Gdy w Polsce większość smacznie spała, w Japonii wystartował Tokio Maraton wchodzący w cykl Wolrd Marathon Majors . Zarazem pierwszy startujący w tym roku przed maratonami w bostonie, Londynie, Berlinie, Chicago i w Nowym Jorku.

Punktualnie o 9:05 czasu japońskiego, po 1 czasu polskiego zawodnicy ruszyli na trasę maratonu, który, choć zaliczany jest do światowej czołówki, to pozostaje nieco w cieniu wielkich wydarzeń. Rozgrywany jest od 2007 r. Limit uczestników wynosił ok. 35 000 osób na królewskim. Dla zawodników z poza Japonii zarezerwowano tylko 5 tysięcy miejsc. Do tegorocznej edycji zanotowano rekordową liczbę zgłoszeń 320 794 kandydatów.

Ubiegłoroczny triumfator i rekordzista trasy Wilson Kipsang przed startem zapowiadał podjęcie próby ustanowienia nowego rekordu świata należącego do Dennisa Kimetto –  2:02:57. W ubiegłym roku uzyskał wynik 2:03:58. Był to również pierwszy rok nowej trasy biegu, w której pominięto m.in. wiadukty po 36 km. W walce o rekord świata w tegorocznej edycji dopomóc mu mieli pacemakerzy, w tym 29-letni brat. Kipsang, który 15 marca skończy już 36 lat, próbę walki o rekord podejmował już w ubiegłym roku w Berlinie, gdzie ostatecznie zszedł z trasy. Wrócił 6-tygodni później zajmując 2 miejsce w Nowym Jorku -2:10:56, gdzie trasa nie sprzyja dobrym wynikom.

W Tokio od startu uformowała się mocna grupa. Pierwsze 5 km pokonali w 0:14:46, na 10 km minęli po 0:29:37. Kipsang był 1 sekundę za nimi, na 15 km do prowadzących tracił już 3 sekundy. Tu zakończyła się jego rywalizacja najprawdopodobniej wynikająca z problemów żołądkowych.

Równa walka toczyła się do 30 km, kiedy to Dickson Chumba postanowił narzucić tempo. Ostatecznie zwyciężając z wynikiem 2:05:30. Choć największym zwycięzcą w tym dniu został 26-letni Yotu Shitara, który po 30 km odpadł z grupy. Wydawałoby się, nie liczy się już w rywalizacji, to na ostatnie 10 km powrócił do walki.Wiedział, że stawka była wysoka. Gdy zbliżał się do mety tłum skandował „YU-TA! YU-TA! – witając swojego bohatera na drugim miejscu z wynikiem 2:06:11, to oznaczało nowy rekord kraju.

Za jego poprawienie czekała go także nagroda 100 milionów jenów japońskich. Poprzedni wynik należał do Toshinari Takaoka – 2:06:16 z Chicago Marathon z 2002 r. Dla Shitary było to także swego rodzaju odkupienie po ubiegłorocznych zmaganiach, kiedy to zajął 11 miejsce – 2:09:27. Wówczas jednak pierwszą połowę trasy pokonał w czasie ledwo o 7 sekund gorszym od swojej życiówki – 61:55. Jesienią ubiegłego roku poprawił rekord Japonii na dystansie półmaratonu – 60:17. Tydzień później pobiegł maraton w Berlinie – 2:09:27. Tym razem połowę dystansu pokonał w wolniejszym tempie – 62:43.

W rywalizacji pań odbyło się bez niespodzianek, choć do ustanowienia rekordu trasy zabrakło niewiele – 5 sekund. Mimo to Etiopka Birhane Dibaba i tak ma powody do radości, poprawiając swój własny rekord życiowy z 2:21:19 do 2:19:51. Było to dla niej drugie zwycięstwo w Tokio Maraton, triumfowała także w 2015 r z wynikiem 2:23:15. Drugie miejsce zajęła Ruti Aga – 2:12:19, a trzecie Amerykanka Anny Crag, która również poprawiła swój rekord życiowy, od dziś wynosi – 2:21:42.

Wyniki Tokio Maraton

nimbus platinum