Marimurumendi Maraton to maraton rozgrywany w północnej Hiszpanii w regionie Kraju Basków. To jeden z biegów odbywających się w tym czasie G2Haundiak Goierri Trail na dystansie 88 km i 6000 m przewyższeń oraz Ehunmilak Ultra-Trail 100 mil (168 km) z 11 000 m przewyższeń. Łącznie wystartowało ponad 1200 zawodników z 17 krajów, w tym także z Polski. W tym roku zmaganiom towarzyszyła fala upałów dochodząca do 37 stopni Celsjusza.

Na najdłuższym dystansie czwarte zwycięstwo odniósł Javi Domínguez. W rywalizacji pań mieliśmy polski akcent. Od początku mocne tempo nadała Ewa Majer z Salomon Suunto Team, która wróciła na trasę po nieudanych zmaganiach w roku ubiegłym. Zapowiadała się zacięta rywalizacja z Silvia Trigueros, sześciokrotną triumfatorką imprezy (trzykrotnie na dystansie 100 mi i trzykrotnie na dystansie 88 km). Na 77 km zawodniczki dzieliła różnica ledwie kilku sekund. Ewa z uwagi na problemy żołądkowe spadła na drugą lokatę, a ostatecznie przerwała swój bieg. Silva odniosła swoje kolejne zwycięstwo.

Na dystansie 42 km ok. 2300 m przewyższeń wystartował Bartosz Gorczyca, zawodnik Salco Garmin Team oraz ambasador SKLEPBIEGACZA.PL. Wcześniej wspierał Ewę Majer na trasie, nie przeszkodziło to w objęciu prowadzenia już od początku wyścigu.

Bartek po powrocie wspomniał  – Dopiero teraz, gdy wróciłem do kraju po 27h podróży samochochodem zaczynają docierać do mnie te pozytywne fale. Chyba zawsze tak jest, gdy emocje startowe zaczynają opadać i w miejscu zmęczenia pojawiają się pozytywne myśli. Nie tylko Marimurumendi Maraton, ale cała impreza Ehunmilak to niesamowity klimat. Dzieję się tak za sprawą ludzi organizujących tą imprezę. Dopinają wszystko na ostatni guzik by spełnić oczekiwania zawodników. Na mnie największe wrażenie robią kibice. Są praktycznie na całej trasie, a kumulują się przy szczytach by dopingować zawodników. Zmęczenie narasta, a i tak można dać z siebie więcej słysząc wiwaty.

Jadąc tam miałem być 2 tygodnie po biegu Lavaredo Ultra Trail lecz nie do końca poszło wszystko po mojej myśli i tamtego biegu nie ukończyłem. Maraton był dla mnie pewną formą odbicia się. Nastawiałem się na mocną rywalizację i tak właśnie było. Mocni Hiszpanie nie ułatwiali mi zadania o czym świadczą niewielkie różnice na mecie (1,5 min nad drugim zawodnikiem Aleix Bautista, i 3 minuty nad trzecim Ruben Hernandez). Musiałem się napracować. Trasa bardzo przypomina nasze beskidzkie tereny. Troszkę technicznych fragmentów, strome podbiegi, błoto, skałki – ogólnie komplet – przewagą są jednak wolno biegające zwierzęta w górkach. Na przyszły rok już powoli planuje start w tamtejszej imprezie lecz na dłuższym dystansie.  Pożyjemy, zobaczymy.

Baner nowosci Buff