Wielu z nas przy wyborze butów treningowych kieruje się przede wszystkim dotychczasowym doświadczeniem. Niektórzy deklarują przywiązanie do danego modelu, inni wyznają tylko i wyłącznie określoną markę, jeszcze inni pytają o konkretną technologię. Jak jednak pokazuje moja przygoda z Mizuno Rider 18, warto czasem zaryzykować i spróbować czegoś nowego.

Kim jestem?

Biegam od dekady z przerwami na kontuzje i rehabilitację. Trudno w moim przypadku mówić o sukcesach. Jeden przebiegnięty maraton, choć raczej należałoby napisać: przeżyty, kilkanaście połówek w okolicach 1:35 – 1:45, stracona rachuba w krótszych biegach i oczywiście cała sterta noworocznych obietnic, że ten rok będzie najlepszy w „karierze”, a dotychczasowe życiówki padną przede mną w pokłonie ustępując miejsca nowym wynikom. Przed świętami waga oznajmiła mi: 75 kg. Nie mam odwagi zapytać jej o wagę poświąteczną, więc trzymajmy się tej wersji. Tygodniowo pokonuję ok. 40 km zarówno po asfalcie, jak i w terenie leśnym. Kilka lat temu odnotowałem swoją obecność w kronikach NFZ przechodząc rekonstrukcję ACL.

Do tej pory biegałem w butach Nike. Byłem zadowolony ze swoich Vomero, Pegasusów i bardziej podstawowych modeli, których nazw nie jestem już w stanie odtworzyć. Co prawda Amerykanie nie zaproponowali mi zostania twarzą swojej kolejnej kampanii reklamowej, ale raczej nie planowałem zmiany dostawcy obuwia. Dałem się jednak namówić na nieznane mi do tej pory obuwie marki Mizuno i muszę przyznać, że po ok. 250 km ewidentnie nie żałuję swojej decyzji.

Mizuno Rider 18 widok boczny

Pierwsze wrażenie

Mam ten komfort, że przed podjęciem decyzji o wyborze butów miałem okazję przymierzyć wiele par autorstwa różnych marek. Na nogach miałem w sumie kilkanaście par, spośród których wybór padł na model Rider 18. Co mnie przekonało? Pierwszorzędne znaczenie miała szerokość cholewki. Opisywany but oferuje sporo miejsca, szczególnie w przedniej części stopy, co jest dla mnie kluczowe. Moja stopa nie należy do wąskich i nie przepadam za cholewkami nadmiernie opinającymi stopę. Oprócz sporej przestrzeni, Rider 18 oferują nieco twardszą podeszwę niż modele, w których biegałem do tej pory. Mizuno jest z założenia butem twardszym, choć oczywiście nadal będziemy go szukać na półce z butami treningowymi. Po kilku latach spędzonych w typowych „poduszkowcach” – Pegasus, Vomero, chciałem spróbować, choć nie bez obaw o reakcję moich kolan, czegoś twardszego. Wreszcie po trzecie, Mizuno na tle konkurencji prezentował się bardzo solidnie jeśli chodzi o wykonanie buta, co potwierdziło się w eksploatacji, ale o tym za chwilę. W tej sekcji powinienem zapewne wspomnieć o kolorach, w których występuje Jeździec, ale pozwólcie, że tak subiektywne kwestie pozostawię do oceny Waszym prywatnym gustom. Poza tym w tej kwestii jestem bardzo stereotypowym mężczyzną, który nie przywiązuje większej wagi do tego, jak prezentują się jego buty w czasie biegu. Wybaczcie ignorancję.

Początki bywają trudne

Moje pierwsze treningi w nowych butach były przeplatane biegami w Pegasusach, które jeszcze wtedy były wśród żywych. Dzięki temu miałem bezpośrednią możliwość porównania obu modeli. Faktycznie, Nike mają bardziej miękką podeszwę, a przez co sprawiają wrażenie lepszej amortyzacji. Na tle Pegasusa Rider prezentuje się jako but twardszy, bardziej dynamiczny, ale też bardziej stabilny niż but rodem z Indonezji…, tzn. z Oregonu miałem napisać. Pierwsze treningi w Rider 18 to przede wszystkim duże poczucie swobody dla stopy oraz rozsądna twardość podeszwy. Ta druga, jak się wkrótce okazało, dała o sobie znać bardzo dobitnie. Pierwsze kilkukilometrowe treningi w nowych butach pozostawiły po sobie całkiem przyjemne, świeże wrażenie butów bardziej dynamicznych i lepiej stabilizowanych. Niestety, przy dłuższych dystansach powyżej dziesięciu kilometrów mocno dokuczały mi bóle w okolicach piszczeli i mięśni łydki, a w niektórych sytuacjach promieniujące nawet do mięśnia czworogłowego uda. Planowany chrzest Rider 18 we wrześniowym półmaratonie musiał zostać przełożony na późniejszą datę, bo obawiałem się, że ból nóg nie pozwoli mi ukończyć biegu na takim dystansie.

