Sezon jesiennych maratonów dopiero przed nami, ale oczywiście nie oznacza to, że w biegowym świecie wieje nudą. Dziś relacja z dwóch startów zawodnika naszego teamu, Andrzeja Juraszka.

Po pierwszej edycji Biegu Zbója w Cięcinie na dystansie 20km w systemie anglosaskim, gdzie spośród około 20 zawodników udało mi się przybiec na najniższym stopniu podium i pierwszym miejscu w kategorii z czasem 1:33:02 czułem jednak pewien niedosyt ze względu na małą liczbę uczestników, jednocześnie nie wierząc w czas, w jakim udało mi się trasę pokonać.

I tak miałem na tym zakończyć starty w sierpniu, lecz niestety albo może na szczęście moje wakacje w Zakopanym nie doszły do skutku. Wtedy zadzwonił do mnie kolega biegacz, czy nie miałbym ochoty z nim się wybrać do Szczawy na II Bieg Górski szlakiem 1 pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej. Oczywiście z chęcią się zgodziłem, chociaż nogi dopiero po 3 dniach po Biegu Zbója udało się doprowadzić do aktywności biegowej.

I tak 3 dni przed zawodami lekkie rozbieganie 9km i na następny dzień górskie bieganie ze Sklepem Biegacza w Bielsku na dystansie ok. 15km. Tak nadszedł 18 sierpnia i o godz. 9:00 wyruszyliśmy do oddalonej o około 170km Szczawy na bieg który miał się odbyć o godz. 16:00. Pierwszy raz miałem startować o takiej godzinie i zastanawiałem się jak ułożyć posiłki. Dwa dni przed zawodami standardowo starałem się naładować organizm węglowodanami w postaci kaszy/ryżu/makaronu i, wiadomo, licznymi owocami oraz warzywami. Rano przed wyjazdem jeszcze makaron bez dodatków i kawa, a 3 godziny przed zawodami trzy zbożowe kromki z miodem.

Dwadzieścia minut przed startem lekkie roztruchtanie, kilka przebieżek oraz rozciągnięcie i krążące myśli o taktyce i o profilu trasy, ponieważ wiedziałem jedynie, że długość trasy wynosi 10km. I ruszyliśmy równo o godz. 16:00.

Z początku ok. 3km droga asfaltowa  z narastającym nachyleniem, na której pobiegłem tempem ok. 4:25 – 4:30/km, zgodnie z planem udało mi się ustawić w pierwszej dwudziestce przed podbiegiem. Następnie wbiegliśmy na drogę leśną gdzie czekał na nas ostry podbieg a raczej od połowy ciężkie podejście i walka ze swoją psychiką :) Następnie krosowy trawers, gdzie było można lekko przyśpieszyć, dać trochę mięśniom odpocząć i ustabilizować oddech. Na koniec ostatni podbieg i premia usytuowana na najwyżej położonym punkcie trasy na 7 kilometrze. I w końcu to, co wychodzi mi najlepiej, czyli 3km zbiegu do mety.

Czas 00:54:04 , którym po raz kolejny siebie zaskoczyłem. Dało mi to miejsce 13 / 90 OPEN i 2 / 8 w swojej kategorii 16-19 lat. Po biegu czekał na nas posiłek w postaci kiełbaski z grilla oraz mrożąca kąpiel w miejscowej rzeczce :) Ogólne wrażenie z organizacji bardzo dobre. Niewysokie wpisowe, organizacja bardzo dobra i trasa bardzo wymagająca począwszy od szybkiego asfaltowego startu po ostre podbiegi i zbiegi. Mimo powrotu dopiero o 23:00, na pewno za rok postaram się zjawić i zapraszam wszystkich na następną edycję biegu szlakami pierwszego pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej.

Dzięki sierpniowym startom czyli biegu na Skrzyczne (15 miejsce OPEN), Biegu Zbója i biegu w Szczawie jestem pewien, że ciężkie treningi, poświęcony czas, systematyczność, samozaparcie i liczne wyrzeczenia dały oczekiwane rezultaty i nie poszły na marne. Jako, że jest to dopiero mój nieco ponad pierwszy rok przygody z bieganiem, jestem bardzo pozytywnie nastawiony na kolejne starty, ale najważniejsze jest to że czerpię z tego ciągłą przyjemność i satysfakcję. Tego też wszystkim biegaczom życzę :).

Juraszek Andrzej