Pierwsze moje wrażenie po otwarciu pudełka:  pancerne „krokodylki”. Jak się później okazało pierwsze wrażenie było błędne – są lekkie (274g), dynamiczne oraz, jak na obuwie Nike, super trzymają węższe stopy. Ciekawy design butów! Z jednej strony stonowane ciemne kolory a z drugiej idealnie wkomponowane akcenty kolorystyczne: pomarańcz i limonkowy zielony pięknie rozweselają ten but.

Na pierwszym treningu zrobiłem 12 kilometrów w większości po twardej nawierzchni. Przez pierwsze 3 kilometry świetnie wyczuwałem Zoom pod pietą, później stopniowo po kolejnych kilometrach jakby noga zaczynała się męczyć. Pojawił się nawet lekki ból. Miałem wrażenie że na śródstopiu jest za mało amortyzacji. Po pierwszym treningu nie byłem zadowolony z tego buta. Jednak wiedziałem, że jest on przeznaczony w teren i muszę w najbliższym czasie sprawdzić go w lesie albo w górach.

Kolejny trening już pół terenowy (las plus małe pagórki). Dopiero w lesie mogłem osiągnąć szybszą prędkość: drop 4mm świetnie pozwala na dynamiczne bieganie ze śródstopia, super trzymają się nawierzchni nawet jeżeli biegamy po piasku.

Niedawno miałem okazję sprawdzić buty w Tatrach. Był to dla nich wymarzony test. Zrobiłem w nich trzy długie i bardzo wymagające treningi. Mogę je ocenić jednym słowem, w terenie górskim – REWELACJA. Szybkie, zwinne i dynamiczne. Świetna przyczepność zarówno na sypkim szutrze jak i na płaskich czasami wyślizganych skałach. Pomimo że tatrzańskie skały są bardzo ostre to oprócz małego starcia gumy przy palcach to na bieżniku nie ma nawet zadrapania.

Polecam Wildhorse wszystkim, którzy szukają lekkiego, wytrzymałego buta do szybkich treningów po górach – Wojciech Morawski, Sklep Biegacza Warszawa Żoliborz