W ubiegłym roku marka Nike wprowadziła na rynek nowy model butów, który miał być uzupełnieniem oferty dla pronatorów. Sprawdziliśmy, jak Nike Air Zoom Odyssey sprawdza się w praktyce. Zapraszamy do przeczytania recenzji Krzysztofa Szwedzika odkrywającego karty Odyssey’a.  

To bez wątpienia jeden z ciekawszych butów biegowych ze stajni Nike w ostatnich latach. Z definicji przeznaczony dla biegaczy o stopie pronującej, choć jest na tyle wygodny, że również i tym „neutralnym” krzywdy nie zrobi. Ba, może nawet pomóc, co sam na sobie sprawdziłem.

– „To takie Vomero, ale ze stabilizacją” – spuentował nowego buta mój biegający kolega. W butach Nike Vomero truchtałem kiedyś przez ponad rok, więc z grubsza domyślałem się, czego mogę oczekiwać. Tym niemniej, bardzo byłem ciekaw bliższego spotkania z jednym z najgłośniejszych debiutów w świecie biegowym AD 2015. Jakie są moje wrażenia? Przed Państwem moja opinia nt. Nike Air Zoom Odyssey.

Przed rozpoczęciem testu docierały do mnie różne opinie o Odyssey’ach. Były przeważnie pochlebne, ale nie chciałem się nimi sugerować i wolałem poczekać, by móc sprawdzić je na własnej stopie i ewentualnie te oceny zweryfikować.

Nike Odyssey: Cholewka – komfort i wygoda najwyższej próby

Buty już na pierwszy rzut oka wzbudzają zaufanie. Tkana z mesh’u cholewka jest miękka, ale sprawia wrażenie solidnej i raczej trudnej do przetarcia. Ta cholewka dopasuje się do każdej, nawet zdefasonowanej haluksami stopy. Flagowy wynalazek Nike, czyli system wiązania sznurówek Flywire odpowiada za doskonałe opinanie buta w okolicy śródstopia, niezależnie od tego, czy jest ono szerokie czy raczej szczupłe. Również biegaczom z wysokim podbiciem cierpiącym na uciskające ich w tym miejscu buty, cholewka Odyssey’ów będzie odpowiadać. Dopasuje się idealnie. Dodatkowo, pięta w tym modelu zyskała zewnętrzne wzmocnienie w postaci sztywnego zapiętka, który być może nie zrobi specjalnego wrażenia na zawodnikach wagi koguciej, ale zapewni dobrze odczuwalną stabilizację cięższym biegaczom. Tkana cholewka Odyssey’ów zapewnia doskonałą oddychalność. Co więcej, mimo to, że biegałem w tych butach w temperaturze około zera stopni, ani przez chwilę nie było mi zimno w stopy.

Nike Odyssey: Podeszwa – wyjątkowa pewność i stabilizacja

Podeszwa w testowanym modelu jest bardzo podobna do kultowego modelu Vomero, z tą różnicą, że została wzmocniona od wewnętrznej strony systemem Dynamic Support dla pronatorów. Jej konstrukcja naprawdę robi solidnie pozytywne wrażenie. Odyssey wyraźnie wspiera pronatorów (czyli biegaczy, których stopa ma tendencję do skrętu wewnętrznego w kontakcie z podłożem), ale i neutralnym biegaczom powinien przypaść do gustu. Nike wmontował bowiem w podeszwę tego buta swoje dwie najlepsze pianki – tzn. Lunarlon oraz Cushlon gwarantujące odpowiednią sprężystość, lekkość buta oraz jego amortyzację. Ważę, nieco ponad 70 kilo, więc byłem bardzo ciekaw, jak te pianki i systemy amortyzacyjne zadziałają w moim przypadku. Sprawdziły się rewelacyjnie! Przyjemne odczucie podczas treningu w tych butach dawało mi także pewność każdego robionego przeze mnie kroku. I to niezależnie od tego, czy biegłem szybko czy też akurat zwalniałem. To duży atut, który docenią wszyscy asfaltowi biegacze. Czułem się w nich wyjątkowo stabilnie i pewnie, chociaż asfalt, po którym akurat biegłem był mokry i do równych raczej nie należał. Mimo tego, amortyzacja testowanych butów działała bez zarzutu przyjemnie tłumiąc drgania i odczuwalnie niwelując nierówności podłoża. Nie ulega żadnej wątpliwości, że poziom stabilizacji oraz amortyzacji zastosowanych w butach to absolutnie najwyższa półka. Porównywalny moim zdaniem jedynie z doznaniami biegania w kultowym modelu Kayano ASICS’a, czyli najdłużej produkowanym bucie biegowym na świecie. Natomiast w stosunku do rewelacji ostatnich lat – słynnych boost’ów Adidasa, w których przebiegłem już wiele tysięcy kilometrów, Odyssey’je wydają się nieco twardsze, choć akurat mnie zaczęło się to od pewnego czasu coraz bardziej podobać.

Oferta Nike Oddysey w Sklepie Biegacza

Nike Odyssey: wrażenia z trasy

Firma Nike reklamowała Odyssey’je jako buty lekkie i szybkie. Owszem, dla cięższych pronatorów takimi mogą się w istocie wydawać, ale dla lżejszych biegaczy, do których sam należę, już raczej nie. Mówiąc wprost, Odyssey’om jest jednak daleko do lekkości i szybkości innych modeli, np. boost-ów Adidasa. Czy pobiegłbym maraton w Odyssey’ach? Zdecydowanie tak. Bardzo wysoki poziom zaufania, jaki oferują stopom biegacza, wyjątkowa stabilność w ruchu oraz nieprzeciętna wygoda gwarantują, że pokonanie królewskiego dystansu w okolicach 4–5 h nie powinno mieć negatywnych konsekwencji dla początkującego adepta biegów maratońskich.

Podsumowanie

Nike Air Zoom Odyssey to moim zdaniem but jak dotąd zdecydowanie niedoceniony przez naszych biegaczy. Pomimo intensywnej kampanii reklamowej biegacze częściej sięgają po inne modele. Dlaczego? Być może błąd tkwił po stornie komunikacji producenta, który przede wszystkim podkreślał szybkość i lekkość tego buta, choć moim zdaniem główny akcent powinien być położony na zaufanie, stabilność i wygodę, którą Odyssey oferuje swoim użytkownikom. Uważam, że zwłaszcza biegacze o większej wadze powinni zainteresować się Odyssey’ami, bo naprawdę warto.

Zalety Nike Odyssey:

  • wysoki komfort i wygoda;
  • doskonała stabilizacja;
  • usztywniony zapiętek;
  • najwyższy poziom amortyzacji;
  • świetnie dopasowana cholewka (system Flywire).

Minusy Nike Odyssey:

  • trochę zbyt ciężkie;
  • słaba dynamika i szybkość;
  • zbyt masywny wygląd.