Kąpiele w wodach otwartych? Ewentualnie latem, najlepiej w ciepłych krajach? Są tacy, co preferują chłód i cieszą się z nadejścia zimy, z rozpoczęcia sezonu morsowania. Morsów można spotkać zazwyczaj weekendami nad jeziorem czy morzem. Choć na ich widok spacerowicze jeszcze bardziej zaciągają czapkę na głowę, dopinając przy tym kurtkę i mamroczą pod nosem „brrr, zimno”. Co jest w tym więc takiego, że do grona miłośników zimowych kąpieli dołącza coraz więcej osób?

Ma to w sobie to coś, że gdy się spróbuje, to ciągnie by znów to powtórzyć – przyznają uczestniczy niedzielnych kąpieli nad Zatoką Gdańską. Do wody wchodzą całe rodziny.

– Morsowanie jest niemal dla każdego. Są pewne ograniczenia, ale zazwyczaj barierą jest nasz strach. Wystarczy tylko zrobić pierwszy krok, tak jak w bieganiu – dodają.

Zalety morsowania

Oczywiście zalet tej formy aktywności można by wymieniać wiele, m.in należą do nich:

  • hartowanie organizmu m.in. zwiększeniu odporności;
  • korzystny wpływ na stan skóry;
  • łagodzenie bólu mięśni;
  • korzystny wpływ na walkę z depresją;
  • pomoc w zgubieniu zbędnych kilogramów;
  • poprawie jakości snu;
  • pomoc w detoksykacji organizmu.

Hartowanie organizmu – nie dla wszystkich

Najczęściej wymieniana z zalet to wspomniane hartowanie  organizmu, a więc m.in. zwiększenie odporności. Nie można jednak zagwarantować, że dzięki zimnym kąpielom przestaniemy chorować. Morsowanienie sprawi, że zajdą procesy w organizmie, które wzmocnią nasz układ, ale jest tylko jednym z elementów. Po pierwsze istotne, by organizm przyzwyczajać do zimna stopniowo. Nie przesadzać z długością przebywania w wodzie od razu, tylko po to by pokazać jakim się jest twardzielem. Przed pierwszą próbą warto skonsultować możliwość wykonywania tej formy aktywności ze specjalistą. Kąpiele te są bowiem niewskazane głównie dla osób cierpiących na niewydolność krążeniowo-oddechową, bądź niektóre przebyte choroby np. borelioza.

Łagodzenie bóli mięśni

Zwłaszcza sportowcy z głównych zalet doceniają łagodzenie bóli mięśni. Ciężki trening powoduje mikroskopijne uszkodzenia we włóknach i zapalenia w tkance mięśniowej. Popularne „zakwasy”, choć poprawnie zwane zespołem opóźnionej bolesności mięśniowej mogą wystąpić po 24-48, a nawet do 72 godzin po zakończeniu ćwiczeń. Badania wykazały, zimna woda obniża temperaturę uszkodzonej tkanki i obkurcza naczynia krwionośne, przez co zmniejsza obrzęk i stan zapalny, a nawet znieczula zakończenia nerwowe, uśmierzające ból. Dlatego też widok zawodowców zanurzających się w wannach czy beczkach z zimną wodą nikogo nie dziwi. Nie trzeba być wcale zaawansowanym sportowcem, taka forma regeneracji korzystnie wpłynie na każdego, zwłaszcza po ciężkim treningu.

Morsowanie a odchudzanie

Podczas kąpieli w zimnej wodzie organizm musi się rozgrzać, tym samym zwiększa spalanie kalorii. Ciało ludzkie (w najprostszym podziale) zawiera dwa rodzaje tkanki tłuszczowej: biały tłuszcz oraz brązowy. Biały gromadzi się, gdy konsumujemy więcej niż nasze ciało potrzebuje do funkcjonowania. Nadmiar gromadzi się w naszej talii, dolnej części pleców, szyi i ud, krótko mówiąc, jest tym, który staramy się wyeliminować. Brązowy tłuszcz pozwala utrzymać ciepło i jest według Joslin Diabetes Center z Harvard Medical School aktywowany, gdy wystawiamy ciało na działanie niskich temperatur. Prowadzone w 2009 r. badania wykazały, że już tylko biorąc codziennie prysznic w zimnej wodzie można stracić do ok. 5 kg w ciągu roku. Choć chyba nie trzeba przypominać, że na zgubienie zbędnych kilogramów wpływa głównie dieta i aktywność fizyczna.

O czym pamiętać przed pierwszym wejściem?

Zazwyczaj jedyną rzeczą, która nas ogranicza (wykluczając aspekt zdrowotny) jest wspomniany na początku strach. Morsowanie to w pewnym sensie wychodzenie poza strefę komfortu. Najbezpieczniej znaleźć morsującą w okolicy grupę i przyłączyć się do niej. Przed wejściem należy pamiętać o odpowiedniej rozgrzewce. Może to być trucht, pajacyki itp. Powinno się unikać picia alkoholu, ciepłej herbaty czy też kawy przed. Pierwsze wejście nie jest łatwe. To jest swego rodzaju szok dla organizmu. Zwłaszcza odczucie zamarzania stóp nie należy do przyjemnych. Można nieco sobie ulżyć, korzystając z butów neoprenowych.