Mizuno Rider 18 podeszwa

Im dalej tym lepiej

Z biegiem czasu i upływem kolejnych kilometrów sytuacja zaczęła się normalizować. Bóle były coraz rzadziej odczuwalne, a dziś odeszły w niepamięć. Nie jestem ortopedą ani rehabilitantem, ale zaryzykuję stwierdzenie, że były one rezultatem zmiany stopnia twardości podeszwy. Do tej pory biegałem w dobrze amortyzowanych butach, przez co przyzwyczaiłem swoje nogi do dużej miękkości. Inna twardość podeszwy zmusiła mięśnie do nieco innej pracy i aktywowała ścięgna, które do tej pory pozostawały na drugim planie. Po prostu moje nogi potrzebowały więcej czasu na dostosowanie do specyfiki nowej podeszwy. Być może tej teorii brakuje fachowej argumentacji, ale mnie to tłumaczenie przekonuje w zupełności, a każde kolejne treningi potwierdzają jej słuszność.

Na dziś dzień testowane buty mają na liczniku ok. 250 km, z czego mniej więcej połowę w lesie. Po pokonaniu takiego dystansu nie widać po nich nadmiernych oznak użytkowania (inna sprawa, że jestem raczej z tych, którzy dbają o swój sprzęt), co pozwala sądzić, że jeszcze spędzimy z sobą sporo kilometrów. Wraz z kolejnymi treningami zauważam jednak, że – szczególnie podczas treningów w terenie, gdzie stopa jest narażona na różnego rodzaju przekrzywienia i nagłe zmiany kierunków, pięta ma sporo luzu, przez co może nieznacznie przemieszczać się w czasie biegu. Na pewno nie przysparza to chluby temu modelowi. Z problemem można sobie radzić dokładniej spinając sznurówki, co z kolei może ograniczać całościowe odczucie komfortu. Lepsze wyprofilowanie zapiętka jest z pewnością tym aspektem, nad którym Japończycy mogliby jeszcze popracować.

Podeszwa

Systemy amortyzacji Mizuno opierają się na stosowaniu pofalowanych płytek Parallel Wave. Nie inaczej jest w Rider 18, gdzie zastosowana wstawka rozciąga się od pięty aż do centralnej części śródstopia. W sukurs przychodzą jej pianka U4IC i dodatkowa warstwa amortyzująca pod piątą – Sr Touch. Całość wykończona jest odporną na ścieranie gumą, która stanowi pierwszą warstwę styczności z podłożem. Taka konstrukcji sprawia wrażenie po pierwsze lepszej stabilizacji, ale także większej dynamiki. Podeszwa Jeźdźca jest twardsza niż spód Pegasusa czy Vomero. Przekłada się to na odczucie bardziej dynamicznego odbicia. Początkowo miałem wątpliwości, jak moje kolana zareagują na tę zmianę, ale moje obawy okazały się płonne. Co więcej, początkowo odczuwalne wrażenie twardości podeszwy blaknie wraz z rozpoczęciem biegu. But dobrze amortyzuje stopę nawet na twardych nawierzchniach, a bóle, o których wspomniałem powyżej, odnosiły się raczej do mięśni i ścięgien, a nie stawów czy kości.

Mizuno Rider 18

Podsumowanie

Szczerze polecam ten model wszystkim średniozaawansowanym biegaczom poszukującym dynamicznego buta treningowego, szczególnie na twarde nawierzchnie. Rider dobrze sprawdzi się zarówno w czasie wolniejszych wybiegań, jak i amatorskich zawodów.

Pierwsze co przychodzi mi na myśl pisząc o Mizuno Rider 18 to: pozytywne zaskoczenie. Do pełni tej recenzji brakuje mi jeszcze jakiś 500 – 700 pokonanych kilometrów, które dałby szerszą perspektywę spojrzenia na testowane buty. Nie zmienia to jednak faktu, że moje pierwsze wrażenia odnośnie Rider 18 są nader pozytywne. Cieszę się, że dałem się namówić na model nieznanego mi dotąd producenta i wybrałem buty bardziej dynamiczne od poprzedników. Warto czasem odważyć się na zboczenie z utartych szlaków i sprawdzenie nowych rozwiązań. Także w bieganiu.

Główne zalety Mizuno Rider 18:

+ solidne wykonanie, wysoka jakość użytych materiałów
+ żywotność buta

+ duża dynamika odbicia przy jednoczesnym odczuciu dobrej amortyzacji

+ przewiewność cholewki

+ szeroki profil cholewki odpowiadający biegaczom o szerokiej stopie

+ stosunkowo agresywny bieżnik sprawdzi się również na leśnych duktach

Główne wady Mizuno Rider 18:

– cholewka w łatwy sposób przepuszcza wodę

– zapiętek słabo trzyma piętę, co jest odczuwalne przy nagłych skrętach i podczas biegu w terenie

Sprawdź ofertę Mizuno Rider 18 w Sklepie Biegacza. Więcej o tym modelu możesz przeczytać także na stronie producenta.