Marcin Rzeszótko jest zawodnikiem Buff Poland Pro Team. Srebrnym medalistą Mistrzostw Polski w długodystansowym biegu górskim 2017 oraz w Skyrunning Ultra. Reprezentant kraju na Mistrzostwach Świata w długodystansowym biegu górskim, a także na Mistrzostwach Europy Skyrunning. Na co dzień ratownik TOPR i trener. Zapraszamy do rozmowy z Marcinem, którą przeprowadziliśmy podczas jego wizyty w Sklepie Biegacza Warszawa-Powiśle.

Na co dzień jesteś trenerem w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem i ratownikiem TOPR, zwłaszcza teraz w okresie zimowym warunki w górach bywają trudne, o czym nie powinno się zapominać ruszając na trening w góry?

Marcin Rzeszótko: Wszystko zależy gdzie się wybieramy. Absolutnym minimum jest telefon. Można nie zabrać picia czy jedzenia, ale telefon po prostu być musi. Co ważne – działający przy niskich temperaturach. Należy pamiętać, dzisiejsze smartfony nie radzą sobie w takich warunkach. Parę razy sam doświadczyłem tego. Będąc w trasie chciałem zadzwonić, ale telefon się rozładował. Nie mogłem go włączyć. Próbowałem ogrzewać. Bez tego minimum nie jesteśmy w stanie wezwać pomocy. Niestety często zdarza się, że sygnał o zagrożeniu dostajemy dopiero, gdy okazuje się, że ktoś nie wrócił do domu czy też nie pojawił się w pracy. Te kilka godzin może zaważyć na życiu. Warto również mieć ze sobą rzeczy zapewniające komfort termiczny oraz mimo wszystko wystarczającą ilość jedzenia i picia.

Załóżmy, biegamy po górach. Jak zachować się, gdy coś nam się stanie na trasie? Poza wezwaniem pomocy. Jak możemy zminimalizować ryzyko wychłodzenia?

Marcin Rzeszótko: Oprócz doraźnych czynności takich jak jakikolwiek wysiłek fizyczny, na taką ewentualność musimy być przygotowani zanim wyruszymy na szlak. Każda warstwa ubrania jest istotna, od bielizny termicznej, po dobrej jakości kurtkę puchową lub primaloft. Warto tu dodać, że ten drugi w przeciwieństwie do puchu, zachowuje swoje właściwości termiczne nawet jeśli jest przemoczony. Dla zwiększenia komfortu możemy przed wyjściem posmarować najbardziej narażone części ciała: stopy, dłonie, twarz i uszy, tłustym kremem. Kolejnym czynnikiem jest dieta oraz sen. Głodni i niewyspani szybciej marzniemy. To wszystko teoria i trudno przewidzieć sytuację wyjątkową taką jak wypadek. Nasz ekwipunek powinien zawierać 120% tego co potrzebujemy na danej trasie. Polecam zabrać ze sobą dodatkową „ciężką” (ok. 350g) puchówkę, folię NRC, dodatkowe rękawiczki, skarpetki oraz wodoodporną kurtkę i spodnie.

Było o telefonie, czy faktycznie jakaś aplikacja, gdy ruszamy w góry jest nam w stanie realnie pomóc?

Marcin Rzeszótko: Tak, aplikacja Ratunek, która precyzyjnie podaje ratownikom naszą pozycję GPS, przez co szybciej mogą dotrzeć do poszkodowanego. Szczególnie podczas mgły i dużego zachmurzenia. Ściągnijmy ją zanim wyruszymy w góry. Aby nasza bateria działała jak najdłużej, jak najmniej korzystajmy z telefonu, a w trakcie gdy potrzebujemy dodatkowego zasięgu warto wyłączyć 3G i przełączyć się na sieć GSM. Dobrą aplikacją nawigacyjną jest Mapy.cz, które są w miarę dokładne i działają w trybie offline.

Przejdę do Twojego biegania. Ze sportem byłeś związany od dziecka, od początku było to właśnie  bieganie?

Marcin Rzeszótko: Wywodzę się z narciarstwa biegowego. Trenowałem w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku. Po kilku dobrych sezonach i 5 medalach Mistrzostw Polski w 2014 roku zakończyłem starty.  Miałem rok przerwy w którym postanowiłem wystartować w dwóch ultramaratonach, choć właściwie dystanse były zbliżone bardziej do maratońskich i spodobało mi się. W biegach narciarskich byłem nieco wypalony, postawiłem na wspinanie i biegi górskie. Obie dyscypliny sprawiają mi dużo radości i satysfakcji. O ile jestem przeciętnym wspinaczem, okazało się, że w biegach górskich potrafię rywalizować i ścigać się z najlepszymi w Polsce. To wszystko połączyło się w taki sposób, że z powrotem zacząłem rywalizować, jeździć na zawody ale przede wszystkim czerpać z tego frajdę. Jeśli przestanie mi to sprawiać przyjemność, przestanę. Lubię mieszać treningi biegowe ze wspinaczkowymi, a w zimie ze skiturami i biegówkami, szczególnie w takim miejscu jak w Zakopanem. To nie pozwala na monotonię i nieustannie motywuje do bycia lepszym.

Marcin Rzeszótko

Marcin Rzeszótko w Sklepie Biegacza Warszawa-Powiśle

Przesyt biegówkami, ale jesteś trenerem?