W morsowaniu jest jednak coś, co przyciąga – euforia po. Nawet jeśli ktoś wchodzi z lekko ponurą miną do wody, wychodzi szczęśliwszy. Wszystko dzięki wydzielanym endorfinom „hormonom szczęścia”, a dokładniej odpowiada za to hormon beta endorfiny, powodujący zmniejszenie bólu, działający jak morfina, wywołująca błogostan. Dlatego m.in. morsowanie korzystnie wpływa na walkę z depresją. Najważniejsze, to nie bić rekordów przetrwania w zimnej wodzie. Nie o to w tym chodzi.

Zastanawiasz się dlaczego morsy nie pływają, tylko stoją w wodzie, mając ręce w górze? W  zimnej wodzie łatwiej o wyziębienie podczas ruchu. Nie zanurzają głowy ani rąk, bo są to najbardziej czułe punkty. Nie tylko ze względu na trudności w ubraniu się przy minusowej temperaturze po kąpieli (jeśli nie mamy zaplecza w którym możemy się schować i spokojnie przebrać, ubranie się bywa to sporym wyzwaniem). Nie zagłębiając się mocno w fizjologię, zimno działające na okolice nosa i ust (nasze receptory) pobudza układy współczulny i przywspółczulny, co prowadzić może do zaburzeń pracy serca. Do tego zanurzenie rąk powoduje wzrost ciśnienia tętniczego krwi.

Morsowanie jak i bieganie, zależy od wielu czynników indywidualnych, a jak wiadomo, na różne bodźce potrafimy reagować w odmienny sposób.

Co o morsowaniu mówią sami biegacze?

AGATA

morsowanie AgataMorsowanie to mój sposób na omijanie apteki. Mam również nadzieję, że dobrze oddziaływuje na skórę i cellulit mnie ominie
Poza tym, szczególnie dla kogoś kto jest na życiowym zakręcie, działa dobrze na psychikę, umacniając wiarę w siebie, że jednak się da, że można pokonywać swoje słabości. Więc im zimniej tym lepiej, przynajmniej dla mnie.

AGNIESZKA

Morsowanie - Agnieszka RupińskaOgólnie nie lubię okresu jesieni i zimy, więc trzeba ten okres jakoś sobie urozmaicać. Morsowanie powoduje, że człowiek staje się silniejszy, potrafi przezwyciężyć w sobie kolejną barierę. Jeszcze do niedawna stałam z boku i marzłam obserwując tych co zażywali zimnych kąpieli. Mówiłam sobie wtedy, że nigdy w życiu nie wejdę do tak zimnej wody, że to nie możliwe, żebym wytrzymała. Nie lubię zimna i w sumie nadal go nie lubię, ale przez morsowanie nauczyłam się z tym walczyć. Nie mogę siebie nazwać jeszcze prawdziwym „morsem” bo dopiero co zaczęłam i w zasadzie sama poznaję te tajniki, ale muszę przyznać, że coś tym jest takiego niesamowitego, coś co działa jak narkotyk i do tego daje niezłego kopa.
Morsuję dla jakiś nowych wrażeń, dla sprawdzenia własnego organizmu. Kąpiele w zimnej wodzie hartują organizm i przynoszą wiele korzyści dla zdrowia i naszego lepszego samopoczucia. Tego trzeba spróbować aby poczuć to na własnej skórze, tego szczypania, tego znieczulenia pod wpływem zimna i tego napływu ciepła już po ubraniu się. Do morsowania motywuje mnie grupa innych zwariowanych „morsików”, bez nich nie byłoby to takie fajne

PIA

Pia morsowanieMorsowanie daje mi kopa. Daje mi poczucie, że jeśli mogę przetrwać dyskomfort zanurzania się w lodowatej wodzie, to przetrwam najróżniejsze sytuacje które przyniesie mi życie. Poza tym, po wyjściu czuję się zaje…

ANDRZEJ
morsowanie AndrzejPytanie dlaczego morsuję? Czasami zastanawiam się po co to robię. Lodowata woda, zimno i zawsze dreszczyk przy pierwszym wejściu do wody. Po części jest to forma dyscyplinowania siebie, często zmuszania się lecz zawsze zwycięża ta myśl i chęć aby zrobić to jeszcze raz i nigdy nie żałuję. Niezapomniane przeżycie, mega emocje i duży zastrzyk pozytywnej energii. Gorąco wszystkim polecam to coś fantastycznego
BOGUMIŁA

Morsowanie daje przyjemność na maksa, a na pewno adrenalinę!!! Podwójną przy temperaturze poniżej zera i przy dużych falach. Czy je lubię chyba już pokochałam, bo wspólne morsowanie to wspólna zabawa, poznawanie nowych, pozytywnie zakręconych ludzi i między innymi radość i poczucie więzi. Doznań podczas wejścia i wyjścia nie mam nawet do czego porównać może do efektu odmładzania i regeneracji.