Kamil Leśniak, zawodnik INOV-8 Team, ambasador SklepBiegacza.pl wystartował w imprezie Salomon Xreid w Norwegii na dystansie 125 km, kończąc zmagania na 2 pozycji. Podzielił się z nami swoimi wrażeniami z zawodów. 

Zdaje się od kiedy usłyszałeś o tej imprezie, nie mogłeś spać spokojnie, co Cię w niej zauroczyło?

Kamil: Na początku tak nie było, że nie spałem. Była odwrotna reakcja. Bardzo mocno nie zdawałem sobie sprawy na co się piszę. Kolega zaproponował start, a ja jak pelikan łyknąłem. Nie patrząc dokładnie co to za bieg i gdzie. Dopiero w momencie gdy dopiął sprawy i znalazłem się na liście startowej to zerknąłem do sieci i sprawdziłem co ten Xreid. Kopara mi opadła gdy zobaczyłem filmy promujące bieg. Byłem naprawdę nakręcony na tę imprezę. Co mnie zauroczyło? Sama zerknij i zobacz co oni prezentują. Ocean zalewający ostre zbocza gór to naprawdę zacny widok! 

126 km, to Twój najdłuższy dystans od czasu UTMB (Ultra-Trail du Mont-Blanc na dystansie 168 km), czułeś się przygotowany?

Kamil: Przed biegiem czułem lekką niepewność z tym związaną. UTMB ukończyłem w 2015 r, więc troszkę czasu minęło. Od tamtej pory nic dłuższego niż 85 km nie biegałem. Zresztą ostatnie 85 km mocno mnie zniszczyło. Powtarzałem sobie, muszę myśleć pozytywne – ciężko trenowałem, a ostatni miesiąc sporo biegałem po górach, aby obyć się z tym konkretnym rodzajem wysiłku.

Świeżo po biegu wspominałeś o zbagatelizowaniu używania nawigacji. Nie było oznaczeń na trasie?

Kamil: Nie było i wiedziałem, że nie będzie. To jest dosyć specyficzna historia związana z moim tokiem myślenia. Już od pierwszego kilometra używałem nawigacji GPX od Garmina, ale szlak był na tyle łatwy i jasny, że wystarczyło podążać za śladem wgranym w zegarku. Więc schowałem Garmina do kieszeni. Co jakiś czas zerkałem czy nadal poprawnie nawiguje. Trasa prowadziła dość niewyraźnym szlakiem oznaczonym czerwonymi kropkami. Zacząłem się tym sugerować. W pierwszej części okazało się, że gubiłem się tylko dlatego że przypadkiem schodziłem z tego czerwonego szlaku. Zatem logiczne myśląc dalej kierowałem się tylko za czerwonymi kropkami. I to był błąd. W dalszej części organizator się zabawił i wyznaczył trasę w zupełnie dzikim terenie. Nawet nie było śladu, że ktoś tu kiedyś przechodził. Zanim wyciągnąłem nawigację to byłem daleko w tyle. Po znalezieniu drogi też nie był łatwo. Obawa przed kolejnym zgubieniem się spowalniała mnie. Nerwowo patrzyłem na nawigację, aby być pewnym że zmierzam w dobrym kierunku. Mimo dalszego poprawnego nawigowania ja nadal zatrzymywałem się i upewniałem. Końcówkę definitywnie odpuściłem, gdyż stwierdziłem że to już nie ma sensu. Rywal za daleko, ja już przemęczony tym ciągłym szarpaniem tempa i brakiem snu, co chyba mnie dobiło. Z drugiej strony wiedziałem, punkty ITRa będą niskie (sorry, ale taki już jestem). Podziwiałem i myślałem o kolejnym biegu, który już 15.07.2017. Spokojnie potruchtałem do mety.

kmill_lesniak_xtrail

 

Wiedziałeś, że masz sporą przewagę nad kolejnym zawodnikiem pozwalając sobie na spokojne dotarcie do mety?

Kamil: Na początku domyślałem, że mam dużą przewagę. Widziałem jak porusza się mój przeciwnik. Gdy biegłem razem z nim czułem się bardzo komfortowo. Nie było problemu, by uciec z jego pola widzenia. Gdy się gubiłem na początku to i tak bardzo szybko nadrabiałem w spokojnym tempie. Na punktach odżywczych bardzo długo siedziałem, jadłem, zmieniałem buty, można by rzec marnowałem sporo czasu (normalnie tego nie robię), ale wiedziałem że spokojnie mogę to wygrać, pozwalałem więc sobie na jak najdłuższy odpoczynek. Na punktach gdy wbiegał, to ja wychodziłem. Na dużych otwartych przestrzeniach oglądałem się za siebie i liczyłem. Nikogo za mną nie było.

Najtrudniejszy odcinek?

Kamil: Psychicznie mnie zniszczył odcinek przed 100 km, gdzie się zgubiłem na dobre, gdyby nie nawigacja to nie wiem czy bym wyszedł z tego terenu. Końcówka też mnie dobiła. Organizmowi już powiedziałem dość ścigania 20 km przed metą, a de facto ciało musiało jeszcze zrobić te 20 km. To było straszne, odpuściłem. Bardzo się męczyłem na końcówce. Zapomniałem jeść i pić, bo już nie byłem spięty. Takie błędy to też wynik braku snu. Z typowo biegowymi fragmentami nie miałem większych kłopotów o dziwo, ale były odcinki gdzie się trochę załamywałem. Chociażby fakt, że trasa przez dłuższy czas prowadzona była mokradłami. Noga zapadała się i już nie chciała wrócić. I te górki na końcu – niezła stromizna. Mimo to widok zacny! Siadłem tam i podziwiałem.

kamil_lesniak_trasa_xtrail

 

Jak oceniasz organizację biegu?

Kamil: Super. Nie odbiega od Naszych topowych biegów. Jednakże widać, że Norwegowie są poukładani. Wszystko jest na tip top. No co mnie urzekło, każdy chce pomóc w najdrobniejszych sprawach. Po biegu wolontariusze przygotowywali mi herbatę, jedzenie itp. Na punktach nawet baterię w kamerce za mnie wymieniali. Zabawnie się czułem. Co mnie zaskoczyło to na punktach byli medycy, którzy sprawdzali stan zdrowia. Musiałem pokazać język, oczy i jakieś dziwne ruchy wykonać. Dodatkowo odpowiedzieć na kilka pytań. Bardzo dobrze, że tak dbają o to. To już 5 edycja tego biegu. Na tej trasie pierwsza i ostatnia zarazem. Organizatorzy mają inne cele. Każda edycja jest w innym miejscu w Norwegii. Nie ma powtarzających się tras. To jest wyjątkowe w tej imprezie. Szukają pięknego terenu i otwierają go dla biegaczy. W dodatku robią to tak aby było wymagająo.

Wracając do wspomnianego startu 15 lipca, dokąd się wybierasz?

Kamil: Startuje Eiger Ultra Trail na dystansie 101 km. Dla wielu to niespodzianka, dla mnie też. Miałem biec Sierra Nevada ultra Trail na dystansie ponad 60 km. Musiałem zmienić to gdyż jest to powiązane moim startem w październiku. Możliwe że wystartuje w biegu 100 milowym w Arizonie.

Trzymamy kciuki

Najwiekszy wybor kolekcji trail