„Biegacze. Aż do bólu” to nowy dokument reżyserii Łukasza Borowskiego nawiązujący do polskiego podwórka biegów ultra, najtrudniejszego Biegu 7 Szczytów na dystansie 240 km rozgrywanego w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Biegowego. Bohaterami są prawdziwi biegacze: Agata Matejczuk, Michał Kiełbasiński i Wiesław Macherzyński. W kinach studyjnych w repertuarze pojawi się od 20 października, w ostatnim czasie w kilku miastach w Polsce odbyły się pokazy przedpremierowe filmu.

„Biegacze” otrzymał już nagrodę w kategorii Najlepszy Film o Sportach Górskich podczas tegorocznego XII Festiwalu Górskiego im. Andrzeja Zawady. Choć w środowisku biegowym niepewność w prawdziwe oddanie klimatu biegowego budziły informacje podawane w zapowiedziach. Poszło o „1200 m wspinaczki”, gdy podczas całych 240 km zmagań liczba przewyższeń wynosi 7670 m. To skrót myślowy – odpisywali w komentarzach producenci. Chodziło o nawiązanie do różnicy wysokości, ta między najniższym, a najwyższym punktem na trasie wynosi – 1164m.

Jedna z przedpremier odbyła się w Gdyni. Kameralna sala z niemal setką krzeseł została wypełniona. Przed ekranem zasiedli doświadczeni biegacze, początkujący, a także ich rodziny, by na 72 minuty przenieść się w górskie zmagania ultra i przygotowania do nich. W trakcie których jedni się śmiali, inni niepewnie spoglądali, nie wiedząc dlaczego.

Jak wrażenia? Spytaliśmy uczestników przedpremiery

– Film mnie zmęczył, w takim sensie, że biegłem razem z nimi na trasie, rozumiałem wszystko doskonale. Przypominał mi moje momentu na trasie – wspomina doświadczony biegacz.

– Życiowy, ludzie śmiali się z momentów sytuacyjnych, dla nas to żartobliwe historie, choćby z z wizyty u lekarza i sugestii by nie biegać tyle. Jeżeli ktoś biega tylko po mieście i „krótkie” dystanse, to dla niego cała ta historia może się wydać dziwna – dodaje trailowa biegaczka.

– Myślę, że po prostu osoby, które nie miały nigdy styczności z biegami ultra, nie zrozumieją pewnych rzeczy – przerywa obecny przy rozmowie inny biegacz, dodając – film obnaża trochę zachowania biegaczy. Pokazuje pewne granice. Różne modele zachowań postaci: napalony z wytyczonymi celami bankowiec, podróżnik i kobieta będąca niespełna 5-tygodni po porodzie chce coś udowodnić.

– Film ciekawy, ale najbardziej podobała mi się w nim muzyka – wspomina niebiegająca żona biegacza. Przy okazji zwracając uwagę na aspekt życia rodzinnego postaci w filmie – tylko jedna z osób miała je w miarę szczęśliwe.

– Obierz cel, zapisz i powiedz wszystkim – coś jest w takiej konwencji motywacji do startu – przyznają kolejni uczestnicy.

Film w całej oprawie jest smutny, jednocześnie nie zniechęca do biegania. Pokazuje jego cenę i granicę. Przybliża emocjonalne stany na trasie. Jeśli jesteśmy już biegaczami zapewne zobaczymy odbicie niektórych swoich obecnych czy też dawnych zachowań, zaśmiejemy się z nich. Dokument dobrze oddaje charakter walki na trasie. Jest uniwersalny, sama impreza której dotyczy nie jest najważniejsza. Przedstawione historie triumfu, porażek czy trudnych decyzji o zejściu z trasy mogłyby być nagrane na każdej innej. Nie znajdziemy tu sporych efektów specjalnych, gry aktorskiej na najwyższym poziomie, ale zapewne każdy odnajdzie w filmie cząstkę siebie.

baner oferta tygodnia