Maja Makowska od 8-roku życia choruje na cukrzycę. W młodzieńczym wieku marzyła o motorze, ale za odłożone pieniądze trzeba było kupić pompę insulinową. Nie mogła tego przeboleć. Cieszyła się, gdy wyjechała na studia. Wyrywając się z kontroli rodzicielskiej pozwalała sobie na imprezy, alkohol, podjadanie. Waga wzrosła do 85 kg przy wzroście 171 cm, do tego wyniki badań pogarszały się. Postanowiła wziąć się za siebie. Mai diabetolożka z aktywności zalecała spacery i spokojną jazdę rowerem, wszystko ponad to – biegi długodystansowe, siłownia mogły być praktykowane na własną odpowiedzialność. To jednak ten kierunek Maja postawiła obrać. Jeszcze parę lat temu trzydziestokilometrowy bieg z przeszkodami w Tatrach był wyczynem z pogranicza fantastyki. Rzeczywistość okazała się bardziej łaskawa – odrobina strategicznego planowania, trochę ryzyka i udało się. Jak już załapała sportową zajawkę było po niej. W tym roku sięgnęła po tytuł Wicemistrzyni Polski w triathlonie na dystansie średnim w swojej kategorii wiekowej.

Miała być socjologia i antropologia, a padło na sport? Triathlon skradł Twoje serce?

Maja Makowska:  Zaczęłam studiowanie socjologii jeszcze przed tym jak zaczęło się jakiekolwiek uprawianie sportu. W trakcie studiowania na Uniwersytecie Gdańskim zaczęłam biegać (aby schudnąć). Brałam udział w biegach na 10 km w Gdyni i tak rozkwitała moja miłość do biegania. Po licencjacie przeprowadziłam się do Warszawy, gdzie zaczęłam trenować crossfit. Długo szukałam swojej „sportowej drogi”.  Próbowałam wielu rzeczy: wioślarstwa, biegów z przeszkodami, podnoszenia ciężarów, zumby, klasycznej siłowni i fitnessu, dopóki nie zobaczyłam na własne oczy jak wygląda triathlon ;)

Jako, że nie lubię zostawiać niedokończonych spraw zdobyłam tytuł magistra z socjologii i antropologii społecznej, ale obecnie planuję zacząć studia na AWFie.

Jak w Twoim przypadku na zamiłowanie do sportu patrzyli lekarze i rodzina?

Maja Makowska: Obecnie osobom chorujących na cukrzycę typu 1 zaleca się spokojne spacery, rekreacyjną jazdę na rowerze, dlatego ani rodzina, ani lekarze nie byli początkowo zbyt przychylni moim zmaganiom. Bali się, że (co było uzasadnione), że mój poziom  cukru będzie  spadał, a ja nie zdążę wystarczająco szybko zareagować na hipoglikemie.

Teraz rodzina jest bardziej spokojna?

Maja Makowska: Niestety nie, dalej się o mnie martwią… Mimo, że na cukrzycę choruje już od 8 roku życia, cały czas zdarzają się sytuacje których nie jestem w stanie przewidzieć. Mogę mieć idealnie wyrównane poziomy cukru, a pojawi się jakiś element stresowy i już cukier skacze. Z hipoglikemia jest podobnie, czasem wystarczy zmienić miejsce wkłucia i już insulina inaczej się wchłania.

Cukrzyca a długotrwały wysiłek, jak choćby zmagania triathlonowe, nie ma przeszkód aby je łączyć? Czy w trakcie treningów/startów musisz kontrolować pomiar cukru?

Maja Makowska: Przeszkodami bym tego nie nazwała, traktuję to po prostu jako kolejne wyzwania do pokonania. 17 lat z cukrzycą to dość spory czas, żeby nabrać niezbędnego doświadczenia. Podstawą, zarówno w życiu jak i podczas startów jest ścisła samokontrola. Staram się kontrolować poziomy cukru tak aby były w bezpiecznych granicach, czyli unikać hipo- i hiperglikemii, które nie dość, że obniżają moją sprawność podczas treningów i startów, to jeszcze mogą spowodować komplikacje zdrowotne.

Intensywna insulinoterapia w moim wydaniu polega na wykonywaniu kilku wstrzyknięć insuliny na dobę za pomocą penów, które muszę mieć stale przy sobie, podobnie jak glukometr. Istotny dla poziomu cukru jest  rodzaj wykonywanego treningu, o czym przekonałam się dopiero po kilkunastu latach chorowania.

Na przykład trening interwałowy, podczas którego wchodzę w „mocny beztlen” powoduje odpowiedź hormonalną objawiającą się wzrostem glikemii. Na szczęście większość moich treningów odbywa się w zakresach tlenowych, gdzie cukier zachowuje się dość przewidywalnie, czyli zazwyczaj spada.

