5Bieganie po porodzie to wcale nie taka „bułka z masłem”. Każda młoda mama wie, że zmuszenie się do treningów z maleńkim dzieckiem pod pachą, czasem stanowi wyzwanie większe niż sam poród.
Zobaczcie, co może być motywacją, oraz jak pokonać zmęczenie i wrócić do formy.

„Zwyczajna” noc

Druga w nocy – pierwsza pobudka, kolejna o czwartej, jeszcze jedna o piątej trzydzieści. Mąż chrapie, córka krzyczy w niebogłosy. Ostatnio nauczyła się zasypiać we własnym łóżeczku, więc żeby tego nie zatracić, odrzucam kołdrę trzy do czterech razy w ciągu nocy i stoję cierpliwie głaszcząc ją po główce i czekając aż znowu zaśnie. Nie mam forów, nie mam taryfy ulgowej, to nie jest tak, że chodzę wyspana i pełna energii, bo moje dziecko jest aniołem i przesypia całą noc. To tak nie działa. Nieraz jestem padnięta tuż po wstaniu z łóżka, jednak wydaje mi się, że powrót do kondycji i przede wszystkim… figury, zależy głównie od naszego podejścia do macierzyństwa oraz trybu życia jeszcze przed ciążą.

A wcześniej…

Od małego ciągnęło mnie do sportu, ukończyłam Akademię Wychowania Fizycznego, trenowałam wyczynowo kilka dyscyplin, startowałam w rajdach ekstremalnych, byłam niezłą fajterką. Kiedy zaszłam w ciążę, wydawało mi się, że wiele to nie zmieni. Nadal miałam mnóstwo energii, chciałam uprawiać wszystkie ukochane dyscypliny sportu z taką samą intensywnością jak wcześniej. Przecież ciąża to nie choroba – myślałam sobie. Niestety szybko się okazało, że mocny wysiłek fizyczny nie jest moim największym sprzymierzeńcem i większość część ciąży byłam przytwierdzona do przysłowiowego krzesła. Dla dobra dziecka musiałam odstawić bieganie, rower, długie spacery, wyjazdy w góry. To nie był najlżejszy okres w moim życiu. Momentami czułam, jakby ktoś odebrał mi tlen. Naprawdę ciężko żyć bez pasji, a mnie ciągle roznosiła energia. Chciałam wyjść z domu, biegać, gnało mnie w góry, do przygód, do wysiłku. Moje koleżanki zdobywały kolejne medale, a ja spacerowałam parę kilometrów dziennie i wracałam posłusznie do domu.

Teraz wiem, że nie był to stracony czas. Dzięki temu nauczyłam się pokory i zrozumiałam, że zdrowie tej małej istotki, którą noszę pod sercem, jest najważniejsze.

Mama z córką

6Jeszcze przed narodzinami Majci planowałam, jak to będziemy wspólnie biegać, jeździć na rolkach, rowerze. Kupiłam specjalny wózek do jazdy terenowej, oczywiście jak każda młoda mama, bardzo szybko zdałam sobie sprawę, że moje plany nie mają znaczenia. Teraz rządzi Maja. Cały dzień podporządkowany jest pod tryb spanie-karmienie. Ale przecież wszystko można poukładać. Nie poddałam się. Zamiast leżeć na kanapie, kiedy mała zasypia, wolę założyć getry i zabrać ją w wózku na przejażdżkę – przyjemne z pożytecznym. Maja wdycha świeże, górskie powietrze, a ja mogę w końcu poczuć wiatr we włosach.

Od zawsze spędzałam wolny czas w sposób aktywny, teraz też jestem najszczęśliwsza, kiedy uda nam się przebiec 8 km dziennie drogą wzdłuż rzeki, albo przejechać 12 km na rolkach. Przecież szczęśliwa, spełniona mama to szczęśliwe dziecko.

Wyobraźcie sobie taką sytuację…

3Poniedziałek. Mąż od bladego świtu w pracy. W domu pranie, sprzątanie, gotowanie obiadu. W międzyczasie zabawa z dzieckiem, przebieranie, karmienie. Dochodzi 11-ta, a ja czuję się jakby było już późne popołudnie. Maja w końcu zasypia. Wyglądam przez okno, nawet jeśli pogoda nie zachwyca, widok na góry robi swoje. Szkoda byłoby zmarnować popołudnie siedząc przed telewizorem, jeśli już za zakrętem czekają czaple, sarny i inne wiewiórki. Daję sobie dziesięć minut wytchnienia, a potem od razu zakładam sportowe ciuchy – tutaj kolejna motywacja, po porodzie tu i tam są jeszcze przyciasne, a przecież tak niewiele brakuje, żeby znów pasowały jak ulał. Krótką rozgrzewkę zwykle zastępuje wyjęcie wózka biegowego z garażu;). Opatulam córkę, wskakuję w buty, biorę pierwszy duży wdech świeżego powietrza i właśnie w tej chwili wiem, że warto. Zerkam na tą piękną istotkę w wózku i wiem, że to będzie nasz dzień. Bieganie, spacery, jazda na rolkach… każda aktywność fizyczna napełnia moje ciało endorfinami. Reszta dnia nie jest już wtedy taka nużąca. Mnie rozpiera energia, a moja córka o dziwo jest spokojniejsza. Cały trening zwykle przesypia, a po powrocie do domu budzi się szczęśliwa i uśmiechnięta.
Chcę żeby wyrosła na silną, odważną kobietę, więc za każdym razem staram się wstać z kanapy pomimo niewyspania i zawalczyć o nasze lepsze samopoczucie. A przy okazji mam czas na realizowanie swojej pasji.

baner-strona
Musimy zdać sobie sprawę, że dziecko nie ogranicza, ograniczamy się tylko my same. Wierzę w to, że młode mamy często nie zdają sobie sprawy z wielkiej siły charakteru, która w nich drzemie. Naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych, więc jeżeli któraś z Was chce czegoś więcej w macierzyństwie, chce się nadal realizować, spełniać marzenia i pokonywać trudności…. to codzienna aktywność fizyczna z dzieckiem jest świetnym wyzwaniem. Pokonanie własnych granic i lepsza organizacja daje ogromną satysfakcję i kopa do działania. Czasami po prostu trzeba przełamać strach, wstyd, lenistwo i wyjść poza swoją bezpieczną strefę komfortu, żeby to zrozumieć. Tego szczęścia, kiedy wracasz do domu cała zgrzana, ale bardzo usatysfakcjonowana, nie da się porównać z niczym innym. Biegniesz i już nie możesz się doczekać, kiedy nadejdzie ten dzień, w którym Twoja córka powie „mamo, poczekaj – pobiegam z Tobą!”. Ja muszę jeszcze trochę poczekać… Maja ma niespełna 2 miesiące ;)

 baner biegaczki górą