Birchwood, Warrington w Wielkiej Brytanii, spokojna okolica, nie brakuje zieleni. To tu znajduje się europejska centrala New Balance, amerykańskiej marki założonej przez Anglika Wiliama J. Riley, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych.

Historia

Po wejściu na ceglanym korytarzu duży oświetlony napis „Our story begins in Boston, Massachusets 1906” (Nasza historia zaczęła się w Bostonie) przypomina jak bogatą historię New Balance ma już za sobą. Mimo, że dla samej Anglii dużo krótszą, pierwsza fabryka (zarazem pierwsza zagraniczna) utworzona została w 1982 r we Flimby. Idąc dalej krótki korytarz ozdabiają antyramy nawiązujące do ważnych wydarzeń.

historia New Balance

Wśród nich jedne z pierwszych butów wyprodukowanych przez New Balance po wielu latach działalności. Od początków firma tworzyła elementy wspierające obuwie. Inspiracją były biegające kury. Ich trzy palce oparte w wyjątkowy sposób potrafią utrzymać równowagę. To zapoczątkowało powstanie wkładek w kształcie trójkąta. Chodziło o stworzenie trzech punktów podparcia, by zwiększyć komfort pracowników spędzających wiele godzin w ciągu dnia na nogach. To w tym specjalizowała się firma przez swoje pierwsze ponad 30 lat funkcjonowania. Buty wyprodukowano dopiero w 1938 r dla klubu sportowego Boston Brown Bag Harriers.. Założyciel był tak pewny swojego produktu z kangurzej skóry, że niezadowolonym posiadaczom gwarantował zwrot pieniędzy. Oferta szybko się rozrosła. Można było znaleźć buty dla bejsbolistów, tenisistów i bokserów, wciąż nie zapominano o bieganiu. Szukano nowych rozwiązań technologicznych.

historia New Balance

Symbol „N”

Charakterystyczne „N” na butach nie jest takie stare. Pojawiło się dopiero w latach 70-tych. Choć firma rozwijała się szybko brakowało jej identyfikacyjnej tożsamości. Twórcą został Terry Heckler. Początkowo zarzucano podobieństwo i nawiązanie do innej znanej marki, debiut symbolu okazał się jednak udany.

Pierwsze buty z „N”- model 320, został uznany za najlepszy but dla biegaczy wg „Runner’s World”. Dlaczego oznaczenie wg cyfr? Mamy tendencję do wyrabiania sobie opinii na temat czegoś po samej nazwie. New Balance chciał tego uniknąć. Z założenia opinia miała być wyrabiana na bazie produktów. Czy nazwa może odgrywać aż tak istotną rolę? W rozmowach  z przedstawicielami innych krajów przekonaliśmy się, że tak. W końcu w różnych krajach dane słowo może znaczyć co innego. Z pozoru nam nie wzbudzających specjalnie skrajnych emocji słowo, gdzie indziej zniechęci. Historia zna wiele takich przypadków, jedna z nich tyczyła choćby samochodów. W końcu w nazwie Toyotę MR-2 nawet my chyba nie widzimy nic specjalnego? Ale we Francji wymawia się to podobnie do „emmerdeur”, co znaczy „gówniany”. Niewiele brakowało, a i New Balance odchodząc od początkowej filozofii numeracji i nadając obuwiom nazwy też popełniłby podobny błąd. 

Historia marki New Balance jest dużo bogatsza, a na jej obecne ukształtowanie wpłynęło wiele czynników. Od początku nie zapomina o biegaczach, dlatego też i mieliśmy okazję udać się w 4-osobowej ekipie na coroczne, europejskie spotkanie. Przedstawicieli marek, sklepów biegowych, a także sportowców z teamu New Balance. Z Polski polecieliśmy w 4-kę w składzie: Marcin Pitala z New Balance Poland, Aleksandra Holda mistrzyni Polski młodzieżowców na 5000 m oraz Natalia Kaczmarek mistrzyni Polski Juniorów na 400 m. W spotkaniu udział wzięli przedstawiciele z krajów m.in. Szwecji, Rosji, Niemiec, Włoch, Grecji, a także gospodarzy.