Marcin Rzeszótko: Byłem zmęczony jako zawodnik. Chyba mogę powiedzieć, że otarłem się o poziom zawodowstwa będąc 4 lata w Kadrze Młodzieżowej i startując parę razy w Pucharze Świata.  Byłem zmęczony rygorem startowym, brakiem wyraźnego progresu i utraciłem satysfakcję z tego co robię. Praca trenera jest czymś innym, już od pierwszego treningu, który prowadziłem czułem, że naprawdę chcę to robić. Przerwa była mi potrzebna, a praca z młodzieżą, najpierw w klubie, później w szkole, śledzenie ich postępów sprawia trudną do opisania radość i poczucie spełnienia. Nie zrezygnowałem zupełnie z biegówek ale trenuje na nich zdecydowanie mniej [W tym roku Marcin wystartował w Mistrzostwach Polski Seniorów zdobywając srebrny medal w sztafecie 4×10 km].

Start dla przyjemności nie z obowiązku?

Marcin Rzeszótko: Oczywiście, każdy start to przyjemność, w przeciwnym wypadku nie staję na linii startu. Lubię to uczucie, rywalizacji i stresu, który raz jest większy raz nie.  Zaskakuje mnie, że czasem mimowolnie rozmyślam i nie mogę spać tak jak np. podczas tegorocznego Biegu Marduły jednak radość na mecie wszystko rekompensuje.

Nakręcałeś się ustalając sobie miejsce lub czas?

Marcin Rzeszótko: Trochę tak. Może dlatego, że był to pierwszy start w sezonie.  Nie wiem do końca czym jest podyktowany ten stres, czasami się tak zdarza.

Biegówki, dobre dla biegaczy?

Marcin Rzeszótko: Mamy coraz więcej form aktywności typowo zimowych, które pomagają nam w rozwinięciu formy bądź też jej podtrzymaniu. Przemek Sobczyk, Natalia Tomasiak trenują na skiturach na biegówkach zaś Robert Faron. I u nas i za granicą obie te dyscypliny są popularną zimową aktywnością biegaczy. Duża grupa wykorzystuje te formy  w swoich treningach. Choćby znany w środowisku Kilian Joernet, ale też zwycięzca UTMB Francois D’HAENE. Można odnieść wrażenie patrząc na kalendarz imprez, że sezon biegowy się nigdy nie kończy. W Tatrach widać zdecydowanie, że ludzie odkładają buty biegowe, a przechodzą na skitury. Na Kasprowym ostatnio spotkałem ok. 80 osób, pośród nich także tych z powodzeniem startujących w biegowych zawodach.

Skoro o tradycyjnym bieganiu mowa, Twój pierwszy start?

Marcin Rzeszótko: W biegach górskich w wieku 15 lat pierwszy raz stanąłem na starcie. Sporadycznie startowałem do 18 roku życia, a później z powodu decyzji trenera biegów narciarskich, ograniczyłem aż w końcu zrezygnowałem ze startów. Przerwa trwała 4 lata. Pierwszy start po niej to 1x Babia Góra. Była to kompletna niewiadoma, pierwszy raz tak długi dystans, ale spodobało mi się.

Byłeś w kadrze Polski biegaczy narciarskich, sadziłeś, że dostać się do biegowej też masz szanse?

Marcin Rzeszótko: Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Startując w zawodach na Babiej Górze chciałem po prostu ukończyć w dobrej formie. Gdy jednak zobaczyłem, że Ania Figura biegnie za mną, skończył się zachowawczy bieg i przyspieszyłem. Mimo popełnionych błędów na trasie, byłem 3. Wiedziałem, że mogę się lepiej przygotować i nawiązać rywalizację z najlepszymi zawodnikami. Kolejne biegi pokazały, że się da, trzeba tylko nieustannie podnosić swój poziom biegowy, co staram się robić. Tegoroczne zawody m.in. Bieg Marduły i niesamowita szarża Bartka Przedwojewskiego. Pokazały ile jeszcze można urwać z kilkuletnich rekordów. Takie zawody i on sam jako osoba, to olbrzymia dawka motywacji. Nie da się ukryć, że wspólnie z Marcinem Świercem podnieśli poziom polskich biegów górskich.

Wspomniałeś o błędach, jakie największe zdarzały Ci się na trasie?

Marcin Rzeszótko: Chyba zawsze można przeanalizować coś co można było zrobić lepiej. Błędy są nieodłączną częścią.

Jednak to one uczą nas najbardziej?

Marcin Rzeszótko: Tak, najgorsze, że czasem do nich wracamy. Najczęstszym błędem wydaje się być niewłaściwe odżywianie, ale i niepotrzebna praca przed zawodami, zła logistyka. Nie ma jednak złotego środka. Błędy zdarzają się wszystkim także  zawodnikom na światowym poziomie.

Twoje plany na przyszły rok?

Marcin Rzeszótko: Planuję strat w Mistrzostwach Polski na Wielkiej Prehybie, Bieg Marduły, Mistrzostwa Świata w Karpaczu 2x Śnieżka lub Buff Epic Trail, to zależne od tego czy uda się dostać do reprezentacji.

W drugiej części sezonu planuję zaś OCC, a jeśli nie tam to Mistrzostwa Świata w Skyrunning. Do tych zawodów będę dopasowywać starty towarzyszące w biegach alpejskich, najpewniej te w pobliżu Zakopanego, może ewentualnie jeszcze Złoty Półmaraton rozgrywany w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Biegowego, może Limone Extream i Dolomite Skyrace we Włoszech.

Twój ulubiony bieg?

Marcin Rzeszótko: Uwielbiam biegi w Tatrach. Ulubione to Bieg Marduły oraz Ultra Granią Tatr. Bardzo podobały mi się zawody w Karpaczu 2x Śnieżka. Obserwując takie zaangażowanie organizatorów, możemy być spokojni o przyszłoroczną organizację Mistrzostw Świata.

Trzymamy kciuki za realizację planów!

baner Buff Polska