typu „dobiegnę do tamtego drzewa”, „dobiegnę jeszcze do tamtego skrzyżowania” w tym momencie nasz umysł będzie w stanie zaakceptować taki wysiłek, a my dzieląc trasę na kawałeczki uporamy się z kryzysem.

Po biegu

Pamiętajcie że trwa zima i mimo że na początku na mecie zapewne będzie wam ciepło, to lepiej zawczasu szybko się przebrać w suche ciuchy, korzystając jeszcze z rozgrzania naszego organizmu. Później może być i zimniej i znacznie boleśniej. Na mecie będzie dostępne jedzenie którym warto uzupełnić straty energii i stosować ten zabieg już do końca dnia. Po ultramaratonie nie ma miejsca na dietę.

Kolejnego dnia będziemy pewnie obolali i trening będzie pewnie ostatnim na co będziemy mieli ochotę, ale mimo wszystko warto się zmusić i wyjść na kilka kilometrów truchtania czy nawet marszobiegu. Przyspieszenie krążenia pozwoli nam szybciej usunąć kwas z mięśni i pozbyć się uciążliwych zakwasów.

Na końcu dodając – pozostaje życzyć Wam powodzenia!

baner trail