Merytorycznie, sportowo i ekstremalnie

Po ogólnych rozmowach, dyskusjach o butach w specjalistycznych grupach, ruszyliśmy spędzić wspólnie weekend w Walii. Ok 3 godz. podróż busem część spędziła na drzemce, inni na pogawędce, bądź też wpatrując się w szybę, Rozmowy toczyły się głównie o czasach. W gronie zawodników byli w większości biegacze ze stadionów na wysokim poziomie, mający za sobą starty w Igrzyskach Olimpijskich. Wszyscy już po sezonie, dlatego też padło na taki termin.

Hostel YHA Snowdon Bryn Gwynant w Parku Narodowym Snowdonia oddalony był od cywilizacji. U niektórych niepokój wywołał brak zasięgu. Jezioro, a nad nim rozpościerające się pasma górskie z dużą ilością zieleni, miejscami poprzecinane obłokami chmur wynagradzały wszystko. Spora grupa postanowiła poznać okolicę bliżej wyruszając na krótkie przebieżki, w przypadku niektórych, z nadzieją złapania choć kreski zasięgu. Jedyne co można było spotkać to skaczące owce, strumienie i… grupę Polaków wędrujących z plecakami. Uśmiechnęliśmy się naszą ekipą z Polski, powiedzieliśmy „dzień dobry” i minęliśmy ich biegowym krokiem. Chciałoby się delektować dłużej, pozostało wracać by zdążyć na kolację i ognisko. Stały punkt programu przez kolejne dni. Czasem odrobinę deszczowy, czasem przy pięknym, niezapomnianym gwiaździstym niebie z widokiem na góry.

New Balance Summit

Fot. New Balance

Sobota miała być intensywna. To nawet mało powiedziane, gdy wszyscy po kolei wkładaliśmy na siebie pianki, kamizelki ratunkowe, uprząż, a na głowy wkładaliśmy kaski. Zostaliśmy podzieleni na 4 grupy. Marcin, Ola i Natalia trafili do pierwszej, a ja drugiej. Wiedziałam co mnie czeka w teorii, niewiele przed wylotem dostałam filmik. I pewnie jeszcze 2 tygodnie wcześniej wyczekiwałabym tego, ale teraz czułam lekki niepokój.

Canyoing to ekstremalna forma rekreacji. Pokonanie rwącej rzeki i przeszkód: wodospadów, przesmyków, przełomów wymaga dobrej kondycji. Udział brali niemal sami sportowcy, nikt się o to nie martwił. Od początku jednak instruktorzy zaznaczali, lekkoatletyka to sport indywidualny, a tu wymagana jest praca zespołowa. Ważne jest także słuchanie komend ze względów bezpieczeństwa.

Z głównej drogi weszliśmy na boczne, wąskie ścieżki, na których miejscami nogi zapadały się w błocie. Szum wody był coraz bardziej słyszalny. Ukazała się nam nieco spieniona rzeka. Pierwsze zadanie, niby proste. Stanąć na skraju, tyłem do rzeki, skrzyżować ręce na klatce piersiowej i zwyczajnie spaść na plecy do wody. Chyba po raz pierwszy doceniłam treningi na AWFiS, gdzie coś podobnego wykonywaliśmy upadając na materac. Szybko o tym pomyślałam, i chlup. Zanurzyłam się w zimnej wodzie. Nic strasznego, zero obaw, co nawet mnie zadziwiło. Niby woda i rzeka nie jest mi obca, w końcu za sobą mam nawet nocne przeprawy kajakowe, tyle, że ostatnia, najdłuższa odbyta 2-tygodnie wcześniej uświadomiła mi, rzeka może być niebezpieczna. Ma w sobie siłę, której nie można lekceważyć.

