To możesz, tego nie możesz – znane nam słowa już od urodzenia. Towarzyszące nam na co dzień przez całe życie. Pchające niekiedy nie w tę stronę co trzeba, w końcu zakazane smakuje najlepiej. Psychologowie już od 60-tych lat XX wieku próbują badać dlaczego tak właśnie jest. Zgodnie z koncepcją Brehma wynika to z tego, że nie lubimy być ograniczani. Jeśli tak jest, chcemy odzyskać wolność.

Gdy mamy 15 lat wydaje nam się, że jesteśmy najmądrzejsi na świecie. Rodzice się nie liczą. Nie mają głosu, a być może się nie interesują się tym co robimy. Szukamy czegoś co jest nasze. Chcemy akceptacji, miłości. Tak było ze mną. Mieszkałem z rodzicami. Oni najlepiej wiedzieli kim mam być. Ojciec chciał bym był mechanikiem. Pomysł być może dobry, tyle, że dla niego, nie dla mnie. Nie potrafiliśmy się dogadać. Ciągłe – to rób, tamtego nie. Mama się bała cokolwiek odpowiedzieć. Największą wolność miałem na podwórku czy też w klubie. Rodzice nie dali mi szansy bym nauczył się odmawiać – mówić nie. Nie miałem nic swojego, tylko zakazy i nakazy. Znalazłem ludzi, starszych od siebie, którzy mi zaimponowali. Poszedłem tą drogą. W świat kolorowych snów o których tyle mówili. Chciałem być jak oni. Pod pretekstem uciekałem z domu i wychodziłem na miasto – tak początki narkomani wspomina Jerzy Górski. Na podstawie życiorysu którego powstał film „Najlepszy” reżyserii Łukasza Palkowskiego oraz książka o tym samym tytule Łukasz Grass.

Film to dwa życia, które określam jako tamto – czarne i to nowe – prawdziwie kolorowe. Gdy obserwowałem plan filmowy i „czarne sceny”, nie bardzo mi się podobało. Jak się okazało nagrywania podzielone było na dwie części. Ta druga była kolorowa. Dałem reżyserowi i aktorom wolność. Dla nich ta produkcja nie była łatwym zadaniem, w końcu wciąż żyję. Gdy oglądałem film po raz pierwszy na pokazie przedpremierowym, kibicowałem Jurkowi. Oglądałem go bardziej jako widz –  opowiada Jerzy Górski.

Zawsze chciał być najlepszy, nawet podczas zwykłych zabaw w rzucaniu kamieniami. Trenował gimnastykę. Choć był dobrze zapowiadającym się sportowcem, narzucane ograniczenia przez ojca sprawiły, że szukając czegoś swojego – został narkomanem. Wg lekarzy miał już nie żyć, był na dnie, a wyjść z niego pozwolił mu sport i cel jaki sobie postawił – ukończyć triathlon na dystansie Ironmana, a właściwie na dystansie dwukrotnie dłuższym. Sport okazał się być właściwą drogą, bo zatęsknił za emocjami. Zaczęło się od biegania na dystansie 1700 m w ośrodku. Był to element terapii. Dla Jerzego Górskiego skuteczny. Z czasem zwiększał dystans.  Był zakochany w bieganiu. Zaczął też pływać. Wydawało mu się, że potrafi.  W swoim pierwszym starcie w Triathlonie wyszedł ostatni z wody. Potrzebował 30 minut na pokonanie 1 km. Zaczął się uczyć. Rok później wystarczyło już tylko niecałe 14 min. Zaczął zdobywać medale Mistrzostw Polski i dostał się do kadry. W 1990 roku w Alabamie zdobył tytuł mistrza na dystansie Double Ironman (8 km pływania, 360 km jazdy na rowerze i 84 km biegu) meldując się na mecie w czasie 24 godzin 47 minut i 46 sekund.

Dziś jego historia jest inspiracją dla wielu. Sam został ambasadorem projektu „Zażyj Wolności” – programu w ramach profilaktyki uzależnień.

Wolność to możliwość podejmowania decyzji samodzielnie. Prawo wyboru do dobrych, ale i złych decyzji. Możliwość tworzenia własnej drogi, zbierania własnych doświadczeń. Ta droga to pasja. Taka droga, która prowadzi nas przez życie. Dzięki której stawiamy kolejne cele, realizujemy je. Tylko ta droga nie może grozić ani mi ani mojej rodzinie. Wybrałem bieganie, potem padło na triathlon. Pokonałem narkomanie, bo zacząłem ćpać życie. Zbudowałem siebie od nowa – mówi Jerzy Górski. Dodając – nawet jeśli macie ciężko, bo ktoś chce byście poszli inną drogą np. rodzice. To wasza droga. Wasza wolność. Rodzice są po to by wspierać, pokazywać, a nie tylko ostrzegać i rozkazywać. Będzie lżej, jeśli tak będziemy się zachowywać. Nawet jak coś się stanie, wypadniemy na chwilę z naszej drogi, to łatwo na nią wrócimy. Najważniejsze to mieć drogę.

– Cały czas jesteśmy narażeni na różne rzeczy. Najważniejsze to mieć coś swojego. Nie ważne ile mamy lat. jakie zajmujemy stanowisko. Mieć coś co daje nam siłę. Ludzie mówią mi, że jestem silny, ale to nie prawda. Jestem słaby. Tylko wiem, gdzie jest moja słabość i tego nie robię. Mija 33 lata od momentu kiedy wszedłem do MONARu. Musiałem rzucić prawie 100 papierosów dziennie, które paliłem, spore dawki heroiny, którą brałem. To dla mnie była wolność. Ja sam przekroczyłem bramę. Sam decydowałem. Jak ukończyłem leczenie, mogłem wszystko, pić piwo, mocną kawę… Jednak w życiu ważne są zasady. Stworzyłem życie takie jakie chciałem. Dziś mam fantastyczną pracę, córki. Robię co chcę. Dążę do szczęścia. Jest  co normalne, przerywane problemami życiowymi. Trzeba wiedzieć co jest dla mnie słabe – zwraca uwagę.

Film „Najlepszy” do kin trafił 17 listopada. Podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych otrzymał Nagrodę Publiczności.

Zdjęcie główne: Fot. projekt Zażyj Wolności

Baner Nike Shieldpack