10 miast w Polsce, w każdym grupa pozytywnie zakręconych ludzi, którzy wzięli udział w wykręcaniu kosmicznych czasów na dystansie 10 km w ramach Najszybszej Dychy w Życiu zorganizowanej przez SKLEP BIEGACZA. Wyrwali się z domów pod osłoną nocy, ale i także… z wesela, by nie przegapić ostatniej takiej szansy. Silny wiatr i deszcz nie były w stanie przeszkodzić w zdobyciu nowych „rekordów życiowych”.

Pobiłem swoją życiówkę na 10 km. Zacząłem o 2.00 i skończyłem o 2.08. 8 min na 10 km to chyba niezły czas i to w dodatku pomimo deszczu. Wszystko to dzięki ludziom i organizatorom, którzy się zebrali w sklepie biegacza. Deszcz i imprezowicze z klubów Gdyńskich to był miły dodatek, który poprawiał wszystkim humor – relacjonuje Piotr uczestnik Najszybszej Dychy w Życiu.

Marcin z Gdyni dodaje – przebiegając obok tętniących nocnym życiem lokali na Skwerze Kościuszki, usłyszeliśmy od rosłego mężczyzny domniemam stałego bywalca rejonu i miłośnika nocnych atrakcji – biegacze, szacunek ludzi ulicy. Nawet mi by się nie chciało o tej porze i w taki deszcz.

Podobnie było w Krakowie, Krzysztof napisał – było super. Mój pierwszy nocny bieg. Miny ludzi wychodzących z knajp. Bezcenne. 

Najszybsza Dycha w Życiu

Najszybsza Dycha w Krakowie

Paweł po biegu wspomniał –  Oczko mi trochę z niewystania klapie. Druga z rzędu zarwana noc na bieganie. Czy warto się wybrać?” Takie myśli chodziły mi po głowie przed Najszybszą Dychą w Życiu, Siedząc tak na kanapie i rozmyślając, oczko delikatnie klapło i po krótkiej drzemce wszelkie wątpliwość uleciały gdzieś hen hen daleko. Zebrałem się bezszelestnie, aby nie budzić rodziny. Zauważył mnie Lupus, mój Alaskan Malamut, który nie wiem czemu postanowił zabrać się na bicie życiówki na 10 km…a może nie wiedział co go czeka. Cóż zrobić zapakowałem pasażera do auta.

1…2…3 i dotarliśmy. W Sklepie biegacza powitano nas bardzo miło, Lupek, najlepiej przebrany biegacz dostał nawet swoją miskę z wodą, za co bardzo dziękujemy. Ale nie ma to tamto, czas pędził nieubłaganie i trzeba było odpalać silniki. Bić rekord na 10 km. Czułem się prawie jak Han Solo przed biciem rekordu prędkości Sokołem Millenium w drodze na Kessel. I tak punkt 2:00 spod Sklepu Biegacza wyruszyła szalona ekipa na 10 km przygodę. W świetle lamp ulicznych i czołówek, w deszczu, przeskakując kałuże, lub w nie wpadając pokonaliśmy dwie 5 km pętle. Po drodze zdobywaliśmy szacunek innej, dosyć licznej grupy osób, która balując zakrzywiała nie tylko czasoprzestrzeń tak jak my. Byliśmy dopingowani, zapraszani na nawadnianie. Po godzinie, a raczej po 1 minucie dotarliśmy na metę. Są nowe życiówki. Prawdopodobnie była to ostatnia szansa na taki bieg, przynajmniej w Polsce. Zatroszczą się o to nasi reprezentanci na Wiejskiej w Warszawie. Ekipa Sklepu Biegacza przygotowała bardzo dobrą imprezę. Jeszcze raz dziękujemy z Lupkiem za miłe przyjęcie.

Po biegu na uczestników czekał smaczny posiłek.

Partnerami wydarzenia byli SQUEEZY Polska oraz BUFF Polska.

baner Buff Polska