New Balance Summit

Podążaliśmy z nurtem, opierając ciężar mocno na nogach stawialiśmy kolejne kroki na głębszym i płytszym terenie. Miejscami daliśmy się ponieść jak na zjeżdżalni, przemieszczając się w bardziej wymagające zadania. Zjazd na linie do wody, która potrafi mocno wyhamować rozpędzone ciało zahaczone uprzężą do liny nie wywołał strachu. Nie była to nowość. Pierwsza większa niepewność pojawiła się przy wodospadzie. Usiadłam, usłyszałam zapytanie czy jestem gotowa, nim odpowiedziałam, ręka instruktora mocno pchnęła moje plecy. Po metrze spadałam. Woda uderzająca o kask wywołała duży hałas. Wynurzyłam się i popłynęłam do już czekających po drugiej stronie.

New Balance Summit

Skok był wstępem do prawdziwej próby charakteru. Wspinaczka po linie, by stanąć na wąskiej skarpie. Każda kolejna chwila czekania podczas wpięcia w uprzęży przy skarpie w oczekiwaniu na swoją kolej, pobudzała mózg do znajdywania tysiąca argumentów, by tego nie robić. Tym bardziej, gdy nogi uczestniczek przede mną trzęsły się…i to nie z zimna, a same niepewnie powtarzały – nie dadzą rady. Zwlekającym z decyzją dłużej pomagał instruktor, tłumacząc jak to zrobić. Gdy przyszła moja kolej, wypięłam karabinek z liny, spojrzałam w dół. Jesteś gotowa? – usłyszałam. Rzadko są takie sytuacje by powiedzieć w pełni – jestem gotowa. Przegapić szansę skoku? Czy będę miała jeszcze taką okazję? Nie – odpowiedziałam, ale przy odliczaniu na „trzy” po prostu oderwałam nogi. W fazie lotu szybko można się przekonać, do wagi piórkowej daleko. Euforia mieszała się ze strachem. Pożałowałam tylko wydania z siebie okrzyku. Uderzając z impetem o taflę wody z otwartą buzią, nałykałam się wody odrobinę za dużo. Odpłynęłam w bezpieczne miejsce oczekując na skoki kolejnych osób.

Zimno dawało coraz bardziej się we znaki, zbliżaliśmy się na szczęście do końca trasy. Pozostała tylko wspinaczka wąskim wodospadem. Uważnie wybierając kamienie będące pod naporem spadającej wody. Przy współpracy wszyscy bezpiecznie dotarli na szczyt.

New Balance Summit

Szybkie przebranie się i przejazd na wspinaczkę skałkową. Podzieleni na zespoły zaczynaliśmy w różnych miejscach. Nam przypadło zejście. Przypięłam się i jak gdyby nigdy nic i z dużą łatwością zwisając prostopadle do ściany zaczęłam wykonywać kolejne kroki w dół. W połowie instruktor krzyknął – a teraz się obróć. Moment podziwiania górskiego krajobrazu wisząc na ścianie utkwi w pamięci na długo, jak dobrze, że nie mam lęku wysokości. Chwilami deszcz pojawiał znikąd. Witamy w Anglii – żartowali miejscowi.

Pozostał odpoczynek przed kolejnym dniem. W którym na chętnych czekał biegowy trening, a po nim wycieczka na najwyższy szczyt Walii Snowdon Summit. Preferujący mniej wymagający teren wybrali spacer wokół jeziora w pobliżu hostelu. Droga na szczyt w promieniach słońca, z rozpościerającymi się pasmami górskimi była rajem dla oczu, co jakiś czas tylko skały NBsummitwymagały uważniejszego zerkania pod nogi czy też postawienia nogi nieco wyżej. Miejscami podparciem były i ręce. Po okolicy biegały tylko owce. Jak na niedzielne popołudnie można było spodziewać się większego natężenia spacerowiczów, a może po prostu obierali inną drogę. Dopiero bliżej szczytu mijaliśmy spore grupy turystyczne z rożnych krajów.

1 085 m n. p. m. wystarczyło by gwałtownie słońce zakryła mgła, a widoczność została mocno ograniczona. Zasugerowano byśmy trzymali się razem, padło żartobliwe – inaczej zginiecie. Ścieżki odcinkami należały do dość wymagających, wymagały sporej uwagi, by nie wykręcić nogi. Takie warunki były zarazem okazją do przetestowania sprzętu marki w różnych warunkach. Widoki rekompensowały każdy wysiłek.

oferta new balance