Ania Kącka zurodziła się w Bytomiu, ale wkrótce po tym przeprowadziła się z rodzicami do Zakopanego. Mimo krótkiego stażu biegowego szybko pnie się w górę. W ubiegłym roku wywalczyła srebrny medal Mistrzostw Polski na dystansie ultra. Zapraszamy do rozmowy o  tym jak zrodziła się biegowa pasja i planach na najbliższy rok.

Dołączyłaś do Buff Poland Pro Team, za sobą masz dopiero 2 lata biegania?

Ania Kącka: Zamiłowanie do sportu wyniosłam z dzieciństwa. Dorastałam w Zakopanem. Trenowałam narciarstwo, 2 razy w tygodniu miałam treningi ogólnorozwojowe. Zimą wszystko zamieniało się na narty. Bieganie to najprostsza forma sportu, niemal zawsze mi towarzyszyła. Zaczęłam startować w górach, ponieważ nigdy nie przyszłoby mi na myśl, że będę ścigać się o miejsca na podium. Traktowałam to jako przygodę, chciałam sprawdzić się na dystansach do tej pory niewyobrażalnych,

Pierwszy start?

Ania Kącka: Kiedyś w gimnazjum zdarzyło mi się wystartować w rywalizacji biegów przełajowych, ale był to jeden jedyny raz. Pierwszy start, gdy zaczęłam biegać systematycznie był odrobinę na wariata. Wystartowałam od razu na dystansie 12 km, choć nigdy wcześniej tylu nie przebiegłam. Nie miałam zegarka, nie wiedziałam ile wytrzymam ani jakim tempem biegnę. Dodatkowo podczas biegu rozwiązał mi się but, jednak się nie zatrzymałam. Mimo to, podczas tych zawodów udało się zająć 3 miejsce. Potem wystartowałam na 10 km. Powoli zaczęłam marzyć o dłuższych startach.

Pierwszy start, od razu 12 km i mimo rozwiązanego buta 3 miejsce?

Ania Kącka: Podczas pierwszego staru dałam z siebie dużo. Wydawało mi się, że jestem w stanie utrzymać każde tempo jakie sobie narzucę. Nawet abstrakcyjne. Mimo, że była to poniekąd zabawa, po prostu wspólny start z kolegą.

Sukces zmotywował Ciebie do systematycznych startów?

Ania Kącka: Zawsze byłam systematyczna. Mam taką potrzebę poruszania się. Planuję dzień tak by znalazł się czas na trening. Wyniki sprawiły, że nabrałam chęci na starty. Zawsze podobało mi się szybkie bieganie. Zawodom towarzyszy zawsze stres, ale jest w nich coś jednocześnie przyjemnego. Każdy jest fajnym doświadczeniem.

Czyli warto biegać dla wspomnień?

Ania Kącka: Myślę, że tak. To też zawsze jest jakieś spotkanie z przyjaciółmi. Szansa na poznanie kogoś. Jak się uda spełnić swoje założenia to dochodzi do przyjemne uczucie radości, być może odrobinę dumy.

Wracając do startu, poczułaś, ze możesz rywalizować z najlepszymi?

Ania Kącka: Zawsze znajdzie się ktoś szybszy, zazwyczaj startuję w mocno obsadzonych biegach, ale to jest swego rodzaju motywacją. Nie mam dużego stażu biegowego. Szybkością wciąż odstaję od dziewczyn trenujących latami, ale na tych dłuższych dystansach gdzie liczy się głowa i wytrzymałość czuję się dobrze.

Stąd też dawny cel – chęć ustanowienia nowego rekordu Biegu Rzeźnika?

Ania Kącka: Tak, z Eweliną Matułą zapisałyśmy się z takim zamiarem. W zasadzie, gdyby tego roku trasa nie została zmieniona, to byśmy ten rekord zrobiły. Na 76 km mając już i tak większe przewyższenie niż na starej trasie, czas na zegarkach pokazywał około 9 h i 30 min. W ten rezultat celowałyśmy. Trasa jednak była dłuższa, a do mety musiałyśmy pokonać jeszcze kilka kilometrów.

Twoim trenerem jest również członek Buff Pro Team Marcin Świerc, jest wymagający?

Ania Kącka: Marcin jest wymagający, ale w pozytywnym znaczeniu. Jeśli zaplanuje trening, trzeba go zrobić. Dla mnie też nie ma innej opcji, podporządkowuje się.

Ania Kacka sklep biegacza warszawa powiśle

Ania Kącka w Sklepie Biegacza Warszawa-Powiśle

Jesteś konsekwentna w tym co robisz, ale jak radzisz sobie, gdy popularnie mówiąc „nie chce się”?

Ania Kącka: Mam zaplanowany dzień od A do Z. Na co dzień jestem projektantem graficznym i UX. Wiem, że jeśli do któregoś momentu nie wstanę, to później już nie zdążę pobiegać. Po normalnej pracy mam jeszcze swoje zlecenia i obowiązki. Rzadko się zdarza wolny wieczór.

Co uważasz za Twój największy sukces dotychczasowy w bieganiu?

Ania Kącka: Największy sukces do tej pory v-ce Mistrzostwo Polski na Ultradystansie wywalczone w Szczawnicy. Uważam tak nie tylko przez pryzmat zajętego miejsca i uzyskany tytuł, ale także na czas, który wykręciłam.

Krótki staż biegowy, szybko pniesz się w górę, a czy zdarzyły się przy tym potknięcia?

Ania Kącka: Tak, gdy zmieniłam pracę ze zdalnej na stacjonarną i zaczęłam dojeżdżać do biura, co zajmuje dodatkowy czas. Intensywny tryb życia sprawił, że zabrakło czasu na  właściwy odpoczynek i regenerację. Przyplątała się anemia, rozchwiała gospdarka wodno-elektrolitowa. To miało swoje odzwierciedlenie w bieganiu, podczas startów czułam się słabo.

Dość często słyszy się o anemii wśród biegaczy, Jak udało Ci się z nią uporać?

Ania Kącka: Zaczęłam po prostu zwracać uwagę, aby w posiłkach były produkty zawierające żelazo. Dodatkowo je też suplementowałam.

Plany na ten rok?

Ania Kącka: Chcę startować na dystansach pomiędzy 50-60 km. Na tych się czuję najlepiej. Jednocześnie pragnę pracować nad szybkością Najważniejszym tegorocznym startem będzie Lavaredo Ultra Trail, wracam też na OCC. Mam nadzieję, że w tym roku trafię na lepszą pogodę

Twoje największe marzenie biegowe?

Ania Kącka: UTMB na razie jest dla mnie za długie, z kolei zastanawiam się nad startem w CCC., choć na pewno nie w tym roku. Jednym z marzeń pozostaje Gore-tex Transalpine Run [7 Etapów przez 3 Państwa: Niemcy, Austria, Włochy, łącznie: 267 km]. Podoba mi się forma rywalizacji biegu – podobnie jak w Rzeźniku, biegnie się w parach

Na koniec, czego byś życzyła biegaczom?

Ania Kącka: Oczywiście braku kontuzji, szczęściu w losowaniach na biegi, podczas startów wymarzonej pogody i wyników. Żeby w ciągu dnia udawało się znaleźć czas na trening. Ale też rozsądku i dystansu. Żebyśmy trenowali wtedy, gdy tego pragniemy i potrzebujemy. Tak, aby sport przynosił czystą radość, dawał wytchnienie od codziennych trosk, a nie stał się kolejnym obowiązkiem, czy męczącą obsesją.

baner Buff Polska