Czy zdarza się, że z powodu skoków cukru musisz przerwać trening bądź start w zawodach mimo przygotowań?

Maja Makowska: Oczywiście, że tak. Na szczęście nie zdarza się to zbyt często. Cały czas muszę pamiętać o tym, że niezależnie od moich chęci, to cukrzyca a nie triathlon czy bieganie jest na pierwszym miejscu. Nie jestem zawodowcem, nie walczę o „pudło”. Daje sobie prawo do odpuszczenia, kiedy mam słaby dzień lub czuję że jestem przemęczona.

Zbyt niski cukier to efekt podobny do „ściany”, którego doświadczać mogą również zdrowi ludzie, znany chociażby z maratonów. Tylko w przypadku osoby chorej na cukrzycę pogłębianie takiego stanu może prowadzić do utraty świadomości, w ekstremalnych przypadkach nawet do śmierci. Przy wysokiej glikemii organizm dąży do pozbycia się nadmiaru cukru z moczem, przez co następuje odwodnienie, to obniżona sprawność, zakwaszenie organizmu, skurcze itd.

Maja Makowska

Jako diabetyk, czym odżywiasz się na trasie długich zmagań? Tradycyjne żele wchodzą w grę?

Maja Makowska: Odżywiam się głównie żelami i zjadam ich całkiem sporo podczas zawodów. Często mam również ze sobą tabletki dextro. Zajmują mało miejsca i szybko podnoszą poziom cukru.

Obecnie także zawodowo związana jesteś ze sportem, pracując w Sklepie Biegacza Warszawa Powiśle, jest to dla Ciebie połączenie pasji z pracą?

Maja Makowska: Jak najbardziej. Świetnie się czuje w takim klimacie. Sprzedaż jest tylko jednym z aspektów w Sklepie Biegacza, cały czas dzieje się tam mnóstwo rzeczy. Najbardziej cieszy mnie kontakt z ludźmi, którym mogę pomóc. Poprzez wymianę doświadczeń i refleksji z klientami cały czas sama codziennie uczę się nowych rzeczy, zdobywam również ogromne doświadczenie, ale to wszystko  dzięki ekipie z którą mam przyjemność pracować! Pozdrawiam serdecznie.

Chcesz zostać pierwszą kobietą w Polsce zmagającą się z cukrzycą, która ukończy pełnego Ironmana?

Maja Makowska: W Polsce… Może ;) Nie tylko ja szykuję się na zdobycie tytułu Ironmana. W 2018 r. razem z Teamem Aktywni z Cukrzycą startujemy w  Mainova Ironman Frankfurt.

Jako partnerzy ogólnopolskiej kampanii Dłuższe Życie z Cukrzycą skupiamy się na uświadamianiu społeczeństwa o zagrożeniach związanych z powikłaniami cukrzycy i dokładamy wszelkich starań, żeby dawać dobry przykład. I pokazać, że cukrzyca to nie wyrok!

Przy cukrzycy typu 2, która dotyka około 90% chorych, wysiłek fizyczny jest traktowany na równi z leczeniem farmakologicznym, więc próbujemy „sprzedać” nasze pomysły jak największej rzeszy ludzi. Ogromną satysfakcję sprawia mi fakt, jeśli uda się kogoś namówić na ruszenie się sprzed przysłowiowego telewizora i zachęcenie do aktywności choć jednej osoby.

Obecnie trenuję nie tylko swoje ciało, ale również umysł i podejście do cukrzycy. Potknięcia i błędy są nieuniknione, ale wyciągnięciem odpowiednich wniosków pozwoli zajść daleko!

Maja Makowska

No właśnie, chorując na cukrzycę, jak pokonać swoje obawy? Zrobić ten pierwszy krok w kierunku aktywnego trybu życia?

Maja Makowska: Najważniejsze to zaczynać powoli i dokładnie obserwować swój organizm. Musimy pamiętać, że wysiłek fizyczny obniża poziom cukru, dlatego warto ze sobą zawsze mieć coś słodkiego. Dobrze,  jest też zacząć wysiłek z odrobinę wyższym cukrem np. 140-150 żeby spadek powysiłkowy nie doprowadził od razu do hipoglikemii. Stopniowo później można próbować ze zmniejszaniem insuliny doposilkowej i ‚uzupełnianie’ jej wysiłkiem. Warto też stawiać w posiłkach na węglowodany złożone, które dłużej utrzymają poziom cukru we krwi. Tak jak wspominałam to my mamy kierować cukrzycą, a nie ona nami! Systematyczna kontrola i szybkie reagowanie pozwoli nam na długie życie bez powikłań i na równi ze zdrowymi ludźmi.

Przygotowania Mai można śledzić na profilu Sugar Woman

baner pegasus 35